Archiwum kategorii: Teatrzyk Zielone Oko

Trójkowy cykl „Teatrzyk Zielone Oko”

Stephen Wasylyk „Teraz mogę wam to powiedzieć”

Teraz mogę wam to powiedziećPremiera: 16 kwietnia 1983

Inne emisje: 1987-11-14

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 23’23″

Obsada

Mieczysław Hryniewicz (Joe Brown)

Grażyna Barszczewska (Nancy, matka Johna)

Bogusz Bilewski (sierżant Ned Mitchell)

Fabuła

Słuchowisko „Teraz mogę wam to powiedzieć” autorstwa Stephena Wasylyka to mroczny thriller psychologiczny, którego narratorem i głównym bohaterem jest młody chłopak imieniem Joe. Akcja rozpoczyna się w niezwykle napiętej atmosferze, gdy chłopak, ciężko dysząc, biegnie pod osłoną nocy i jest świadkiem przerażającej sceny z udziałem pielęgniarki w białym fartuchu. Po usłyszeniu rozdzierającego krzyku kobiety, zszokowany Joe ucieka w panice do swojego domu i niepostrzeżenie wślizguje się do niego przez okno. Niemal natychmiast konfrontuje się ze swoją matką, przed którą zataja prawdę o tym, co właśnie widział w mroku. Tymczasem ich spokojna zazwyczaj okolica roi się od policji, co zwiastuje kłopoty i wywołuje niepokój.

Sytuacja staje się jaśniejsza, gdy w domu zjawia się znajomy policjant, sierżant Ed Mitchell (nazywany Mitchem), który sympatyzuje z matką chłopaka. Z jego relacji wynika, że w mieście grasuje seryjny morderca, którego ofiarami padają wyłącznie młode pielęgniarki pracujące w miejscowym szpitalu. Tego wieczoru doszło do czwartego zabójstwa – ofiara, podobnie jak poprzednie, została zasztyletowana w drodze do domu po zakończonym dyżurze. Podczas rozmów na jaw wychodzi głęboka i obsesyjna nienawiść matki Joego do kobiet wykonujących ten zawód. Kobieta tłumaczy to bolesną przeszłością, twierdząc, że przed laty jej mąż bezdusznie porzucił ją i synka, uciekając właśnie z młodą pielęgniarką.

Akcja nabiera tempa, gdy sierżant Mitch prosi Joego o wspólną przechadzkę na zewnątrz, aby porozmawiać z nim na osobności. Policjant zaczyna wyjawiać chłopakowi szczegóły śledztwa i dowody zabezpieczone na miejscu najnowszej zbrodni. Znaleziono tam między innymi wyraźny odcisk buta, w którego podeszwie brakowało charakterystycznego fragmentu gumy, co odpowiadało uszkodzeniu w butach chłopaka. Co więcej, w krzakach porzucono narzędzie zbrodni – zwykły nóż kuchenny, który wprost pochodził z niepełnego już kompletu, jakiego używano w domu głównego bohatera. Mitch zaczyna osaczać nastolatka, próbując ustalić prawdę i sugerując jego powiązanie ze sprawą morderstw pielęgniarek.

Joe, przerażony rozwojem wydarzeń i oskarżeniami, ostatecznie pęka i wyjawia sierżantowi swoją perspektywę. Wyznaje, że tamtej nocy nie spał, wyszedł z domu i ruszył śladem matki. To właśnie wtedy, z ukrycia, widział moment ataku – to matka dopuściła się brutalnego mordu na pielęgniarce, a on, jako zszokowany świadek, uciekł z miejsca zdarzenia. Po tym wyznaniu Mitch przekazuje chłopakowi wstrząsającą wiadomość: policja zdążyła już powiązać fakty, a matka Joego nie żyje. Kobieta po ujęciu przyznała się do winy i odpowiedzialności za morderstwa. Motywem jej krwawych zbrodni miał być rzekomo obłęd wywołany zdradą męża sprzed lat.

Słuchowisko kończy się jednak o wiele bardziej makabrycznym, finałowym zwrotem akcji, który doskonale tłumaczy tytułowe słowa bohatera. Joe wyznaje zszokowanemu policjantowi, że historia o ucieczce ojca z inną kobietą była od samego początku wierutnym kłamstwem, wymyślonym przez matkę, aby ukryć inną zbrodnię. Ojciec Joego tak naprawdę nigdy ich nie opuścił. Matka zamordowała go wiele lat wcześniej, a jego ciało zakopała w piwnicy ich własnego domu, co chłopak osobiście odkrył zaledwie dzień przed ostatnimi wydarzeniami, badając spróchniałą podłogę. Dopiero po tragicznej śmierci matki chłopak zrzuca z siebie ten przerażający ciężar tajemnicy, wypowiadając z ulgą słowa: „Teraz mogę wam to powiedzieć”.

Głosuj na to słuchowisko

Stephen Wasylyk „Człowiek, który zasłużył na śmierć”

Człowiek, który zasłużył na śmierć

Autor: Stephen Wasylyk (1922-1996)

Reżyseria: Zofia Rakowiecka

Przekład i adaptacja: Ewa Szumańska

Premiera: 1975

Inne emisje: 2002-05-10

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 23’05″

Obsada

Andrzej Kopiczyński (Frank)

Jerzy Karaszkiewicz (Cody)

Krzysztof Chamiec (Orville Lord)

Eugeniusz Robaczewski (radca Hatfild)

Fabuła

Akcja słuchowiska rozpoczyna się w niewielkiej chacie, zagubionej wśród lasów i jezior, oddalonej o pięćdziesiąt mil od najbliższego osiedla. Czwórka mężczyzn spędza tam czas na grze w pokera: pewny siebie Orville Lord, który jest szefem wielkiego koncernu, jego prawnik Hetfield w rogowych okularach, szczupły przewodnik myśliwski Cody oraz narrator tej historii, młody Frank. Frank czuje się w tym środowisku bardzo nieswojo, jednak znalazł się w tej odciętej od świata głuszy z konkretnego powodu – Lord zaprosił go, by przetestować go jako kandydata na niezwykle lukratywną posadę menedżera do spraw reklamy. Ze względu na ogromne pieniądze i szansę na awans, Frank znosi trudną atmosferę i fakt przegrywania gotówki z własnym przyszłym szefem.

Po odłożeniu kart, milczący dotąd przewodnik Cody łamie ciszę i proponuje, że opowie zgromadzonym historię o „człowieku, który zasłużył na śmierć”. Mężczyzna zaczyna snuć mroczną opowieść o napadzie na bank sprzed dwudziestu lat, zorganizowanym przez jego ówczesnego partnera imieniem Max, w którym brała udział również dziewczyna Maksa, Delia. Po zdobyciu potężnego łupu w wysokości trzystu tysięcy dolarów, Max postanowił zlikwidować swoich wspólników z zimną krwią, a następnie uciekł z całą gotówką i Delią. Cody twierdzi przed zasłuchanym towarzystwem, że cudem przeżył tamten zdradziecki postrzał w klatkę piersiową i przez dwie dekady czekał na idealny moment do zemsty, po czym zrzuca na zebranych prawdziwą bombę – ogłasza, że dawnym mordercą Maksem jest nie kto inny, jak sam Orville Lord.

Zanim zdezorientowany bogacz zdążył racjonalnie zareagować na te makabryczne oskarżenia, sytuacja wymknęła się spod kontroli: Cody błyskawicznie chwycił za ciężką strzelbę i z bliska wypalił Lordowi prosto w pierś. Milioner z hukiem upadł na ziemię, a całkowicie przerażony prawnik Hetfield zaczął krzyczeć, po czym z szoku zemdlał. Młody Frank, będąc święcie przekonanym, że właśnie stał się naocznym świadkiem bezwzględnej egzekucji i za ułamek sekundy zginie jako niewygodny świadek, rzucił się do rozpaczliwej ucieczki. Mężczyzna wybiegł z chaty prosto w ciemny, zaśnieżony las, gdzie spędził przerażającą i niezwykle mroźną noc, podtrzymując niewielkie ognisko, by po prostu nie zamarznąć na śmierć.

Kiedy nadszedł świt, ukrywający się Frank został ostatecznie zlokalizowany przez przewodnika, jednak wtedy nastąpił całkowity i trudny do uwierzenia zwrot akcji. Okazało się, że rzekome morderstwo i krwawa historia były wyłącznie okrutną, perfekcyjnie wyreżyserowaną mistyfikacją – broni załadowano ślepymi nabojami, a Orville Lord żyje i ma się doskonale. Bogacz z uśmiechem wyjaśnił oszołomionemu Frankowi, że ten makabryczny „żart” był tak naprawdę radykalnym testem psychologicznym, za pomocą którego chciał wypróbować opanowanie i reakcję na stres człowieka ubiegającego się o tak poważne kierownicze stanowisko. Zadowolony z faktu, że Frank przetrwał tę ekstremalną próbę, Lord ostatecznie i oficjalnie zaproponował mu pracę.

Słuchowisko wieńczy jednak spektakularny i tragiczny finał, z którym nikt w chacie się nie liczył. Frank pozornie przyjmuje ofertę współpracy, by natychmiast po tym powolnym krokiem podejść do ściany, zdjąć z haka własną strzelbę załadowaną tym razem prawdziwą amunicją i z całkowitym spokojem zastrzelić Orvilla Lorda. Następnie młody zabójca tłumaczy zszokowanym świadkom, że bezlitosny milioner popełnił fatalny w skutkach błąd: zabrakło mu fantazji, by wymyślić fikcyjną opowieść do swojego testu, więc opowiedział Cody’emu o autentycznej zbrodni z własnej przeszłości. Lord naprawdę przed laty zdradził i zastrzelił swojego wspólnika, ignorując fakt, że zraniony człowiek przeżył, lecz stracił z powodu urazu całą swoją pamięć. Finałową ironią losu jest fakt, że to właśnie ten szokujący teatrzyk w chacie z poprzedniego wieczoru przywrócił ofierze wspomnienia – tym oszukanym przed laty wspólnikiem był bowiem sam Frank, który właśnie dopełnił krwawej zemsty na człowieku zasługującym na śmierć.

5/5 - (1 vote)

Jacek Joachim „Brydż”

Brydż

Utwór: Brydż

Autor: Jacek Joachim (pod tym pseudonimem ukrywa się Zbigniew Kubikowski)

Premiera: 27 października 1984 Teatr Polskiego Radia

Adaptacja: Grażyna Gronczewska

Reżyseria: Sławomir Pietrzykowski

Realizacja akustyczna: Ewa Szałkowska

Opracowanie muzyczne: Barbara Dzięgielewska

Inne emisje: 1986-07-26, 2002-08-23

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 44’04″

Obsada

Oleksiewicz: Wacław Szklarski

Porucznik Grzywiński: Stanisław Mikulski

Sekretarka: Maria Mamona

Kapitan Jacek Joachim: Włodzimierz Bednarski

Profesor Lenart: Andrzej Szalawski

Tokarski: Zdzisław Salaburski

Irena: Joanna Jędryka

Gosposia: Alina Rostkowska

Holak: Witold Kałuski

Dozorca: Stanisław Gawlik

Fabuła

Akcja słuchowiska rozpoczyna się od z pozoru niewinnego spotkania towarzyskiego. W mieszkaniu docenta Jabczyńskiego, pełniącego funkcję dyrektora zakładów produkcyjnych „Elpa”, odbywa się partyjka tytułowego brydża. Do stołu zasiada czwórka dobrych znajomych i współpracowników, w tym między innymi inżynier Terlecki oraz Oleksiewicz. Wieczór upływa w dość spokojnej, choć podszytej ukrytymi zawodowymi napięciami atmosferze. Kiedy gra dobiega końca, goście żegnają się z gospodarzem i opuszczają jego mieszkanie, zupełnie nie przeczuwając, że dla jednego z nich jest to ostatnie spotkanie z przełożonym.

Po wyjściu znajomych, docent Jabczyński udaje się na chwilę do pobliskiego kiosku, aby kupić papierosy. Po powrocie do domu postanawia zatelefonować do swojej bliskiej znajomej, Ireny. To właśnie w trakcie tej rozmowy dochodzi do niespodziewanej tragedii – morderca, który najprawdopodobniej zakradł się do mieszkania w trakcie jego nieobecności lub czekał w ukryciu, zadaje mu śmiertelny cios w głowę. Aby zmylić organy ścigania, sprawca z zimną krwią aranżuje miejsce zbrodni tak, by śmierć wyglądała na klasyczne samobójstwo przez powieszenie. Następnego ranka niczego nieświadoma gosposia znajduje wiszące ciało swojego chlebodawcy i w głębokim szoku natychmiast wzywa Milicję Obywatelską.

Na miejsce zbrodni szybko przybywają oficerowie – wnikliwy kapitan Jacek Joachim (główny bohater cyklu, noszący imię i nazwisko tożsame z pseudonimem autora) oraz jego zastępca, porucznik Grzywiński. Choć na pierwszy rzut oka ułożenie ciała i sytuacja w mieszkaniu wskazują na to, że dyrektor „Elpy” z własnej woli targnął się na swoje życie, doświadczeni milicjanci szybko dostrzegają drobne, ale kluczowe nieścisłości. Żmudne i drobiazgowe dochodzenie operacyjne pozwala im ostatecznie odrzucić tezę o samobójstwie. Rozpoczyna się śledztwo w sprawie morderstwa, a w kręgu głównych podejrzanych znajdują się oczywiście uczestnicy wczorajszego brydża, którzy jako jedni z ostatnich widzieli docenta żywego.

W toku śledztwa kapitan Joachim zaczyna wnikliwie badać sprawy zawodowe zamordowanego. Zakłady „Elpa”, którymi zarządzał Jabczyński, zajmują się produkcją wysoce specjalistycznych urządzeń przekaźnikowych, eksportowanych na zagraniczne budowy przemysłowe. Wkrótce wychodzi na jaw, że dyrektor wpadł na trop ogromnej afery gospodarczej. Okazuje się, że dostarczane przez podwykonawcę – spółdzielnię „Elektronit” – podzespoły CRS są poważnie wadliwe, a dopuszczalne odchylenia techniczne zostały przez oszustów rażąco przekroczone, co w przyszłości mogłoby prowadzić do budowlanych katastrof. Tezę tę potwierdza wezwany do Warszawy zjawiający się w toku śledztwa ekspert, krakowski profesor Lenart. Staje się jasne, że Jabczyński musiał zginąć, ponieważ wykrył to wielkie oszustwo i zamierzał zgłosić sprawę odpowiednim władzom.

Ostatnim elementem tej kryminalnej układanki okazuje się ostateczne zdemaskowanie sprawcy, którym jest jeden z karciarzy – inżynier Terlecki. Jak bystro ustala milicja, to właśnie ten wieloletni współpracownik zamordowanego docenta miał absolutnie najwięcej do stracenia. Nie tylko był bezpośrednio umoczony w zyskowną aferę z wadliwymi podzespołami, ale skrywał również inną, całkowicie kompromitującą go tajemnicę. Docent Jabczyński na krótko przed śmiercią odkrył, że Terlecki tak naprawdę posługiwał się sfałszowanym dyplomem ukończenia politechniki. Wizja utraty intratnego stanowiska, potężnej kompromitacji w środowisku i wieloletniego wyroku więzienia pchnęła go do morderstwa. Misterny plan upozorowania samobójstwa ostatecznie ponosi klęskę dzięki nieustępliwości kapitana Joachima, co kończy się aresztowaniem mordercy.

5/5 - (1 vote)

Zofia Kaczorowska „Układ ze śmiercią”

Układ ze śmiercią

Utwór: Układ ze śmiercią

Autor: Zofia Kaczorowska

Premiera: 22 listopada 1986 Teatr Polskiego Radia

Adaptacja: Bożena Helbrecht

Reżyseria: Andrzej Zakrzewski

Realizacja akustyczna: Ewa Szałkowska

Opracowanie muzyczne: Mirosława Janeta

Inne emisje: 2002-07-26

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 44’34″

Obsada

Barbara Szyszko

Marek Bargiełowski

Jerzy Kamas

Krzysztof Nowik

Alina Rostkowska

Tadeusz Borowski

Jadwiga Kuryluk

Fabuła

Główną bohaterką słuchowiska jest Mary Milska, młoda i świeżo upieczona farmaceutka, która otrzymuje niezwykle lukratywną ofertę pracy w posiadłości bogatego bankiera, Olafa Svensona. Jej narzeczony, dociekliwy i bystry Janek, od samego początku wykazuje ogromne podejrzenia względem tej posady. Zwraca on uwagę na fakt, że Svenson zaoferował Mary gigantyczną pensję w wysokości dwóch tysięcy dolarów miesięcznie, a ponadto wybrał ją na podstawie zdjęcia, całkowicie ignorując jej drobną wadę wzroku w postaci zeza. Mimo ostrzeżeń Janka przed potencjalnym niebezpieczeństwem i jego żartów o „Sinobrodym”, Mary decyduje się przyjąć posadę i wyjeżdża do willi „Różane Krzewy” w Brownsville.

Na miejscu Mary poznaje eleganckiego Olafa Svensona, który przedstawia jej szczegóły specyficznego zlecenia. Okazuje się, że żona bankiera, Margaret, uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu podczas pobytu w Szwecji, w wyniku którego doznała rozległych urazów fizycznych i psychicznych, w tym uszkodzeń kory mózgowej. Zadaniem młodej farmaceutki jest prowadzenie przydomowego laboratorium, przygotowywanie codziennie świeżych lekarstw oraz zabieranie milczącej żony na przejażdżki samochodowe. Svenson narzuca rygorystyczne zasady: Margaret musi być całkowicie odizolowana od świata zewnętrznego (jej twarz jest stale zasłonięta woalką), a Mary ma surowy zakaz przyjmowania jakichkolwiek gości w posiadłości.

Zaniepokojony brakiem wieści i dziwnymi zasadami panującymi w willi, Janek postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Aby ominąć zakaz odwiedzin, przybywa do „Różanych Krzewów” w przebraniu głuchej, starszej kobiety, udając osobę z rodziny Mary. W tajemnicy przekazuje narzeczonej swoje obawy, sugerując, że sytuacja wygląda na klasyczną intrygę, w której wyrachowany mąż powoli truje swoją żonę, aby przejąć jej majątek. Janek prosi Mary o najwyższą ostrożność, a sam rozpoczyna prywatne śledztwo, próbując prześwietlić przeszłość Svensona, jego współpracowników oraz skomplikowane zapisy testamentowe dotyczące fortuny ojca Margaret.

Punkt kulminacyjny opowieści następuje, gdy napięcie w willi sięga zenitu, a dziennikarskie śledztwo Janka przynosi szokujące rezultaty. Mężczyzna zakrada się pod osłoną nocy do ogrodu posiadłości, gdzie dochodzi do ostatecznej konfrontacji i odkrycia makabrycznej prawdy. Okazuje się, że rzekomo chora żona, którą Mary opiekowała się przez ostatnie tygodnie i którą osobiście woziła samochodem, w ogóle nie jest człowiekiem. Janek odkrywa, że postać w woalce to w rzeczywistości wysoce zaawansowana, mechaniczna lalka (automat), stworzona na specjalne zamówienie przez wybitnego specjalistę.

Wyjaśnienie całej intrygi ujawnia bezwzględny i mroczny plan Olafa Svensona. Prawdziwa Margaret zginęła w tragicznym wypadku samochodowym w Szwecji, jednak ze względu na zapisy w testamencie, Svenson odziedziczyłby jej majątek tylko pod warunkiem, że żona żyłaby dostatecznie długo (przez kolejne 30 lat). Aby oszukać prawo, bankier przemycił do kraju mechaniczną lalkę i zatrudnił naiwną, młodą farmaceutkę, która ze względu na swoją wadę wzroku miała nie dostrzec mistyfikacji. Mary miała pełnić jedynie rolę nieświadomego świadka, który uwiarygodniłby fakt, że Margaret wróciła do kraju żywa, a następnie przed sądem potwierdził jej powolne pogarszanie się stanu zdrowia i ostateczną śmierć z przyczyn naturalnych. Słuchowisko kończy się udaremnieniem planów Svensona i radosnym połączeniem Janka i Mary.

5/5 - (1 vote)

Elijah Ellis „Człowiek, który nie znosił mrożonego indyka”

Człowiek, który nie znosił mrożonego indyka

Premiera: 27 czerwca 1981

Inne emisje: 1993-10-09

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 28’30″

Obsada

Witold Skaruch (James Scalbrowse vel John Scott)

Wiesław Drzewicz (Tom Irving)

Fabuła

Głównym bohaterem tej intrygującej historii jest z pozoru zwyczajny, ustatkowany mężczyzna o bardzo sprecyzowanych, nieco snobistycznych upodobaniach kulinarnych. Jak sam tytuł wskazuje, jego największą życiową awersją jest jedzenie poddane procesowi mrożenia, a w szczególności wielkie, bezsmakowe mrożone indyki, które uważa za absolutną kulinarną profanację i symbol sztuczności współczesnego świata. Ta z pozoru niewinna, nieco ekscentryczna cecha charakteru staje się nieoczekiwanym punktem zapalnym dla serii mrocznych, a zarazem groteskowych wydarzeń. Z okazji zbliżających się świąt jego żona, ignorując narzekania męża, kupuje ogromny, zamrożony na kamień drób, co wywołuje w domu lawinę narastającej frustracji i wyciąga na światło dzienne głęboko skrywane, małżeńskie pretensje.

Obecność znienawidzonego ptaka w domowej zamrażarce szybko urasta do rangi prawdziwej obsesji głównego bohatera. W miarę upływu czasu mrożony indyk przestaje być jedynie zwykłym produktem spożywczym, a staje się dla mężczyzny fizycznym symbolem chłodu, rutyny i rozpadu w jego własnym związku. Akcja słuchowiska gęstnieje, gdy pewnego wieczoru dochodzi do ostrej, niezwykle emocjonalnej kłótni między małżonkami. Frustracja, tłumiona przez lata pod maską mieszczańskiej uprzejmości, w końcu eksploduje. W szale gniewu, podczas chaotycznej szarpaniny w kuchni, ważący kilkanaście kilogramów, twardy jak głaz mrożony indyk zostaje użyty w sposób najbardziej nieprzewidziany – jako śmiercionośne narzędzie. Jedno niefortunne, potężne uderzenie zamrożonym drobiem kończy się tragedią, a bohater uświadamia sobie ze zgrozą, że właśnie dokonał zbrodni w afekcie.

W tym momencie słuchowisko z domowej czarnej komedii płynnie przechodzi w trzymający w napięciu, klaustrofobiczny thriller. Protagonista, stojąc nad martwym ciałem z mrożonym indykiem w rękach, musi błyskawicznie opanować rosnącą panikę i wymyślić plan doskonały. Czas ucieka nieubłaganie, a świadomość, że za chwilę w drzwiach może stanąć ciekawski sąsiad lub wezwany patrol policji, zmusza go do radykalnych działań. Zaczyna się makabryczny wyścig z czasem, polegający na zacieraniu śladów. Bohater gorączkowo sprząta miejsce zbrodni, ukrywa ciało i staje przed klasycznym dla gatunku dylematem: w jaki sposób skutecznie i bezpowrotnie pozbyć się nietypowego narzędzia zbrodni, które w każdej chwili może zacząć topnieć, ujawniając tym samym kompromitujące dowody?

Zdesperowany morderca wpada na iście diaboliczny, choć wywodzący się z makabrycznego pragmatyzmu pomysł. Postanawia jak najszybciej rozmrozić, przyprawić i wstawić indyka do piekarnika, niszcząc fizyczną strukturę potencjalnego dowodu winy. Niedługo potem w jego domu zjawia się dociekliwy, chłodny i opanowany inspektor policji, co rozpoczyna fascynującą, psychologiczną grę w kotka i myszkę. Dialogi w tej części audycji są pełne ostrych podtekstów i rosnącego napięcia, w czym specjalizował się Teatrzyk Zielone Oko. Policjant zadaje niewygodne pytania, chłodno analizuje nieścisłości w zeznaniach spoconego, udającego spokój gospodarza, podczas gdy w tle, z kuchni unosi się coraz wyraźniejszy, smakowity zapach pieczonego mięsa, dodając całej scenie absurdalnego i ponurego wymiaru.

Finał historii to prawdziwy majstersztyk czarnego kryminału obfitujący w błyskotliwy zwrot akcji. Główny bohater, niemal pewny swojego triumfu nad wymiarem sprawiedliwości, decyduje się na niezwykle zuchwały krok – w geście gościnności podejmuje stróżów prawa prowizoryczną kolacją, na której serwuje im rzekome dowody rzeczowe. Policjanci, nieświadomi prawdziwego pochodzenia potrawy, ze smakiem konsumują pieczonego indyka, co z pozoru zdaje się ostatecznie pieczętować zbrodnię doskonałą. Jednakże przewrotny los, jak to bywa w najlepszych opowieściach noir, krzyżuje mu plany. Gubiącą okazuje się jego własna, nieprzezwyciężona, absolutna niechęć do mrożonego drobiu. To właśnie mimowolny grymas obrzydzenia, podejrzana odmowa zjedzenia choćby kęsa własnego dania i nieostrożne zdanie wypowiedziane przy stole ostatecznie zdradzają jego tajemnicę przed przenikliwym inspektorem. Słuchowisko kończy się gorzką pointą, udowadniając, że perfekcyjny plan może zostać zrujnowany przez jedną drobną, kulinarną słabość.

5/5 - (1 vote)