Jerzy Siewierski „Morderstwo po szwedzku”

Morderstwo po szwedzku

Utwór: Morderstwo po szwedzku

Autor: Jerzy Siewierski

Premiera: 7 lipca 1984 Teatr Polskiego Radia

Adaptacja: Aleksander Nebelski

Reżyseria: Andrzej Zakrzewski

Realizacja akustyczna: Andrzej Złomski

Ppracowanie muzyczne: Andrzej Złomski

Inne emisje: 2002-10-04

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 34’42″

Obsada

Inspektor Barlson: Krzysztof Kołbasiuk

Siostra Barbro: Halina Rowicka

Uwe Pelling: Tomasz Marzecki

Szef policji: Włodzimierz Bednarski

Lekarz policji: Ryszard Barycz

Pani Lundin: Zofia Saretok

Bettan Mattsman: Magdalena Zawadzka

Doktor Torgson, stryj Bettan: Zdzisław Salaburski

Egil Mattsman, mąż Bettan: Marek Obertyn

Fabuła

Słuchowisko „Morderstwo po szwedzku” to przewrotna, momentami absurdalna kryminalna komedia osadzona w nietypowych realiach. Główny bohater, pełniący rolę nieco zagubionego narratora, to dyrektor lub wysoki urzędnik, który zostaje wysłany przez swojego przełożonego na dyskretną, wręcz tajną misję. Z pozoru proste zlecenie, polegające na zbadaniu pewnej delikatnej kwestii, przeradza się w absurdalną farsę, gdy okazuje się, że musi on udać się do ekskluzywnego, ściśle strzeżonego klubu. Jego zadaniem jest zlokalizowanie zaginionego artysty, malarza, który zniknął tam w tajemniczych okolicznościach. Narrator dociera na miejsce, które z zewnątrz przypomina prawdziwą fortecę otoczoną gęstym żywopłotem i wysokim płotem, co potęguje wrażenie dyskrecji i tajemnicy.

Po wejściu do gabinetu pani Lundin, stanowczej sekretarki generalnej, bohater przeżywa ogromny wstrząs – zdezorientowany odkrywa, że znajduje się w „Słonecznym Klubie”, który w rzeczywistości jest ekskluzywnym, szwedzkim ośrodkiem dla nudystów (naturystów). Pani Lundin, ku przerażeniu powściągliwego narratora, wita go będąc całkowicie nagą i w chłodnych słowach tłumaczy mu panujące tu bezwzględne zasady. Klub wymaga od każdego gościa i członka absolutnego dostosowania się do reguł – czyli natychmiastowego i całkowitego zrzucenia ubrań. Zmieszany mężczyzna, uświadamiając sobie, że nie zrealizuje misji bez wejścia na teren ośrodka, pomimo ogromnych oporów moralnych decyduje się na ten krok. Przebiera się – a właściwie rozbiera – w odpowiedniej kabinie, zyskując od tej pory status pełnoprawnego, nagiego śledczego na terenie zamkniętego obozu.

Misja głównego bohatera dramatycznie komplikuje się, gdy wkracza w głąb ośrodka, by rozpocząć poszukiwania. Dowiaduje się, że poszukiwany przez niego malarz został odnaleziony martwy w swoim wynajętym domku na terenie klubu, co błyskawicznie zmienia charakter jego wizyty z dyskretnego poszukiwania w śledztwo w sprawie morderstwa. Wraz ze swoim asystentem, który również musiał się rozebrać, narrator rozpoczyna groteskowe dochodzenie, przesłuchując całkowicie nagich świadków i bywalców klubu. Wśród przepytywanych pojawiają się niezwykle ekscentryczne postaci, w tym atrakcyjna kobieta imieniem Barbro, która początkowo wyznaje, że malarz próbował namalować jej portret, a także inni wczasowicze, którzy niczym się nie przejmując, grają w piłkę, jedzą śniadania i zażywają kąpieli słonecznych. Narrator usiłuje zachować powagę i profesjonalizm urzędnika państwowego, choć ciągle narzeka na nienaturalność sytuacji, na wiatr, zimno i poczucie absolutnej śmieszności, braku autorytetu, a nawet na to, że nie ma gdzie schować chusteczki do nosa.

Śledztwo ujawnia coraz bardziej zagmatwaną sieć intryg i kłamstw. Odkrywają, że artysta prawdopodobnie został zamordowany przez zazdrosnego narzeczonego Barbro, z którym zdążyła się już pokłócić o owy niedokończony portret. Zdesperowana i nieco cyniczna Barbro z początku przyznaje się do morderstwa, by zatuszować sprawę lub chronić narzeczonego, jednak nieumiejętność posługiwania się bronią dyskwalifikuje ją jako morderczynię. W końcu na jaw wychodzi prawda: w zamkniętym, rzekomo bezkonfliktowym ośrodku również buzują najniższe ludzkie instynkty, takie jak zazdrość i chciwość. Po kolejnych perypetiach – w tym udawaniu plażowicza, próbach dyskretnego przesłuchania i ciągłych zmaganiach z przeziębieniem oraz kpinami otoczenia – narrator i jego pomocnik ustalają tożsamość prawdziwego sprawcy i motyw, co zamyka kryminalny wątek sprawy.

W finale słuchowiska zmęczony, oburzony i lekko podziębiony narrator pragnie już tylko jednego – jak najszybciej opuścić to przeklęte dla niego miejsce. Gdy tylko pojawia się możliwość zakończenia sprawy, urzędnik niemalże biegiem wraca do gabinetu pani Lundin, by odzyskać swoje prywatne rzeczy. Po pospiesznym nałożeniu garnituru, który ponownie nadaje mu utracony na czas śledztwa urzędniczy prestiż i autorytet, mężczyzna z ogromną ulgą żegna się z gorszącym go środowiskiem. W ostatnich zdaniach utworu, witając się z przerażoną tym wszystkim własną żoną, usiłuje w żartobliwy i ironiczny sposób nakłonić ją, by „cokolwiek na siebie włożyła”, chociaż ona sama, widząc to makabryczne zamieszanie, nawet tego nie zauważa, wzdychając jedynie do jego „dziwnej, państwowej misji”. Opowieść Siewierskiego to mistrzowskie zderzenie sztywnej, urzędniczej moralności z absolutną obyczajową swobodą natury.

5/5 - (1 vote)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *