Jest to adaptacja słynnego opowiadania Arthura Conan Doyle’a, znanego szerzej pod tytułem „Klejnot Mazarina” lub „Diament Mazariniego”.
Autor: Arthur Conan Doyle
Premiera: 7 grudnia 1985 Teatr Polskiego Radia
Przekład: Krzysztof Adamski
Adaptacja: Krzysztof Adamski
Reżyseria: Jan Warenycia
Realizacja akustyczna: Alina Langiewicz
Opracowanie muzyczne: Mirosława Janeta
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Czas trwania: 31’38″
Obsada
Holmes: Jan Matyjaszkiewicz
Watson: Stanisław Gawlik
Billy: Wojciech Machnicki
Lord Cantlemere: Wacław Szklarski
Hrabia Negretto Sylvius: Jan Tesarz
Sam Merton: Tomasz Marzecki
Fabuła
Akcja słuchowiska rozpoczyna się w gęstej, pełnej niepokoju atmosferze w słynnym londyńskim mieszkaniu przy Baker Street. Doktor Watson przybywa w odwiedziny do swojego przyjaciela, jednak na miejscu zastaje jedynie służącego, bystrego chłopca o imieniu Billy. Chłopak uświadamia Watsona, że Sherlock Holmes znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i od kilku dni w ogóle nie sypia. Genialny detektyw podjął się bowiem śledztwa najwyższej wagi państwowej – odzyskania bezcennego, wielkiego żółtego diamentu należącego do Korony Brytyjskiej, który został zuchwale skradziony.
Uwaga Watsona natychmiast skupia się na bardzo osobliwym rekwizycie stojącym w pokoju – woskowym manekinie, który do złudzenia przypomina samego Sherlocka Holmesa. Został on usadzony w fotelu tyłem do zasłoniętego okna w taki sposób, aby od zewnątrz (dla obserwatorów z ulicy) jego cień wyglądał jak zamyślony detektyw. Manekin ma za zadanie zmylić ewentualnych snajperów oraz samych złodziei, na których Holmes zastawił sidła. Głównym podejrzanym o kradzież klejnotu jest bezwzględny arystokrata i wytrawny łowca dzikich zwierząt, hrabia Sylvius, któremu nieodłącznie towarzyszy potężny, choć niezbyt bystry osiłek – bokser Sam Merton.
Niedługo potem sprowokowani złoczyńcy osobiście zjawiają się na Baker Street, planując rozprawić się z detektywem, który bezustannie deptał im po piętach. Holmes staje z hrabią Sylviusem i Mertonem twarzą w twarz. Pomiędzy mężczyznami wywiązuje się błyskotliwy i ostry dialog. Holmes odkrywa przed nimi swoje karty – udowadnia, że zna dokładnie każdy ich krok, wie o ich bezpośrednim udziale w kradzieży klejnotu i dysponuje twardymi dowodami (w tym zeznaniami szlifierza, u którego chcieli podzielić łup), które z łatwością poślą ich obu do więzienia na długie lata.
Zamiast jednak wzywać ukrytą w pobliżu policję, Holmes niespodziewanie składa oprychom nietypową propozycję. Deklaruje, że jeśli dobrowolnie oddadzą mu skradziony diament, on przymknie oko na ich ucieczkę i zatuszuje sprawę, by chronić rząd brytyjski przed ogromnym skandalem.
Holmes daje zszokowanym przestępcom równe pięć minut na naradę. Oświadcza, że by dać im pełną swobodę w poufnej rozmowie, sam uda się do przylegającej sypialni i zagra na skrzypcach, co ma być dowodem na to, że ich nie podsłuchuje. I rzeczywiście, po chwili z pokoju obok zaczynają dobiegać przepiękne, głośne dźwięki ulubionej melodii detektywa (barkaroli).
Hrabia Sylvius i Sam Merton, słysząc grę na skrzypcach, całkowicie tracą czujność. Zaczynają gorączkowo i głośno dyskutować nad swoim położeniem, zastanawiając się, czy przyjąć ofertę, czy też spróbować przechytrzyć Holmesa. Aby uspokoić sceptycznie nastawionego Mertona, dumny hrabia ostrożnie wyciąga z sekretnej kieszeni swój skarb – przepiękny, lśniący, ogromny żółty diament.
W tym ułamku sekundy następuje absolutnie genialny zwrot akcji. Sherlock Holmes, który w rzeczywistości wcale nie poszedł do sypialni (zamienił się potajemnie miejscami ze swoim woskowym manekinem w fotelu w tym samym pomieszczeniu!), nagle rzuca się na hrabię i wyrywa bezcenny kamień prosto z jego ręki. Zdumieni przestępcy orientują się, że padli ofiarą mistyfikacji – muzyka, która uśpiła ich ostrożność, była odtwarzana z nowoczesnej płyty gramofonowej, którą detektyw sprytnie nastawił, imitując swoją obecność w innym pomieszczeniu. Zaskoczeni złoczyńcy zostają aresztowani przez czekających w pogotowiu stróżów prawa.
Zwieńczeniem opowieści jest niezwykle humorystyczny epizod z lordem Cantlemere’em – dumnym, sztywnym i dość lekceważąco nastawionym do Holmesa reprezentantem władz państwowych. Lord zjawia się w mieszkaniu, by chłodno ocenić rzekomy brak postępów w odzyskaniu diamentu. Holmes, znany ze swojego specyficznego poczucia humoru, podczas uprzejmego witania się, niepostrzeżenie wsuwa odzyskany żółty diament prosto do głębokiej kieszeni eleganckiego płaszcza urzędnika.
Następnie wywiązuje się między nimi pełna ironii rozmowa o odpowiedzialności za zgubę, po czym detektyw wprawia arystokratę w absolutne osłupienie oświadczając mu, że skradziony klejnot znajduje się przez cały czas pod najlepszą opieką – a dokładnie w prawej kieszeni samego lorda Cantlemere’a. Odzyskanie wielkiego kamienia staje się kolejnym perfekcyjnym i spektakularnym zwycięstwem dedukcji lokatora z Baker Street nad londyńskim półświatkiem.
