Utwór: Przygoda w hrabstwie Surrey
Autor: Arthur Conan Doyle
Premiera: 24 września 1977 Teatr Polskiego Radia
Przekład: Jan Meysztowicz
Adaptacja: Robert Długoborski
Reżyseria: Zofia Rakowiecka
Realizacja akustyczna: Alina Langiewicz
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Inne emisje: 1983-01-08, 1986-04-26
Czas trwania: 33’04″
Obsada
Sherlock Holmes: Piotr Fronczewski
Doktor Watson: Jerzy Tkaczyk
Panna Smith: Magdalena Zawadzka
Carruthers: Włodzimierz Bednarski
Woodley: Wiesław Drzewicz
Pastor Williamson: Stanisław Gawlik
Woźnica: Piotr Krasicki
Fabuła
Akcja słuchowiska rozpoczyna się w momencie, gdy genialny detektyw Sherlock Holmes znajduje się na skraju całkowitego załamania nerwowego i fizycznego wyczerpania. Jest to efekt niezwykle skomplikowanego i wyczerpującego śledztwa, które detektyw prowadził niedawno w Europie. Zatroskany o zdrowie przyjaciela doktor Watson postanawia interweniować i kategorycznie zarządza wyjazd z mglistego Londynu. Obaj panowie udają się na spokojną prowincję, do malowniczej posiadłości dawnego znajomego Watsona – pułkownika Haytera – położonej w okolicach Reigate w hrabstwie Surrey. Z założenia miał to być wyjazd pozbawiony jakichkolwiek spraw kryminalnych, mający na celu wyłącznie regenerację sił detektywa.
Sielanka nie trwa jednak długo. Tuż po przybyciu na miejsce pułkownik Hayter opowiada gościom o niezwykle dziwnym zdarzeniu, które miało miejsce kilka dni wcześniej u pobliskiego sąsiada, starego pana Actona. Do jego domu włamali się złodzieje, jednak ku zdumieniu wszystkich, skradli oni przedmioty o całkowicie znikomej wartości – między innymi kłębek sznurka, przycisk do papieru i kilka innych drobiazgów. Zaintrygowany Holmes natychmiast ożywia się intelektualnie, choć Watson bezskutecznie próbuje odciągnąć go od rozmyślań.
Prawdziwy wstrząs następuje jednak następnego ranka, gdy okolicą wstrząsa wiadomość o morderstwie. Na sąsiedniej posesji należącej do zamożnego ojca i syna – J.P. Cunninghama i Aleca Cunninghama – w środku nocy wybuchła awantura. Według relacji właścicieli, nakryli oni na gorącym uczynku włamywacza. Złodziej rzucił się do ucieczki, a lojalny stangret rodziny, William Kirwan, ruszył za nim w pościg, w trakcie którego został śmiertelnie postrzelony w serce, a sprawca uciekł w mrok.
Śledztwo prowadzi miejscowy inspektor Forrester, który z radością przyjmuje pomoc słynnego Sherlocka Holmesa. Detektyw bada zwłoki woźnicy i odnajduje kluczowy, choć na pierwszy rzut oka niepozorny dowód – mały, podarty strzęp papieru zaciśnięty w martwej dłoni Williama. Widnieje na nim zaledwie kilka słów z zaproszeniem na spotkanie dokładnie o tej godzinie, o której popełniono zbrodnię (np. „…za kwadrans dwunasta… dowiesz się co…”).
Dla miejscowej policji to tylko mało znaczący świstek, ale dla Holmesa to istna kopalnia wiedzy. Detektyw poddaje strzęp papieru błyskawicznej analizie grafologicznej i dokonuje genialnego odkrycia: notatka nie została napisana przez jedną osobę, lecz przez dwie. Charakter pisma ewidentnie zmienia się co drugie słowo. Co więcej, litery pisane przez jednego z autorów są silne i energiczne (wskazujące na kogoś młodego), podczas gdy drugiego – nieco chwiejne i pisane z mniejszą pewnością siebie (co sugeruje osobę starszą). Co ciekawe, młodszy z autorów ewidentnie dyktował treść starszemu.
Holmes powiązuje ze sobą dwa pozornie nieistotne fakty: dowiaduje się, że pomiędzy Actonem (ofiarą kradzieży bezwartościowych przedmiotów) a Cunninghamami od lat toczy się zażarty spór prawny o granice majątku, a brak jednego kluczowego dokumentu zaważyłby o wygranej.
Wraz z Watsonem i inspektorem Forresterem, Holmes udaje się z wizytą do domu Cunninghamów pod pretekstem zebrania rutynowych zeznań. Detektyw zachowuje się tam celowo w sposób wysoce ekscentryczny – w pewnym momencie symuluje nawet gwałtowny atak słabości i konwulsji, aby zmylić czujność gospodarzy. Cunninghamowie, z pozoru uczynni i zasmuceni śmiercią sługi, starają się uchodzić za ofiary nocnego napadu.
Podczas oględzin pokoju, z którego Cunninghamowie wybiegli w nocy alarmu, Holmes celowo potrąca i rozbija stolik z karafką wody, wywołując niemałe zamieszanie. Pod pretekstem zmywania plam, udaje mu się na chwilę odizolować od gospodarzy, by móc niepostrzeżenie przeszukać ubrania i szlafroki powieszone w garderobie. Zgaduje bowiem, że morderca w pośpiechu musiał schować drugą, wyrwaną z ręki ofiary połowę listu właśnie do kieszeni.
Gdy Holmes odnajduje poszukiwany brakujący strzęp papieru w kieszeni szlafroka młodego Aleca Cunninghama, sytuacja przybiera drastyczny obrót. Ojciec i syn, zdając sobie sprawę, że zostali zdemaskowani, zrzucają maski szacownych obywateli i z furią rzucają się na detektywa. Zamykają drzwi i próbują go brutalnie udusić. Rozlegają się krzyki Holmesa wzywającego pomocy. Zdezorientowani początkowo Watson i inspektor Forrester w ostatniej chwili wyłamują drzwi, rzucają się w wir walki i z trudem odciągają rozwścieczonych Cunninghamów od siniejącego detektywa, po czym nakładają im kajdanki.
Kiedy zbrodniarze zostają obezwładnieni, Holmes łączy dwie połowy listu, które idealnie do siebie pasują, demaskując tym samym zbrodniczy plan. Okazuje się, że to Cunninghamowie zorganizowali włamanie do domu Actona, by ukraść niekorzystne dla nich dokumenty sądowe. Złodziejem, którego nakryto, nie był obcy opryszek, lecz oni sami. Niestety, ich woźnica, William Kirwan, zauważył ich w nocy z łupem i zaczął ich bezwzględnie szantażować. Aby pozbyć się niewygodnego świadka, ojciec i syn wspólnie napisali list (każdy po jednym słowie, aby utrudnić identyfikację charakteru pisma), by zwabić stangreta nocą do ogrodu pod pretekstem wypłaty łapówki, a następnie z zimną krwią go zastrzelili, pozorując napad rzekomego włamywacza.
Cunninghamowie trafiają w ręce sprawiedliwości, mrok tajemnicy zostaje rozwiany, a uradowany i intelektualnie zaspokojony Sherlock Holmes stwierdza, że ten krótki wyjazd na prowincję okazał się dla niego najlepszym i najbardziej ożywczym wypoczynkiem pod słońcem.