Utwór: Otwarte okno
Autor: Helena Sekuła
Premiera: 28 czerwca 1972 Teatr Polskiego Radia
Reżyseria: Zofia Rakowiecka
Realizacja akustyczna: Sławomir Pietrzykowski
Inne emisje: 2002-11-15
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Czas trwania: 28’19″
Obsada
Kapitan Wysocki, oficer MO: Józef Nalberczak
Małgorzata Wolska: Zofia Rysiówna
Krystyna Zalewska: Jolanta Wołłejko
Andrzej Ligocki: Marek Perepeczko
Adam Owczarz: Józef Nowak
Porucznik Sołuba, oficer MO: Wojciech Duryasz
Głos: Andrzej Polanowski
Fabuła
Słuchowisko „Otwarte okno” autorstwa Heleny Sekuły, zrealizowane w ramach popularnego cyklu Teatrzyk Zielone Oko, to klasyczny kryminał policyjny typu zamkniętego pokoju. Akcja rozpoczyna się, gdy kapitan Wysocki i porucznik Sołuba z Dywizjonu Służby Kryminalnej przybywają do mieszkania przy ulicy Projektowanej 6 na warszawskim Mokotowie, gdzie odnaleziono zwłoki kobiety, Matyldy Grzesik. Kobieta zmarła w wyniku zatrucia gazem ulatniającym się w kuchni. O całej sprawie powiadomiła milicję uczynna sąsiadka, Małgorzata Wolska, która rzekomo poczuła na klatce schodowej silny zapach ulatniającego się gazu, weszła do niezamkniętego mieszkania i odkryła ciało. Od samego początku Wolska silnie sugeruje śledczym, że mają do czynienia z oczywistym samobójstwem.
Wolska bardzo chętnie i ze szczegółami opowiada milicjantom o burzliwym życiu prywatnym zmarłej, starając się jak najbardziej uwiarygodnić motyw samobójczy. Z jej relacji wynika, że Matylda była kobietą dojrzałą, majętną, ale o niezwykle trudnym, zaborczym i zazdrosnym charakterze. Ofiara była związana z dużo młodszym od siebie Andrzejem Ligockim, który pracował jako perkusista w nocnym lokalu o nazwie „Flamingo”. Sąsiadka mocno podkreśla, że Matylda była chorobliwie zazdrosna o swojego partnera, szczególnie o młodą tancerkę z tego samego zespołu, Krystynę Zalewską. Według narracji Wolskiej, ciągłe kłótnie i groźba odejścia młodego kochanka miały pchnąć zdesperowaną kobietę do ostatecznego kroku.
Śledczy postanawiają rzetelnie sprawdzić ten trop i wzywają na przesłuchanie Andrzeja Ligockiego. Młody muzyk nie ukrywa, że jego relacja z Matyldą była niezwykle toksyczna i faktycznie nosił się z zamiarem opuszczenia jej, co spotykało się z jej histerycznymi groźbami odebrania sobie życia. Ligocki posiada jednak żelazne alibi, ponieważ w czasie, gdy doszło do tragedii, przebywał w lokalu i grał koncert. Milicja weryfikuje również inne relacje zmarłej, w tym znajomość z zamożnym starszym panem, Adamem Owczarzem, jednak to nie zeznania przesłuchiwanych świadków, a fizyczne dowody na miejscu zdarzenia zaczynają budzić największe wątpliwości doświadczonego kapitana Wysockiego.
Uwagę kapitana przykuwa jeden z pozoru drobny, ale nielogiczny szczegół, który ostatecznie całkowicie podważa teorię o samobójstwie – tytułowe otwarte okno. Pomimo tego, że akcja toczy się zimą, a na zewnątrz panuje dotkliwy mróz, okno w pokoju zmarłej jest otwarte na oścież. Dodatkowo śledczy zauważają, że łóżko Matyldy jest rozścielone, jakby przygotowane do snu, ale ona sama została znaleziona martwa w kuchni w pełnym ubraniu dziennym. Wysocki słusznie dedukuje, że potencjalny samobójca, chcący skutecznie otruć się gazem, z pewnością uszczelniłby mieszkanie, a na pewno nie otwierałby szeroko okna w sąsiednim pokoju, tworząc przeciąg, który zniwelowałby śmiertelne stężenie trującego gazu.
Finał słuchowiska przynosi błyskawiczne rozwiązanie zagadki, gdy kapitan Wysocki składa wszystkie fakty w logiczną całość i uświadamia sobie, że szeroko otwarte okno było krytycznym błędem mordercy. Śledczy demaskuje prawdziwą sprawczynię zbrodni, którą okazuje się być nikt inny, jak rzekomo uczynna sąsiadka, Małgorzata Wolska. To ona z zimną krwią zamordowała Matyldę i odkręciła gaz, by perfekcyjnie upozorować nieszczęśliwe samobójstwo z miłości. Zgubiła ją jednak własna fizjologia – inscenizując na miejscu zbrodni wypadki, Wolska nie mogła znieść duszącego smrodu ulatniającego się gazu i odruchowo otworzyła okno w pokoju, by zaczerpnąć powietrza. Zdemaskowana kobieta w końcu przyznaje się do winy, z olbrzymią goryczą i żalem stwierdzając w ostatnich słowach nagrania, że to właśnie ten słaby, zwykły „ludzki odruch” bezpowrotnie zrujnował jej plan zbrodni doskonałej.
