Jerzy Edigey „Zielony diament”

Zielony diament

Utwór: Zielony diament

Autor: Jerzy Edigey

Premiera: 1 lutego 1986 Teatr Polskiego Radia

Adaptacja: Grażyna Gronczewska

Reżyseria: Zdzisław Dąbrowski

Realizacja akustyczna: Andrzej Brzoska

Opracowanie muzyczne: Mirosława Janeta

Inne emisje: 2002-08-02

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 33’42″

Obsada

Jerzy Edigey: Tadeusz Borowski

Henry MacAreck: Jerzy Kryszak

Pasażerowie statku: Karol Strasburger, Witold Bieliński

Murphy, pierwszy oficer: Karol Strasburger

Duffey: Ignacy Machowski

Pani Duffey: Ewa Milde

Pasażer statku/ Steward: Marek Obertyn

Portier: Jerzy Rostkowski

Fabuła

Słuchowisko rozpoczyna się od spotkania po latach dwóch dawnych znajomych w powojennym Szczecinie. Główny bohater, Henry MacAreck (urodzony jako polski obywatel Henryk Makarek, a obecnie świetnie prosperujący amerykański biznesmen i hochsztapler w białych rękawiczkach), spotyka tam swojego przyjaciela, dziennikarza imieniem Jerzy (który w sztuce uosabia samego autora, Jerzego Edigeya). Spotkanie w restauracji szybko przeradza się we wciągającą opowieść, w której MacAreck chwali się swoimi najnowszymi, brawurowymi sukcesami w sztuce wyrafinowanego oszustwa. Mężczyzna relacjonuje koledze historię, która rozegrała się podczas 45-dniowego, niezwykle luksusowego rejsu statkiem pasażerskim „President Roosevelt” po Oceanie Spokojnym (ze wspaniałymi przystankami m.in. na Hawajach i w Japonii). MacAreck spędzał tam czas w otoczeniu naiwnych, amerykańskich milionerów, pławiąc się w luksusie i przygotowując grunt pod swoją kolejną intrygę.

Podczas rejsu sprytny oszust z łatwością zjednuje sobie towarzystwo bogaczy, angażując się z nimi w gry karciane na bardzo wysokie stawki. Aby zyskać miano człowieka obrzydliwie bogatego, szlachetnego i nie dbającego o pieniądze, stosuje genialny chwyt psychologiczny. Gdy udaje mu się wygrać od młodych graczy ogromną sumę 43 tysięcy dolarów, na oczach zebranych po prostu pali wypisane czeki. Argumentuje to tym, że byłoby zwykłą nieuczciwością okradać i wykorzystywać „zaślepienie młodości” niedoświadczonych dżentelmenów. Ten wspaniałomyślny gest sprawia, że wszyscy współpasażerowie nabierają do niego absolutnego zaufania. Jednocześnie MacAreck nieustannie obnosi się z niezwykłym, przyciągającym wzrok klejnotem – okazałym zielonym diamentem, który nazywa swoim osobistym talizmanem. Opowiada im zmyśloną, poruszającą legendę o tym, jak podczas I wojny światowej jego ojciec wyniósł spod ostrzału ciężko rannego Hindusa, a ten w dowód wdzięczności odszukał go po miesiącach i obdarował tym bezcennym kamieniem.

Aby jeszcze bardziej uwiarygodnić wartość swojego skarbu i uśpić czujność ewentualnych kupców, MacAreck pozwala jednemu z obecnych na statku ekspertów – profesjonalnemu jubilerowi – na dokładne oględziny klejnotu. Ekspert bez cienia wątpliwości potwierdza autentyczność diamentu i wycenia go na astronomiczną kwotę. To ostatecznie rozpala wyobraźnię i chciwość współpasażerów, w szczególności bogaczy takich jak pan Brown czy pan Dafe. MacAreck kontynuuje swoją grę, wmawiając otoczeniu, że klejnot przynosi mu niesłychane szczęście. W kulminacyjnym momencie wieczoru karcianego, gdy panu Dafe wybitnie nie idzie w grze, MacAreck z wielką wielkodusznością pożycza mu swój talizman, co jeszcze bardziej potęguje wokół kamienia aurę niezwykłości i magicznego pożądania. Oszust doskonale wie, że ofiary same zaczną zabiegać o to, by zdobyć ten drogocenny przedmiot.

Zafascynowani i owładnięci chciwością milionerzy ostatecznie decydują się przejąć zielony diament za niewyobrażalną kwotę. MacAreck, udając początkową niechęć do pozbycia się ukochanego talizmanu ratującego mu życie, w końcu finalizuje wysoce opłacalną transakcję. Po zejściu ze statku dumni nabywcy, przekonani o zrobieniu interesu życia, postanawiają natychmiast wysłać swój nowo nabyty skarb do najbardziej renomowanej szlifierni diamentów, aby nadać mu jeszcze wspanialszą i bardziej luksusową oprawę. W tym samym czasie Henry MacAreck z bezpiecznej odległości i pełnym spokojem obserwuje rozwój wypadków, będąc o krok przed swoimi ofiarami i mając pełną świadomość zbliżającej się katastrofy milionerów.

Rozwiązanie całej intrygi nadchodzi w komicznym i błyskotliwym finale słuchowiska. Wkrótce zostaje dostarczona pilna depesza od zdezorientowanych rzemieślników ze szlifierni. W telegramie pytają oni z niedowierzaniem, czy w przesyłce z Hawajów nie zaszła jakaś kolosalna pomyłka i czy naprawdę mają podjąć się szlifowania owego „zielonego szkiełka”. Okazuje się bowiem, że bezcenny klejnot, za który zapłacono fortunę, to w rzeczywistości nic nie warty kawałek starannie oszlifowanego szkła. MacAreck, udając równie wielkie zaskoczenie przed zszokowanymi nabywcami, głośno zastanawia się, jakim cudem jubiler na statku wycenił kamień tak wysoko. W rzeczywistości to on sam dokonał w odpowiednim momencie precyzyjnej podmiany autentycznego diamentu na idealną, szklaną kopię tuż po wycenie eksperta. Zarobiwszy krocie na naiwności nowobogackich, mistrz manipulacji unika jakichkolwiek konsekwencji prawnych, by z triumfem zakończyć swoją opowieść w szczecińskiej restauracji.

5/5 - (1 vote)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *