Utwór: Sprawa dla jednego
Autor: Jerzy Edigey
Premiera: 24 stycznia 1987 Teatr Polskiego Radia
Adaptacja: Grażyna Gronczewska
Reżyseria: Andrzej Zakrzewski
Realizacja akustyczna: Andrzej Złomski
Inne emisje: 1994-05-14, 2003-01-03
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Czas trwania: 34’03″
Obsada
James Cayne: Marek Bargiełowski
Jerzy Edigey: Stefan Knothe
Dziennikarz: Krzysztof Kołbasiuk
Albert Stern: Jerzy Przybylski
Marty Brett: Jerzy Rogowski
Henry McArk: Wacław Szklarski
Panna Joan, sekretarka Sterna: Maria Chludzińska
Fabuła
Słuchowisko przenosi odbiorcę w realia Warszawy lat siedemdziesiątych, w sam środek tętniącej życiem, PRL-owskiej rzeczywistości. Akcja zawiązuje się w sposób niezwykle brutalny, a zarazem bezczelnie zuchwały. W biały dzień, na ruchliwej ulicy Wilczej – co paradoksalne, w niedalekiej odległości od samej Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej – dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest Zygmunt Stojanowski, który zostaje zaczepiony przez nieznajomego mężczyznę w momencie, gdy wysiada ze swojego samochodu. Napastnik bez cienia wahania zadaje mu jeden potężny, śmiertelny cios w głowę, po czym natychmiast rozpływa się w miejskim tłumie, pozostawiając organy ścigania z wyjątkowo trudną zagadką i ciałem stygnącym na warszawskim chodniku.
Pierwsze etapy śledztwa, w które angażują się bystrzy oficerowie MO, w tym kapitan Andrzej Ciesielski, napotykają na mur i całkowity brak istotnych punktów zaczepienia. Przypadkowi świadkowie, tacy jak przechodząca obok pani Maria, widzieli co prawda sam moment napadu, jednak z powodu szoku i dynamiki sytuacji nie potrafią podać precyzyjnego rysopisu sprawcy. Śledczy skrupulatnie badają życiorys zamordowanego. Zygmunt Stojanowski jawi się w zeznaniach rodziny oraz znajomych jako człowiek spokojny, niezwykle pracowity, ale zarazem uparty i pedantyczny. Choć jego specyficzny charakter i sztywne podejście do obowiązków mogły budzić niechęć u podwładnych w pracy, milicja szybko wyklucza wątek zemsty na tle zawodowym – nikt bowiem nie nienawidził go aż tak bardzo, by posunąć się do wynajęcia mordercy.
Z racji braku motywu w środowisku zawodowym milicja musi wnikliwiej przyjrzeć się życiu prywatnemu ofiary, które – jak się wkrótce okazuje – skrywa mnóstwo mrocznych tajemnic. Główną podejrzaną w sprawie niemal natychmiast staje się żona zamordowanego, postać wielce kontrowersyjna. Kobieta wywodzi się z niższych warstw społecznych, jest osobą niezwykle konfliktową, często wszczynającą awantury, a w jej życiu nie brakuje doniesień o licznych romansach. Małżeństwo Stojanowskich od dawna istniało jedynie na papierze, jednak Zygmunt ze złośliwości i uporu odmawiał żonie udzielenia rozwodu. Śledczy orientują się, że to właśnie ona ma największy motyw, by życzyć mężowi śmierci. Podejrzana dysponuje jednak pozornie żelaznym alibi – twierdzi, że w chwili morderstwa przebywała setki kilometrów od Warszawy, wyjechawszy rzekomo w Bieszczady na trzy dni przed tragicznym zdarzeniem.
Początkowa spójność wersji wydarzeń, z takim przekonaniem przedstawianej przez żonę, zaczyna się jednak drastycznie sypać, gdy do akcji wkraczają rodzice zmarłego Zygmunta. Zrozpaczeni staruszkowie składają na komendzie zeznania, z których wynika jasno, że ich synowa osobiście odwiedziła ich zaledwie dzień przed morderstwem. To jedno, kluczowe oświadczenie całkowicie podważa starannie budowane, bieszczadzkie alibi i sprawia, że śledztwo wkracza na zupełnie nowe, niebezpieczne tory. Ciesielski i jego współpracownicy nabierają pewności, że mają do czynienia z misternie zaplanowaną, wieloosobową zbrodnią. Morderca uderzający na Wilczej był jedynie brutalnym narzędziem, wynajętym wykonawcą, podczas gdy prawdziwy zleceniodawca pociąga za sznurki z ukrycia. Tytułowa „sprawa dla jednego” staje się mrocznym wyścigiem z czasem, ponieważ bezwzględny zbrodniarz zdaje sobie sprawę z pętli zaciskającej się na jego szyi i postanawia wyeliminować każdego, kto mógłby go ostatecznie zdemaskować.
W finałowej, pełnej narastającego napięcia części słuchowiska dochodzi do mistrzowskiej, psychologicznej gry między oficerami MO a osobami zamieszanymi w zbrodnię. Śledczy, wykazując się żelazną logiką, niezwykłą znajomością mechanizmów przestępczych i słabości ludzkiej psychiki, krok po kroku obnażają kolejne kłamstwa żony oraz jej wspólników. Zrekonstruowanie faktycznego przebiegu wydarzeń udowadnia, że za zabójstwem Stojanowskiego stała chłodna, bezlitosna kalkulacja – pozbycie się niewygodnego i upartego męża miało w brutalny sposób utorować drogę do wolności i pieniędzy. Oficer Ciesielski domyka dochodzenie w ostatniej chwili, ratując z celownika zabójcy kolejną ofiarę. Winni zostają zapędzeni w kozi róg i wpadają w ręce wymiaru sprawiedliwości, co stanowi niezwykle satysfakcjonujące, racjonalne zakończenie tej gęstej od intryg opowieści.
