Edward Morgan Forster „Howards End”

Howards End

Utwór: Howards End

Autor: Edward Morgan Forster

Premiera: 23 października 1994 (odcinek I), 30 października 1994 (odcinek II), 6 listopada 1994 (odcinek III)

Przekład: Ewa Krasińska

Adaptacja: Bogumiła Prządka

Reżyseria: Andrzej Zakrzewski

Realizacja akustyczna: Andrzej Złomski

Inne emisje: 2008-05-11, 2008-05-18, 2008-05-25

Seria: Powieść w Teatrze Wyobraźni

Czas trwania

odcinek I: 49’47”

odcinek II: 44’10”

odcinek III: 50’00”

Obsada

Paweł Wilcox, młodszy syn: Piotr Adamczyk

Ruth Wilcox: Maria Ciesielska

Karol Wilcox, starszy syn: Andrzej Ferenc

Henryk Wilcox: Jerzy Kamas

Ewa Wilcox, siostra: Krystyna Kozanecka

Dolly Wilcox, żona Karola: Gabriela Kownacka

Jacky Bast, żona Leonarda: Mirosława Krajewska

Tibby Schlegel, braciszek Heleny i Małgorzaty: Cezary Kwieciński

Narrator: Ryszard Nawrocki

Ciotka Julia: Zofia Rysiówna

Helena Schlegel: Joanna Sobieska

Małgorzata Schlegel: Danuta Stenka

Pan Bast, urzędnik Towarzystwa Ubezpieczeniowego: Maciej Szary

Pani Avery   Danuta Wodyńska

Fabuła

Słuchowisko przedstawia zderzenie dwóch skrajnie różnych środowisk brytyjskiej klasy średniej początku XX wieku. Z jednej strony poznajemy wykształcone, idealistyczne i ceniące sztukę siostry Schlegel – Małgorzatę oraz Helenę. Z drugiej strony staje rodzina Wilcoxów – pragmatyczni, bogaci, twardo stąpający po ziemi kapitaliści, skupieni na interesach i pomnażaniu majątku. Osią i milczącym bohaterem całej historii jest tytułowa posiadłość – Howards End – stary, wiejski dom w hrabstwie Hertfordshire, który urasta do rangi symbolu duchowego dziedzictwa, spokoju i autentycznego zakorzenienia w świecie pełnym narastającego, bezdusznego postępu.

Akcja pierwszej części rozpoczyna się od wizyty młodszej z sióstr Schlegel, Heleny, w wiejskiej posiadłości Wilcoxów. Dziewczyna, zafascynowana urokliwym miejscem oraz odmiennym, pełnym życiowej energii i stanowczości stylem bycia gospodarzy, daje się ponieść romantycznym emocjom. W przypływie chwili zakochuje się w młodszym synu Wilcoxów, Pawle, i nieoczekiwanie przyjmuje jego oświadczyny. Informacja ta, przekazana w listach, dociera do Londynu i wywołuje ogromne poruszenie u starszej siostry Heleny – rozsądnej i opiekuńczej Małgorzaty.

Zaniepokojona nagłym obrotem spraw Małgorzata wysyła do Howards End ciocię Julię, aby ta na miejscu zbadała sytuację i spróbowała zapobiec pochopnemu małżeństwu. Podróż ciotki obfituje w komiczne nieporozumienia. Na stacji kolejowej kobieta spotyka starszego, porywczego brata Pawła – Karola Wilcoxa – i natychmiast wdaje się z nim w ostrą awanturę, traktując zaręczyny jako mezalians. Szybko jednak wychodzi na jaw, że cała burza była niepotrzebna. Zanim ciotka zdążyła zainterweniować, młodzi zdążyli ochłonąć i wspólnie uznali, że zaręczyny były ogromnym błędem. Helena, pełna ulgi, wraca do Londynu, a obie rodziny rozstają się w chłodnej atmosferze, pozornie na zawsze.

W drugiej części słuchowiska los ponownie krzyżuje drogi obu rodzin. Wilcoxowie postanawiają wynająć apartament w Londynie, który niefortunnie znajduje się tuż naprzeciwko domu sióstr Schlegel. Mimo początkowego napięcia i dystansu wynikającego ze sprawy zaręczyn Heleny, między Małgorzatą a panią Wilcox (matką rodu) nawiązuje się niezwykła, duchowa więź. Zmęczona i wyobcowana we własnej, nazbyt racjonalnej rodzinie, pani Wilcox odnajduje w inteligentnej i empatycznej Małgorzacie pokrewną duszę. Panie spędzają czas na rozmowach, podczas których pani Wilcox dzieli się swoją głęboką miłością i przywiązaniem do Howards End – jedynego miejsca na ziemi, które naprawdę rozumie.

Przyjaźń kobiet zostaje brutalnie przerwana nagłą i niespodziewaną śmiercią pani Wilcox. Po pogrzebie rodzina zmarłej – owdowiały Henryk Wilcox oraz jego dzieci (Karol i Ewa) – zmagają się z porządkowaniem jej rzeczy. Dochodzi wówczas do szokującego odkrycia. Wdowiec znajduje odręcznie napisaną notatkę, w której jego zmarła żona, kierując się głosem serca, przekazuje Howards End w spadku Małgorzacie Schlegel. Zbulwersowani Wilcoxowie, niezdolni do zrozumienia niefinansowych pobudek zmarłej, uznają ten zapis za absurdalny i podyktowany słabością umysłu. Dbając wyłącznie o własne interesy, postanawiają ukryć ten fakt i z zimną krwią spalają notatkę w kominku. Małgorzata nie dowiaduje się o woli swojej zmarłej przyjaciółki.

Trzecia część przenosi nas w czasie o kilka lat. Sytuacja sióstr Schlegel diametralnie się zmienia – ich stary, ukochany dom w Londynie przeznaczono do rozbiórki pod nowe inwestycje deweloperskie, przez co kobiety zmuszone są szukać nowego miejsca do życia. W tym czasie bezdomności i chaosu owdowiały Henryk Wilcox niespodziewanie zbliża się do Małgorzaty. Zafascynowany jej spokojem, intelektem i życzliwością, składa jej propozycję małżeństwa. Małgorzata, choć ma świadomość szorstkości, przyziemności i braku wyobraźni Henryka, dostrzega w nim pewien rodzaj stabilności i w głębi serca pragnie się nim zaopiekować. Zgadza się zostać jego żoną.

Decyzja Małgorzaty jest punktem zapalnym dla obu rodzin. Wrażliwa i bezkompromisowa Helena przeżywa prawdziwy wstrząs. Dla niej Wilcoxowie to uosobienie materializmu i braku duchowości – oskarża ich o to, że nie posiadają „życia wewnętrznego”, i uważa małżeństwo siostry za zdradę ich wspólnych ideałów. Z drugiej strony, rodzina Henryka również jest pełna niepokoju, obawiając się wpływu nowej, niezależnej żony ojca na ich sprawy majątkowe. Część trzecia kończy się wyraźnym zarysowaniem tego głębokiego konfliktu – Małgorzata wkracza w surowy świat Wilcoxów z zamiarem budowania mostów między „prozą a poezją” życia, stając naprzeciw ogromnemu niezrozumieniu zarówno ze strony nowej rodziny, jak i własnej siostry.

5/5 - (1 vote)

Kingsley Amis „Jim Szczęściarz”

Jim Szczęściarz

Utwór: Jim szczęściarz

Autor: Kingsley Amis

Premiera: 6 marca 1988 Teatr Polskiego Radia (oczywiście, niedziela)

Przekład: Bronisława Jackiewicz

Adaptacja: Iwona Smolka

Reżyseria: Andrzej Zakrzewski

Realizacja akustyczna: Alina Langiewicz

Seria: Romanse i nie tylko

Czas trwania

część I: 33’46”

część II: 32’35”

część III: 34’07”

Obsada

Jim Dixon: Marek Kondrat

Małgorzata: Sławomira Łozińska

Karola: Małgorzata Niemirska

Bertrand Welch: Andrzej Piszczatowski

Profesor Welch: Jerzy Przybylski

Krystyna Gallaghan: Joanna Wizmur

Pani Welch:  Mirosława Dubrawska

Juliusz Gore-Urquhart: Igor Śmiałowski

Fabuła

Głównym bohaterem historii jest Jim Dixon, młody wykładowca historii na prowincjonalnym brytyjskim uniwersytecie, którego posada wisi na włosku. Jego kariera zależy wyłącznie od kaprysów jego przełożonego, roztargnionego i pretensjonalnego profesora Welcha. Jim, starając się wkraść w łaski szefa, zmuszony jest do spędzenia weekendu w jego domu na wyjątkowo nudnym, „artystycznym” spotkaniu pełnym madrygałów i fletów prostych. W tym samym czasie Jim uwikłany jest w toksyczną, opartą na poczuciu winy relację z Małgorzatą (Margaret) Peel, niestabilną emocjonalnie koleżanką z pracy, która niedawno próbowała popełnić samobójstwo po zawodzie miłosnym. Sytuacja na weekendzie komplikuje się jeszcze bardziej, gdy w domu pojawia się arogancki syn profesora, początkujący malarz Bertrand, wraz ze swoją zjawiskowo piękną dziewczyną, Krystyną (Christine) Callaghan.

Zestresowany wizją utraty pracy, zirytowany pretensjonalnością Bertranda i przytłoczony emocjonalnym szantażem Małgorzaty, Jim szuka ukojenia w alkoholu. Pijany wymyka się do swojego pokoju, gdzie w tajemnicy pali papierosy. Niestety, w wyniku alkoholowego otępienia zapada w sen, a niedopałek wypala wielkie dziury w pościeli, kocu i cennym dywaniku pani Welch. Poranek wita Jima paraliżującym kacem i przerażeniem na widok zniszczeń. Próbując zatuszować katastrofę, wraz z Małgorzatą desperacko wycinają spalone fragmenty pościeli ostrzem do golenia. W trakcie tej żałosnej próby zatarcia śladów nakrywa ich Krystyna. Wbrew początkowym obawom Jima, dziewczyna nie donosi na niego gospodarzom, ale pomaga mu ukryć zniszczenia, obracając dywan i przestawiając meble. Ten incydent staje się początkiem ich wzajemnego porozumienia.

Akcja przenosi się na doroczny letni bal uniwersytecki. Jim jest tam zmuszony towarzyszyć histeryzującej Małgorzacie, podczas gdy Bertrand cynicznie ignoruje Krystynę, spędzając czas z żoną innego wykładowcy. Jim i Krystyna, oboje znudzeni i rozczarowani swoimi partnerami, zaczynają ze sobą rozmawiać. Odkrywają, że łączy ich wspólna niechęć do pretensjonalności Bertranda. Jim, zdobywając się na odwagę, prosi dziewczynę do tańca, a następnie oboje postanawiają potajemnie uciec z balu, zostawiając swoje „drugie połówki”. Podczas wspólnej jazdy taksówką dochodzi między nimi do pocałunku. Krystyna wyznaje jednak, że choć Jim jej się podoba, czuje się zobowiązana wobec Bertranda i musi dotrzymać mu słowa. Zrezygnowany Jim uważa, że nie ma z nim żadnych szans.

Wkrótce Jim odkrywa mroczny sekret Bertranda – arogancki malarz ma potajemny romans z Karolą, żoną jednego z kolegów Jima z uczelni. Kiedy Bertrand dowiaduje się o ucieczce Jima z Krystyną po balu, dochodzi między nimi do ostrej konfrontacji w pokoju Dixona. Bertrand żąda, by Jim trzymał się z daleka od jego dziewczyny (którą traktuje jak swoją własność), mimo że sam ma romans. Kłótnia przeradza się w fizyczną bójkę, w której Jim nokautuje Bertranda, ostatecznie stawiając mu się. Niewiele później Jim uwalnia się również z toksycznych macek Małgorzaty. Konfrontuje ją z faktami, odkrywając, że jej niedawna próba samobójcza była jedynie wyrachowaną, teatralną manipulacją mającą na celu wzbudzenie litości, a jej rzekomy powód do rozpaczy (inny mężczyzna) nigdy nie dawał jej powodów do takich działań.

Punktem kulminacyjnym historii jest obowiązkowy publiczny wykład Jima na temat „Wesołej Anglii” (Merry England), którego wygłoszenia zażądał profesor Welch. Wykład ten miał być przepustką Jima do zachowania posady. Przerażony i potwornie zestresowany Dixon próbuje ukoić nerwy gigantycznymi ilościami alkoholu, mieszając piwo, gin i sherry. Na mównicę wychodzi kompletnie pijany. Zamiast wygłosić nudny referat, Jim traci nad sobą kontrolę: zaczyna naśladować akcenty i manieryzgmy zgromadzonych w sali notabli, w tym samego profesora Welcha. Wykład przeradza się w pijacki, satyryczny bełkot przeciwko skostniałemu systemowi, który kończy się spektakularnym omdleniem Jima (lub też wyniesieniem go z sali). To definitywnie kończy jego karierę naukową na prowincji.

Choć wydaje się, że Jim stracił wszystko, los (i tytułowe szczęście) ostatecznie się do niego uśmiecha. Na widowni podczas katastrofalnego wykładu był obecny Juliusz Gore-Urquhart, bogaty mecenas sztuki i wuj Krystyny. Zamiast oburzenia, wykład wzbudził w nim sympatię do antyestablismentowej postawy Jima. Gore-Urquhart proponuje Dixonowi lukratywną posadę swojego sekretarza w Londynie – tę samą pracę, o którą od dawna bezskutecznie starał się arogancki Bertrand. Jednocześnie Krystyna, ostatecznie dowiadując się o romansie Bertranda, porzuca go. W finałowej scenie Jim, mając już nową posadę w kieszeni, biegnie na dworzec kolejowy, z którego odjeżdża Krystyna. Młodzi spotykają się, a Jim wymaszerowuje w stronę nowej przyszłości, mijając po drodze wściekłego Bertranda i rodzinę Welchów, zostawiając całe to pretensjonalne środowisko daleko w tyle.

5/5 - (1 vote)

Joseph Conrad „Jutro”

Jutro

Utwór: Jutro

Autor: Joseph Conrad (Józef Konrad Korzeniowski)

Premiera: 1 sierpnia 1957 Teatr Polskiego Radia

Przekład: Aniela Zagórska

Adaptacja: Michał Tonecki

Reżyseria: Jerzy Rakowiecki

Asystent reżysera: Juliusz Owidzki

Realizacja akustyczna: Andrzej Pruski

Muzyka: Zbigniew Wiszniewski

Czas trwania: 45’29”

Obsada

Kapitan Hagberd: Władysław Krasnowiecki

Harry, syn Kapitana Hagberda: Józef Nowak

Bessie: Zofia Mrozowska

Ojciec Bessie: Edmund Fidler

Fabuła

Akcja słuchowiska, będącego adaptacją opowiadania „Jutro” autorstwa Josepha Conrada, przenosi słuchacza do przygnębiającej rzeczywistości małego miasteczka, gdzie splatają się losy dwojga nieszczęśliwych sąsiadów. Z jednej strony poznajemy młodą Bessie Carvil, uwięzioną w toksycznej relacji z ociemniałym, despotycznym ojcem. Niewidomy pan Carvil terroryzuje córkę, nieustannie domagając się jej uwagi i wykrzykując jej imię ze swojego pokoju na piętrze, co czyni z jej życia codzienną udrękę. Z drugiej strony bohaterem jest kapitan Hagberd, emerytowany marynarz, który od lat żyje w głębokim urojeniu, obsesyjnie wyczekując powrotu swojego zaginionego syna. Starzec przygotował dla niego w pełni wyposażony dom i zaplanował mu przyszłość, łącznie ze ślubem z Bessie, głęboko i niezachwianie wierząc, że jego potomek wróci do domu dokładnie „jutro”.

Postępujące szaleństwo kapitana Hagberda stanowi kluczowy element całej historii i tworzy duszną, odrealnioną atmosferę. Mężczyzna regularnie nagabuje Bessie w ogródku, snując przed nią swoje wielkie plany i całkowicie ignorując fakt, że jego syn uciekł z domu w świat aż szesnaście lat temu. Dla kapitana czas się zatrzymał – jego wymarzony, idealny świat ma nadejść dopiero kolejnego dnia, co pozwala mu na ciągłe uciekanie przed bolesną teraźniejszością. Bessie, choć doskonale zdaje sobie sprawę z urojeniowego stanu sąsiada, wysłuchuje go z mieszaniną litości i skrywanej, cichej nadziei. Fantazje Hagberda o rychłym powrocie młodego dziedzica i ich rzekomym małżeństwie stanowią dla uwięzionej dziewczyny jedyną, choćby iluzoryczną, drogę ucieczki od przytłaczających obowiązków i tyranii niewidomego ojca.

Pozorna równowaga tego zamkniętego świata zostaje brutalnie przerwana, gdy na podwórku niespodziewanie pojawia się obcy mężczyzna. Zuchwały i zmęczony życiem żeglarz okazuje się być prawdziwym zaginionym Harrym Hagberdem, który po latach tułaczki postanowił w końcu odwiedzić ojca. Jego powrót brutalnie zderza się jednak z misternie utkaną iluzją starego kapitana. Kiedy Harry ujawnia swoją tożsamość, ojciec kategorycznie odrzuca prawdę. Szaleństwo kapitana zaszło tak daleko, że nie potrafi on zaakceptować fizycznej obecności syna „dzisiaj”, ponieważ cała jego tożsamość opiera się na wyczekiwaniu na to mityczne „jutro”. Starzec traktuje własnego potomka jak oszusta, bezczelnego intruza oraz szpicla, po czym zamyka przed nim drzwi zza których histerycznie wykrzykuje, że jego syn powróci dopiero następnego dnia.

Odrzucony przez obłąkanego ojca Harry zostaje na podwórku, gdzie nawiązuje dłuższą, pełną napięcia rozmowę z Bessie. Konfrontacja ta obnaża prawdziwą naturę przybysza, który w niczym nie przypomina wyidealizowanego wizerunku stworzonego przez szalonego kapitana. Harry jest cynicznym, twardo stąpającym po ziemi obieżyświatem, dla którego nadrzędną wartością jest absolutna niezależność. Kpi on z koncepcji ustatkowania się w pięknie urządzonym domu, porównując taką mieszczańską egzystencję do bycia zwykłym „królikiem w klatce”. Szczerze przyznaje, że jego powrót wcale nie wynikał z synowskiej miłości czy tęsknoty, lecz z prozaicznego braku pieniędzy – liczył po prostu na to, że uda mu się wyciągnąć od starego chociaż kilka gwinei, aby móc ruszyć w dalszą drogę.

W trakcie tej nocnej rozmowy między skrajnie różnymi postaciami wywiązuje się specyficzna, bardzo gorzka nić intymności. Harry, zrujnowany finansowo, nieśmiało prosi dziewczynę o drobną pożyczkę, a Bessie, wzruszona całym tym absurdem i kierowana resztkami własnych marzeń, oddaje mu z dobroci serca pół suwerena. Mężczyzna przyjmuje pieniądze z chłodną, lekkoduchowatą wdzięcznością, komplementując dziewczynę. Przyznaje, że Bessie byłaby idealną i wyjątkowo rozsądną żoną dla tego zmyślonego „Harry’ego”, na którego czeka ojciec, jednak podkreśla, że on sam należy wyłącznie do morza. W pożegnalnym geście skrada jej pocałunek, co jest dla Bessie okrutnym, ulotnym przedsmakiem życia, czułości i namiętności, których zawsze pragnęła, a które natychmiast zostają jej bezpowrotnie odebrane.

Słuchowisko kończy się wysoce tragiczną i poruszającą puentą, w której każdy z bohaterów zostaje na zawsze uwięziony we własnym dramacie. Z domu ponownie rozlega się przeraźliwy, opresyjny krzyk niewidomego pana Carvila, który domaga się natychmiastowego powrotu córki, brutalnie przerywając jej jedyną w życiu chwilę wolności i namiastkę romansu. Harry, zgodnie ze swoją nomadyczną naturą, pospiesznie ucieka w noc, by nigdy więcej nie powrócić do rodzinnego miasteczka. Tymczasem z okna dobiega radosny głos obłąkanego kapitana Hagberda, który triumfalnie ogłasza, że jego ukochany syn na pewno powróci „jutro”. Zrozpaczona i załamana Bessie pozostaje sama na podwórku – uboższa o swoje oszczędności, ostatecznie oddarta z jakichkolwiek złudzeń na zmianę losu i skazana na powrót do celi swojego apodyktycznego ojca.

5/5 - (1 vote)

Ernest Hemingway „Mordercy”

Mordercy

Utwór: Mordercy

Autor: Ernest Hemingway

Premiera: 15 czerwca 1955 Teatr Polskiego Radia

Przekład: Mira Michałowska

Adaptacja: Stanisław Stampf’l

Reżyseria: Aleksander Bardini

Asystent reżysera: Wiesław Opałek

Realizacja akustyczna: Andrzej Pruski

Inne emisje: 1992-01-10

Czas trwania: 23’33”

Obsada

Al: Janusz Bylczyński

Sam: Tadeusz Fijewski

Nick Adams: Tadeusz Janczar

Głos II: Zdzisław Lubelski

Ole Anderson: Lech Madaliński

Max: Wiesław Michnikowski

Georg: Mieczysław Pawlikowski

Głos I: Józef Wasilewski

Pani Ball: Maria Żabczyńska

Fabuła

Słuchowisko zrealizowane przez Teatr Polskiego Radia, będące adaptacją klasycznego opowiadania Ernesta Hemingwaya pod tytułem „Mordercy”, przenosi słuchacza w duszną i pełną napięcia atmosferę prowincjonalnego amerykańskiego baru. Akcja zawiązuje się w momencie, gdy do niewielkiego lokalu gastronomicznego wchodzą dwaj tajemniczy, elegancko, lecz niemodnie ubrani mężczyźni, Al i Max. Od pierwszych chwil ich zachowanie budzi niepokój – są niesłychanie aroganccy, opryskliwi wobec obsługi i wyraźnie szukają pretekstu do awantury. Zjawiają się o godzinie piątej po południu i stanowczo domagają się dań z wieczornego menu, które serwowane jest dopiero od szóstej. Kiedy barman George informuje ich, że o tej porze mogą zamówić jedynie proste potrawy, takie jak jajka na bekonie czy szynce, mężczyźni z wyraźną niechęcią i kpiną przystają na tę propozycję. Przez cały czas nieustannie prowokują młodego pracownika, nazywając go ironicznym mianem „cwaniaka” i wyśmiewając uśpione miasteczko.

Napięcie w lokalu gwałtownie rośnie, gdy intruzi postanawiają przejąć całkowitą kontrolę nad barem i brutalnie ujawniają swoje prawdziwe, mroczne zamiary. Al, demonstrując bezwzględność i dominację, nakazuje sprowadzić z zaplecza czarnoskórego kucharza Sama, a następnie zmusza jego oraz młodego klienta lokalu, Nicka Adamsa, do przejścia do kuchni. Tam, z dala od okien i drzwi wejściowych, obaj zostają skrępowani i zakneblowani, stając się bezbronnymi zakładnikami uzbrojonego napastnika. W tym samym czasie Max pozostaje przy barze z Georgem, pilnując, by ten zachowywał pozory normalnej pracy i obsługiwał ewentualnych gości. To właśnie w tej pełnej grozy chwili Max chłodno i bez cienia emocji wyjawia barmanowi cel ich wizyty – są płatnymi mordercami, którzy przybyli do miasteczka wyłącznie po to, aby zlikwidować potężnie zbudowanego Szweda, Olego Andresona. Zlecenie to wykonują jako rzekomą przysługę dla „przyjaciela”, z zimną krwią planując wieczorną egzekucję.

Rozpoczyna się nerwowe, psychologicznie wyczerpujące oczekiwanie na pojawienie się ofiary, która – według precyzyjnej wiedzy morderców – niemal każdego dnia o godzinie szóstej wieczorem przychodzi do tego właśnie baru na kolację. George, sterroryzowany obecnością Maxa, groźbą użycia broni oraz świadomością obecności drugiego gangstera na zapleczu, zmuszony jest do odgrywania roli spokojnego i uprzejmego gospodarza. Sytuacja komplikuje się, gdy do lokalu zaczynają zaglądać przypadkowi klienci, głodni i oczekujący posiłku. Barman, pod czujnym okiem oprawcy, musi ich zręcznie zbywać, kłamiąc, że kucharz musiał pilnie wyjść i lokal jest w stanie zaoferować im jedynie proste, zimne przekąski do zabrania. Ten fragment słuchowiska mistrzowsko buduje klaustrofobiczną atmosferę paraliżującego strachu, w której zwyczajne, codzienne rozmowy zderzają się z ukrytym, śmiertelnym niebezpieczeństwem.

Mimo upływu czasu i rosnącej irytacji napastników, Ole Andreson jednak nie zjawia się w barze, co całkowicie krzyżuje plany zniecierpliwionych zabójców. Gdy zegar przekracza godzinę siódmą, Al i Max ostatecznie rezygnują z dalszego oczekiwania, uznając, że Szwed tego wieczoru zmienił swoje nawyki. Decydują się opuścić lokal, rzucając na odchodne groźby pod adresem personelu i ostrzegając George’a przed powiadamianiem stróżów prawa. Gdy tylko drzwi za mordercami się zamykają, barman natychmiast udaje się na zaplecze, aby uwolnić skrępowanych i przerażonych Nicka oraz Sama. Wstrząśnięci mężczyźni próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości po tym traumatycznym doświadczeniu. Kucharz Sam, świadom brutalności mafijnego świata, stanowczo radzi, aby pod żadnym pozorem nie mieszać się w te sprawy, jednak George przekonuje Nicka Adamsa, że ich moralnym i czysto ludzkim obowiązkiem jest natychmiastowe ostrzeżenie byłego boksera przed wyrokiem śmierci.

Młody i przejęty całą sytuacją Nick udaje się pod wskazany adres do pensjonatu pani Hirsch, gdzie wynajmuje pokój Ole Andreson, aby przekazać mu tragiczną wiadomość. Do środka wpuszcza go zaprzyjaźniona z lokatorem pani Bell, po czym chłopak odnajduje ogromnego Szweda leżącego w ciemnościach na łóżku, w pełnym ubraniu, wpatrzonego w ścianę. Nick z najdrobniejszymi szczegółami relacjonuje mu wydarzenia z baru, opisując wygląd morderców, ich metodyczne przygotowania i jasno wyartykułowane plany, spodziewając się u mężczyzny natychmiastowej chęci walki, gorączkowej ucieczki lub chociażby zgody na wezwanie policji. Ku jego ogromnemu zaskoczeniu, Andreson przyjmuje te rewelacje z całkowitym, mrożącym krew w żyłach spokojem i głęboką apatią. Zmęczony życiem i nieustannym lękiem oświadcza, że nie ma już siły dalej uciekać i nie podejmie absolutnie żadnych kroków w celu ratowania własnego życia, ponieważ kiedyś w Chicago „źle się zaplątał” w interesy i teraz musi ponieść tego ostateczne konsekwencje.

Całkowicie zszokowany i zbity z tropu Nick opuszcza pokój zrezygnowanego człowieka, ucinając jeszcze na korytarzu krótką pogawędkę z panią Bell, która naiwnie sądzi, że pan Andreson po prostu źle się czuje i dlatego całymi dniami nie wychodzi z domu. Chłopak wraca do baru, aby zdać relację George’owi z tego niezwykłego i trudnego do zracjonalizowania spotkania. Informacja o biernej postawie Szweda, który z pełną świadomością leży w mroku i potulnie czeka na egzekutorów, staje się dla Adamsa ciężarem nie do uniesienia. Słuchowisko kończy się niezwykle gorzką, egzystencjalną konkluzją młodego bohatera, dla którego brutalne zderzenie z chłodną mafijną rzeczywistością i ostateczną ludzką bezradnością okazuje się niszczące. Zdegustowany i przerażony biernością wobec nadciągającego zła, Nick podejmuje decyzję o natychmiastowym opuszczeniu miasteczka, nie mogąc znieść samej myśli o przebywaniu w przestrzeni, gdzie człowiek po prostu czeka, aż przyjdą go zabić.

5/5 - (1 vote)

Dorothy Leigh Sayers „Człowiek, który znał sposób”

Człowiek który znał sposób

Utwór: Człowiek, który znał sposób

Autor: Dorothy Leigh Sayers

Premiera: 31 października 1987

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 20’45”

Obsada

Eugeniusz Robaczewski (Smith)

Wojciech Wysocki (Pender)

Fabuła

Historia rozpoczyna się w dusznej i ciasnej przestrzeni przedziału pociągu, gdzie główny bohater, drobny i niezwykle nerwowy człowiek o nazwisku Pender, próbuje skupić się na lekturze popularnej powieści detektywistycznej. Jego czytelnicze skupienie zostaje wkrótce przerwane, a sama książka staje się doskonałym pretekstem do nawiązania rozmowy przez siedzącego naprzeciwko współpasażera. Jest to rosły, niezwykle pewny siebie i nieco arogancki mężczyzna, który w bezceremonialny sposób zaczyna głośno krytykować literackich morderców za brak polotu oraz elementarnej wyobraźni. Nieznajomy z absolutnym, mrożącym krew w żyłach przekonaniem twierdzi, że dokonanie morderstwa naprawdę doskonałego, po którym nie pozostają żadne możliwe do wykrycia ślady, jest w rzeczywistości bajecznie proste. Zaintrygowanemu i jednocześnie zaniepokojonemu Penderowi wyjawia teoretyczny, przerażająco skuteczny sposób pozbawienia kogoś życia, który opiera się na umiejętnym wykorzystaniu gorącej kąpieli i specjalnego roztworu, sprawiając, że zbrodnia wygląda na absolutnie naturalny, niebudzący podejrzeń atak serca.

Po zakończeniu wspólnej podróży i rozstaniu z tajemniczym, elokwentnym rozmówcą, Pender uświadamia sobie, że nie potrafi wyrzucić z głowy tej makabrycznej, pociągowej dyskusji. Jego początkowy, lekki niepokój zaczyna niebezpiecznie przeradzać się w mroczną obsesję, gdy po pewnym czasie podczas przeglądania porannej prasy natrafia na krótki nekrolog. Informuje on o nagłej i bardzo niespodziewanej śmierci pewnego mężczyzny, którego oficjalne okoliczności zgonu w wannie łudząco wręcz przypominają doskonałą metodę opisaną przez nieznajomego z przedziału. Od tego brzemiennego w skutki momentu Pender zaczyna nałogowo, systematycznie i niemal paranoicznie śledzić wszelkie kroniki kryminalne oraz rubryki żałobne w każdym dostępnym tytule prasowym. Ku swojemu narastającemu przerażeniu, odkrywa kolejne, pozornie niezwiązane ze sobą przypadki zgonów w kąpieli, które system i lekarze rutynowo zakwalifikowali jako naturalne, lecz które w jego ogarniętym lękiem umyśle układają się w bezbłędny, logiczny ciąg zbrodni.

Doprowadzony na sam skraj załamania nerwowego, zmęczony bezsennością i ciągłym napięciem bohater postanawia osobiście wziąć sprawy w swoje ręce, czując się moralnie zobowiązanym do powstrzymania rzekomego zbrodniarza. Po bardzo długich, wyczerpujących poszukiwaniach w końcu udaje mu się zidentyfikować, a następnie fizycznie odnaleźć owego gadatliwego mężczyznę z pociągu, po czym rozpoczyna żmudny i niezwykle ryzykowny proces śledzenia go. Pender krąży wokół niczego nieświadomego mężczyzny jak ponury cień, skrupulatnie obserwuje jego codzienne zwyczaje, zapamiętuje miejsca, w których ten bywa, i notuje w głowie sylwetki osób, z którymi utrzymuje kontakt. W umyśle Pendera nie ma już ani cienia racjonalnej wątpliwości – jest całkowicie przekonany, że ma do czynienia z wyrachowanym psychopatą, który z chłodną kalkulacją testuje swoją niewykrywalną metodę zabijania na losowych ofiarach, kpiąc z organów ścigania.

Punkt kulminacyjny opowieści nadchodzi w momencie, gdy całkowicie zdesperowany i wyeksploatowany psychicznie Pender dochodzi do gorzkiego, ostatecznego wniosku. Rozumie, że profesjonalna policja, dysponując wyłącznie jego poszlakami, wycinkami z gazet i opowieścią o nieoficjalnej rozmowie w pociągu, natychmiast weźmie go za wariata i absolutnie mu nie uwierzy. Uznaje w swoim wypaczonym postrzeganiu rzeczywistości, że jedynym skutecznym sposobem na permanentne przerwanie tego łańcucha zbrodni i ocalenie kolejnych, niewinnych istnień ludzkich, jest fizyczne wyeliminowanie mordercy. Z każdą upływającą godziną zacierają się u niego granice między sprawiedliwością a kompletnym obłędem, a bohater, który na początku tej historii był tylko biernym, wylęknionym słuchaczem o słabych nerwach, sam podejmuje decyzję o popełnieniu brutalnej zbrodni w imię wyimaginowanego, wyższego dobra.

Zakończenie historii, jak doskonale przystało na kunszt literacki i przewrotność Dorothy L. Sayers, przynosi niezwykle ironiczny finał, który bezlitośnie obnaża słabość ludzkiej psychiki. Prawda o rzekomym seryjnym mordercy z pociągu okazuje się bowiem całkowicie inna, prozaiczna i zupełnie pozbawiona mrocznej tajemnicy, w którą tak desperacko uwierzył udręczony Pender. Nieznajomy współpasażer w najmniejszym nawet stopniu nie był genialnym i nieuchwytnym zbrodniarzem, a zaledwie zwykłym, chełpliwym i uwielbiającym szokować innych gadułą, który dla zabicia czasu w podróży po prostu wymyślił intrygującą teorię. To sam Pender, poddając się bez reszty swojej niepohamowanej wyobraźni, stworzył krwiożerczego potwora w miejscu, gdzie istniał tylko niewinny banał, stając się tym samym najprawdziwszą ofiarą własnego, destrukcyjnego lęku.

5/5 - (1 vote)