Cedric G. Gilford „Zeznanie”

Zeznanie

Utwór: Zeznanie

Autor: Cedric G. Gilford

Premiera: 25 marca 1970 Teatr Polskiego Radia

Przekład: Ewa Szumańska

Adaptacja: Ewa Szumańska

Reżyseria: Juliusz Owidzki

Realizacja akustyczna: Andrzej Pruski

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 17’32”

Obsada

Leslynne Harwood – Ewa Kozłowska

Glenn Vickers – Kazimierz Meres

Jimmy Dent – Mieczysław Stoor

Sam Arnone – Andrzej Szczepkowski

Fabuła

Słuchowisko rozpoczyna się w kancelarii Sama Arnone’a, obrońcy skazanego włamywacza Jimmy’ego Denta. Sekretarka zapowiada niespodziewanego gościa: Glenna Vickersa, wpływowego człowieka, którego żona Audrey została zamordowana. Dent przebywa już w celi śmierci, a jego egzekucję wyznaczono na dwudziesty trzeci dzień miesiąca, na szóstą rano. Do wykonania wyroku pozostały niespełna dwa tygodnie, zaś Arnone wykorzystał wszystkie legalne możliwości ratunku: próbował podważyć werdykt, doprowadzić do rewizji procesu i uzyskać łaskę gubernatora. Vickers przychodzi jednak z propozycją, która mogłaby ocalić skazańcowi życie. Dzięki swoim wpływom politycznym i osobistej znajomości z gubernatorem jest gotów zabiegać o zamianę kary śmierci na dożywotnie więzienie – pod warunkiem, że Dent wreszcie przyzna się do zabójstwa Audrey.

Okoliczności zbrodni pozornie nie pozostawiają miejsca na wątpliwości. Dent dowiedział się, że małżonkowie Vickersowie planują weekendowy wyjazd, i włamał się do ich domu, przekonany, że będzie pusty. Przyznał się zarówno do włamania, jak i do obecności w gabinecie. Twierdził również, że zaskoczyła go tam kobieta, którą później uznał za Audrey Vickers. Przerażony uciekł, pozostawiając torbę z narzędziami; na jednym z nich znajdowały się jego odciski palców. Sam sprawca pracował wprawdzie w rękawiczkach, dlatego w domu nie pozostawił innych śladów, ale porzucona torba, kryminalna przeszłość i jego własna relacja stworzyły przeciwko niemu wyjątkowo mocny ciąg poszlak. Problem polega na tym, że Dent konsekwentnie przyznaje się wyłącznie do włamania. Utrzymuje, że kobieta żyła, kiedy uciekał, i że nawet jej nie dotknął.
Arnone ma powody, by traktować te zapewnienia poważnie. Dent jest zawodowym włamywaczem, lecz według jego obrońcy zawsze unikał „mokrej roboty”. Tymczasem Audrey nie została przypadkowo ogłuszona przez zaskoczonego przestępcę: morderca zadał jej wiele uderzeń pogrzebaczem kominkowym. Brutalność czynu sugeruje osobistą nienawiść, panikę albo gwałtowny wybuch emocji, a nie typowe zachowanie złodzieja, który chce jedynie unieszkodliwić świadka i uciec. Vickers odpowiada, że Dent mógł stracić nad sobą panowanie, ale adwokat nie ukrywa, iż uważa niewinność klienta przynajmniej za możliwą. Tym bardziej odpycha go pomysł, aby człowiek skazany za cudzą zbrodnię ratował życie, składając fałszywe zeznanie.

Sam Vickers również miał wyraźny motyw. Jego małżeństwo od dawna się rozpadało, a podczas procesu ujawniono romans z młodszą o piętnaście lat sekretarką, Leslynne Harwood. Vickers zamierzał poślubić kochankę i usiłował nakłonić Audrey do rozwodu, lecz żona nie wyrażała zgody. Według jego wersji małżonkowie mieli razem wyjechać na weekend, ale tuż przed podróżą pokłócili się. Vickers ruszył więc sam, po kilku godzinach zmienił zdanie i wrócił, aby spróbować dojść z Audrey do porozumienia. W domu zastał ją martwą przy kominku. Nie potrafi jednak udowodnić, gdzie znajdował się w krytycznym czasie: nie zatrzymywał się w motelu ani nie tankował po drodze. Chociaż został oczyszczony z podejrzeń, jego przeciwnicy polityczni nadal wykorzystują sprawę. Przyznanie się Denta uratowałoby zatem nie tylko skazańca przed egzekucją, lecz także karierę i reputację Vickersa. Arnone nazywa tę propozycję brudnym interesem; Vickers przyznaje, że tak właśnie jest, lecz przekonuje, że obaj mężczyźni walczą o swoje życie.

W celi śmierci Arnone przedstawia klientowi warunki. Próbuje go przekonać, że dożywocie pozostawia przynajmniej nadzieję: przy dobrym sprawowaniu może kiedyś pojawić się amnestia albo możliwość wcześniejszego zwolnienia. Dent nie ufa jednak tej obietnicy. Obawia się, że gdy tylko jego zeznanie oczyści Vickersa, wpływowy wdowiec straci zainteresowanie dalszym losem włamywacza. Dent spędzi wtedy resztę życia w więzieniu jako człowiek, który sam potwierdził fałszywe oskarżenie. Prosi Arnone’a o szczerą radę, lecz adwokat odpowiada, że może być jedynie pośrednikiem: wybór pomiędzy śmiercią a życiem opartym na kłamstwie musi należeć do samego skazańca. Dent raz jeszcze oznajmia, że Audrey nie zabił, i oskarża o morderstwo jej męża.

Adwokat każe mu ponownie odtworzyć włamanie, tym razem z najdrobniejszymi szczegółami. Dent wszedł przez okno do całkowicie ciemnego domu. Gdy dotarł do gabinetu, usłyszał za plecami lekki szmer, gwałtownie się odwrócił i na zaledwie sekundę skierował światło latarki na stojącą tam kobietę. Zapamiętał szczupłą, jasnowłosą postać, nieco wyższą od niego, oraz bardzo mocny i charakterystyczny zapach perfum. Po późniejszym obejrzeniu fotografii uznał, że spotkał Audrey, lecz widział twarz tylko w krótkim błysku światła. Nie potrafi również racjonalnie wytłumaczyć własnego przerażenia: kobieta była sama i bezbronna, a mimo to Dent rzucił wszystko i uciekł. Arnone zaczyna podejrzewać, że właśnie w tym pozornie mało ważnym wspomnieniu znajduje się element pominięty podczas procesu.

Vickers przychodzi następnie osobiście do celi. Odwołuje się do sumienia Denta i przekonuje, że przyznanie się do winy powinno przynieść mu moralną ulgę. Skazaniec odpowiada z gorzką ironią: Vickers jest wielkim człowiekiem, on zaś tylko drobnym włamywaczem, ale prawdy to nie zmienia. Dent sugeruje teraz, że Vickers mógł w ogóle nie wyjechać z domu. Być może ukrywał się w ciemności, obserwował włamanie, a później wykorzystał pozostawioną torbę, by zabić żonę i obciążyć przypadkowego intruza. Vickers zaprzecza, ponownie przedstawia historię nocnego powrotu i, zirytowany, opuszcza więzienie.

Po jego wyjściu Dent nagle uświadamia sobie coś niezwykle ważnego. Na Vickersie wyczuł ten sam zapach, który pamiętał z gabinetu. Początkowo uważa więc, że potwierdza to obecność męża Audrey w domu. Dla sądu sam zapach byłby jednak bardzo słabym dowodem. Arnone dostrzega inną możliwość. Każe klientowi sprawdzić, czy samochód Vickersa stoi jeszcze przed więzieniem, po czym wybiega i jedzie za nim. Vickers kieruje się prosto do mieszkania Leslynne Harwood. Adwokat zabiera z samochodu przenośny magnetofon i dopiero wtedy idzie na górę, przewidując, że za chwilę może paść rozstrzygające zeznanie.

W mieszkaniu Arnone oznajmia, że Dent przypomniał sobie charakterystyczny zapach. Podczas włamania uznał go za perfumy Audrey, lecz teraz poczuł go na Vickersie. Zaskoczony mężczyzna wyjaśnia, że tego ranka golił się właśnie u Leslynne i użył należącej do niej wody zapachowej. W jednej chwili rozumie całą intrygę: osoba widziana przez Denta w gabinecie nie była Audrey ani ukrywającym się Vickersem, lecz Leslynne. Kobieta znała plany weekendowego wyjazdu, ponieważ Glenn po kłótni z żoną zadzwonił do niej i powiedział, że jedzie sam. Wiedziała więc, że Audrey została w domu bez towarzystwa.

Przyciśnięta do muru Leslynne zaczyna się tłumaczyć. Twierdzi, że początkowo zamierzała jedynie porozmawiać z Audrey, nastraszyć ją i wymusić zgodę na rozwód. Miała klucz otrzymany od kochanka, dlatego weszła cicho do domu. Właśnie wtedy pojawił się Dent. Włamywacz oświetlił ją latarką, przeraził się i uciekł, zostawiając narzędzia oraz idealnego podejrzanego. Leslynne uznała ten zbieg okoliczności niemal za cud: mogła pozbyć się rywalki, mając pewność, że policja obciąży intruza. Po jego ucieczce zamordowała Audrey pogrzebaczem, wykorzystując brutalny przypadek jako gotową inscenizację winy.

Finał odwraca sens tytułu. Arnone wyjawia, że cała rozmowa została utrwalona na magnetofonie zabranym z samochodu. Vickers rzeczywiście otrzymuje upragnione zeznanie, ale nie od Jimmy’ego Denta i nie o winie włamywacza. Nagrane zostaje przyznanie się Leslynne, które powinno uratować Denta przed egzekucją, oczyścić Vickersa z podejrzenia o zabójstwo i skierować śledztwo przeciwko prawdziwej sprawczyni. Słuchowisko kończy się bez sądowego epilogu, lecz jego konsekwencje są jednoznaczne. O losie skazańca decyduje drobny szczegół zmysłowy – zapach – którego nie potrafiono prawidłowo zinterpretować, a „zeznanie” zostaje uzyskane dzięki temu, że adwokat na chwilę zamienia się w detektywa.

5/5 - (1 vote)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *