Utwór: Geniusz z Kimbelrey
Autor: Jan Kraśko pod pseudonimem Jonathan Trench (w Encyklopedii Teatru jest błędnie podane Jonathan Trebch)[1]
Premiera: 23 maja 1987 Teatr Polskiego Radia
Adaptacja: Grażyna Gronczewska
Reżyseria: Zdzisław Dąbrowski
Realizacja akustyczna: Alina Langiewicz
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Czas trwania: 43’36″
Obsada
Patrick Sanders, prawnik, inspektor policji kryminalnej: Ignacy Machowski
Sandra Rodhes, żona lorda: Grażyna Barszczewska
Lee Jeffrey Rodhes: Krzysztof Wakuliński
Bradley, sekretarz lorda Samuela Rodhesa: Zdzisław Wardejn
Jonathan Trench, profesor medycyny: Jerzy Szmidt
Lord Samuel Rodhes, multimilioner, właściciel Kimberley: Igor Śmiałowski
John Walsh, stary zaufany lokaj: Edmund Fidler
Thomas Fryderyk Stockes, przyjaciel lorda Rodhesa: Marian Kociniak
Porucznik Lloyd: Włodzimierz Nowakowski
Policjant: Jerzy Rostkowski
Fabuła
Akcja słuchowiska rozgrywa się w luksusowej, nadmorskiej rezydencji starzejącego się, cynicznego i niezwykle majętnego Lorda Samuela Rhodesa, który dorobił się swojej potężnej fortuny w kopalniach diamentów w Kimberley. Atmosfera w domu jest niezwykle gęsta i przesiąknięta wzajemną nienawiścią. W posiadłości gości słynny detektyw Jonathan Trench, a także grono najbliższych współpracowników i członków rodziny Lorda, w tym jego znacznie młodsza żona Sandra, syn z poprzedniego małżeństwa Lee, lojalny sekretarz James Bradley oraz przyjaciel Thomas Stokes. Lord Rhodes, człowiek bezwzględny i przenikliwy, doskonale zdaje sobie sprawę, że jego młoda żona oraz syn darzą go głęboką niechęcią i z niecierpliwością wyczekują jego śmierci, by przejąć ogromny majątek. On sam nie pozostaje im dłużny, traktując ich z pogardą i otwartą wrogością.
Katalizatorem tragicznych wydarzeń staje się decyzja Lorda o zmianie ostatniej woli. Rhodes zaprasza wszystkich do swojego gabinetu, by oficjalnie ogłosić nowy podział majątku, co stanowi otwarty akt prowokacji wobec rodziny. Mężczyzna oświadcza, że aż 50 procent swojej gigantycznej fortuny zapisuje swojemu zaufanemu sekretarzowi, Jamesowi Bradleyowi. Z kolei jego prawowici spadkobiercy – żona Sandra i syn Lee – zostają w dużej mierze odsunięci od głównego bogactwa, otrzymując zaledwie po 20 procent udziałów. Ten bezlitosny ruch wywołuje furię i szok wśród najbliższych. W jednej chwili każda z obecnych w rezydencji osób, łącznie z obdarowanym Bradleyem, zyskuje niezwykle silny i oczywisty motyw do popełnienia zbrodni, co jeszcze bardziej potęguje napięcie.
Niedługo po ogłoszeniu testamentu dochodzi do morderstwa. Uwaga większości domowników zostaje skutecznie odwrócona przez emocjonującą, radiową transmisję z finałowego meczu o Puchar Anglii pomiędzy Liverpoolem a Manchesterem. Zebrani w salonie goście są pochłonięci grą i sportowym hałasem. W tym samym czasie, w zaciszu swojego gabinetu i przyległego do niego tarasu, Lord Rhodes zostaje znaleziony martwy z raną postrzałową głowy. Na miejsce natychmiast przybywa inspektor policji kryminalnej, który przy wsparciu detektywa Trencha rozpoczyna dochodzenie. Szybko ustalają, że śmiertelny strzał oddano z pistoletu Walther kaliber 7.65 mm. Co gorsza, broń ta należy do Thomasa Stokesa, ale w tajemniczych okolicznościach zniknęła z jego pokoju na krótko przed zbrodnią.
Śledztwo błyskawicznie napotyka na kluczową i pozornie nierozwiązywalną przeszkodę: na miejscu zbrodni nigdzie nie ma narzędzia mordu. Inspektor policji jest przekonany, że sprawcą musi być ktoś z domowników. Zakłada, że morderca wykorzystał ogólne poruszenie wywołane meczem, wymknął się na chwilę z salonu, zastrzelił Lorda, ukrył lub wyrzucił broń do morza, a następnie niepostrzeżenie wrócił do reszty towarzystwa, zapewniając sobie alibi. Mimo intensywnych poszukiwań w rezydencji i przyległym ogrodzie, skradziony Walther przepada bez wieści. Brak pistoletu sprawia, że śledztwo utyka w martwym punkcie, a w domu narasta paranoja – każdy podejrzewa każdego, a wzajemne oskarżenia dotyczące chęci zysku przybierają na sile.
Z tej beznadziejnej sytuacji wybrnąć potrafi jedynie Jonathan Trench. Przenikliwy detektyw, zamiast skupiać się na oczywistych oskarżeniach, zwraca uwagę na błahe, z pozoru nieistotne detale – wilgotną piłeczkę, brakujący duży, gumowy balon i pustą butlę po gazie znajdującą się w warsztacie. Dzięki nim Trench składa w całość przerażającą prawdę: to nie było morderstwo, lecz perfekcyjnie upozorowane samobójstwo. Lord Rhodes, chcąc zza grobu ukarać swoją znienawidzoną rodzinę i skazać ich na więzienie, napompował balon gazem nośnym, przywiązał do niego skradziony pistolet, a po oddaniu do siebie strzału na tarasie, zwolnił uścisk. Unoszący się w powietrze balon natychmiast wyciągnął narzędzie zbrodni przez otwarte okno i poniósł je daleko nad wzburzone morze, gdzie pistolet zatonął bez śladu. Ten diabelski w swojej prostocie i mściwości plan sprawia, że Trench z podziwem nadaje zmarłemu przydomek tytułowego „Geniusza z Kimberley”.
[1] https://encyklopediateatru.pl/przedstawienie/51237/geniusz-z-kimbelrey
