Utwór: Pragnienie
Autor: Konrad Szołajski
Premiera: 26 maja 1984 Teatr Polskiego Radia
Reżyseria: Andrzej Pruski
Realizacja akustyczna: Alina Langiewicz
Opracowanie muzyczne: Marian Szałkowski
Inne emisje: 1989-08-25, 2002-12-27
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Czas trwania: 17’47″
Obsada
Chudy: Wiesław Drzewicz
Gruby: Bogdan Baer
Fabuła
Słuchowisko „Pragnienie” to niepokojąca, przesiąknięta czarnym humorem i grozą miniatura dramatyczna autorstwa Konrada Szałajskiego. Jej bohaterami są dwaj mężczyźni o zupełnie odmiennych charakterach i celach, spotykający się rzekomo w celach biznesowych lub naukowych. Pierwszy z nich, pełniący rolę dociekliwego gościa lub dziennikarza, przybywa do posiadłości, by przeprowadzić wywiad z pewnym innowacyjnym wynalazcą. Gość, niezwykle bezpośredni i momentami opryskliwy, od samego początku sprawia wrażenie osoby pozbawionej taktu i skrupułów. Jego zachowanie jest głośne, natrętne, a liczne pytania przerywa żądaniem czegoś do picia, zrzędząc przy tym na otaczającą go nudę i banalne otoczenie. Mężczyzna uważa się za twardego realistę, który rzekomo „widział już wszystko” i domaga się mocnych wrażeń, drwiąc z pasji wynalazcy.
Jego rozmówca, pełniący rolę gospodarza, jest wyraźnie wyciszony, tajemniczy i obdarzony chłodną, mrożącą krew w żyłach uprzejmością. Mimo ciągłych prowokacji i zaczepek ze strony wścibskiego reportera, wynalazca zachowuje całkowity spokój. Tłumaczy swojemu gościowi, że pracuje nad przełomowym preparatem, rewolucyjnym odkryciem biologicznym, które ma szansę zrewolucjonizować ludzkie życie i przetrwanie. Z jego opowieści wynika, że stworzył on substancję pozwalającą na całkowite wysysanie i asymilację soków witalnych z innych organizmów, co ma stanowić remedium na braki energii. Przez większość rozmowy reporter całkowicie lekceważy te rewelacje, traktując wynalazcę jako nieszkodliwego, prowincjonalnego szaleńca, który uległ zbytniej fascynacji własnymi teoriami i zapętlił się w dziwactwach.
Z każdą minutą atmosfera w zamkniętym pokoju staje się jednak coraz bardziej duszna i klaustrofobiczna. Natrętny gość uskarża się na rosnące zmęczenie i tytułowe pragnienie, żądając podania mu napoju. Z początku domaga się koniaku, a następnie mleka, ignorując tłumaczenia gospodarza o braku tychże. Wynalazca wykorzystuje ten moment, aby przejść do właściwego celu spotkania i zademonstrować swoje odkrycie w praktyce. Oferuje spragnionemu mężczyźnie coś zupełnie innego – specjalną maść lub płyn do masażu, twierdząc, że pozwoli mu to doświadczyć czegoś, czego nigdy dotąd nie widział i ukoić wszelkie bolączki. Cyniczny dziennikarz ostatecznie wyraża zgodę, wciąż drwiąc z gospodarza i traktując całą sytuację jako kiepski, pseudonaukowy żart lub nędzną próbę urozmaicenia nudnego wywiadu.
Punktem kulminacyjnym słuchowiska jest makabryczny „zabieg”, któremu zostaje poddany reporter. Zgodnie z zapewnieniami wynalazcy, nie jest on zwykłym masażystą ani szarlatanem. Gospodarz pod pretekstem leczniczego wcierania i „dezynfekcji” ran w sposób przerażający obezwładnia swojego gościa. Rozpoczyna powolny, systematyczny, lecz brutalny proces, który sam określa mianem udowadniania prawdziwości swojej teorii. Wynalazca, obnażając w pełni swoją mroczną naturę, okazuje się wampirem energetycznym lub biologicznym. Z chłodnym profesjonalizmem, posługując się „zardzewiałym drutem” i ostrymi narzędziami (a ostatecznie własnymi kłami), wysysa z krzyczącego z przerażenia dziennikarza nie tylko krew, ale też wszelkie soki witalne, całkowicie ignorując jego rozpaczliwe błagania o ratunek i litość.
Słuchowisko „Pragnienie” kończy się ponurym, krwawym triumfem szalonego wynalazcy. Wyniosły niegdyś reporter pada ofiarą własnej pychy, arogancji i natarczywości. Jego prośby o pomoc zostają ucięte w połowie, zagłuszone przez makabryczne odgłosy posilającego się wampira. Ostatnie dźwięki utworu nie pozostawiają złudzeń co do tragicznego finału tej wizyty – gość zostaje dosłownie wypity „do dna”. Złowrogi gospodarz natomiast odzyskuje utracone siły życiowe, z satysfakcją kończąc swój udany „eksperyment” medyczny i udowadniając ponad wszelką wątpliwość skuteczność wypracowanej przez siebie metody asymilacji na żywym, opornym organizmie. Z pozoru niewinna rozmowa dwójki mężczyzn przeobraziła się w makabryczny spektakl śmierci.
