Utwór: Lipcowa noc
Autor: Jan Kaczmarek
Premiera: 26 czerwca 1974 Teatr Polskiego Radia Rozgłośnia Polskiego Radia we Wrocławiu
Reżyseria: Leszek Niedzielski
Realizacja akustyczna: Marek Motas
Inne emisje: 2002-06-14
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Czas trwania: 23’15″
Obsada
Narrator: Zygmunt Bielawski
Taksówkarz: Andrzej Mrozek
Nieznajomy ze straganu (telepatyczne medium): Leszek Niedzielski
Fabuła
Akcja słuchowiska rozpoczyna się od rozważań głównego bohatera na temat zjawisk parapsychologicznych, a w szczególności telepatii, którą traktuje on nie jako mistykę, lecz empirycznie potwierdzony fakt. Mężczyzna wspomina pewną wyjątkową, lipcową noc, kiedy to około godziny dwudziestej trzeciej opuścił swoje mieszkanie, nie mając ku temu żadnego racjonalnego powodu ani obranego celu. Działał jak w transie, w pełni automatycznie, czując, że jego własny system nerwowy został wyłączony i poddany kontroli kogoś innego – nieznanego „medium”. Bohater intuicyjnie czuł, że odbiera sygnał od kogoś potrzebującego pomocy i bezwiednie podążał za tym niewidzialnym wezwaniem, wkraczając w nocne miasto.
Idąc przed siebie, mężczyzna odruchowo zatrzymał przejeżdżającą taksówkę i zajął miejsce pasażera, nie podając jednak kierowcy żadnego adresu. Co niezwykle intrygujące, taksówkarz również o nic nie pytał i zachowywał się tak, jakby doskonale wiedział, dokąd mają się udać. Bohater szybko zorientował się, że obaj zostali podłączeni do tej samej „telepatycznej sieci” i wykonują polecenia tego samego nadawcy. Szofer, równie zdezorientowany, lecz posłuszny wewnętrznemu impulsowi, wywiózł ich daleko poza miasto, jadąc w całkowitym milczeniu przez kilkadziesiąt minut, kierowany wyłącznie tajemniczym rezonansem ośrodków mózgowych.
Po pewnym czasie taksówka zatrzymała się w pobliżu wysokiego urwiska, u podnóża którego znajdował się głęboki zbiornik wodny. Bohater poczuł nagłą, nieodpartą chęć zanurzenia się w wodzie i prowadzony impulsem skoczył w dół. Z początku woda wydawała się przyjemna, ciepła i przejrzysta, a on miał wrażenie, że pływają wokół niego ryby, jednak ta sielankowa wizja nagle przerodziła się w koszmar. Piaszczyste dno gwałtownie się urwało, odsłaniając przerażającą, czarną otchłań, a woda stała się lodowato zimna i brudna. Ten wstrząsający, niemal psychodeliczny obraz podziałał trzeźwiąco – przerażony mężczyzna wyzwolił się na moment spod wpływu medium, wyskoczył z wody i pospiesznie wrócił do czekającego samochodu.
Mimo chwilowego wyłomu, niezwykła siła ponownie przejęła kontrolę, a kierowca ruszył w dalszą drogę, która trwała ponad godzinę. Ostatecznie dotarli do kolejnego charakterystycznego punktu – mostu. Bohater natychmiast wybiegł z pojazdu wraz z taksówkarzem, a jego uwaga została przykuta przez jeden z filarów konstrukcji. Na samym skraju filaru zauważyli sylwetkę człowieka, który stał odwrócony plecami do nich, w sposób niechybny przygotowując się do samobójczego skoku. Działając w ułamku sekundy, bohater krzyknął głośno „Człowieku, zaczekaj!”, rozrywając tym samym gęstą ciszę i przerywając trans niedoszłego samobójcy.
Gdy wstrząśnięty człowiek odwrócił się w ich stronę, bohater z zaskoczeniem zorientował się, że go zna. W tym momencie cała układanka złożyła się w logiczną całość. Okazało się, że to właśnie ów zdesperowany samobójca był nieświadomym „medium”, które w obliczu ostatecznej tragedii zaczęło emitować potężny sygnał SOS. Jego skrajnie obciążony układ nerwowy zadziałał jak stacja nadawcza, ściągając w środek nocy przypadkowe osoby zdolne do telepatycznego odbioru – bohatera i kierowcę taksówki – by w ostatniej chwili zapobiegli tragedii. Opowieść ta staje się niesamowitym dowodem na to, do czego zdolny jest ludzki mózg w chwilach największego zagrożenia życia.
