Robert Sheckley „Maszyny”

Robert Sheckley "Maszyny"

Robert Sheckley „Maszyny”

Autor: Robert Sheckley (1928–2005)

Tytuł słuchowiska: Maszyny

Adaptacja: Tomasz Bieszczad

Reżyseria: Jerzy Hutek

Realizacja: Jarosław Czajka

Opracowanie muzyczne: Jan Targowski

Na słuchowisko składają się adaptacje trzech opowiadań Robert Sheckley:

Okrutne równania – The Cruel Equations (1971)
Cena – Cost of Living (1952)
Pielgrzymka na Ziemię – Pilgrimage to Earth (1956)

Premiera: 1996 Teatr Polskiego Radia – Radio Łódź

Inne emisje: 5 kwietnia 2020 Radio Łódź

Czas trwania: 57’51”

Obsada

Dorota Kiełkowicz

Kamila Sammler

Zbigniew Bielski (1946–1998)

Jan Hencz (1946–2010)

Ryszard Kotys (1932–2021)

Maciej Małek (1937–2023)

Bogusław Suszka

Fabuła

Słuchowisko „Maszyny” łączy trzy opowiadania Roberta Sheckleya: „Okrutne równania”, „Cena” oraz „Pielgrzymka na Ziemię”. Historie spaja motyw cywilizacji, w której technika, automatyzacja i komercjalizacja miały ułatwić człowiekowi życie, lecz stopniowo zaczynają odbierać mu wolność, rozsądek i prawdziwe uczucia.

Okrutne równania

Na piątej planecie układu Alfa Eridani ląduje ziemska ekspedycja. Jej obozu strzeże IQ 2201 – robot rewirowy o wysokim ilorazie inteligencji, zaprogramowany tak, aby nie dopuścić do środka żadnego Eridańczyka. Kiedy kapitan i jeden z poruczników wyruszają na kilkudniowy rekonesans, w obozie pozostaje porucznik Roger Halloran.

Halloran wychodzi na krótki obchód, lecz po powrocie IQ zatrzymuje go na granicy obozu i żąda hasła. Człowiek podaje znane mu słowo, ale robot oznajmia, że hasło zostało zmienione. Kapitan przekazał IQ nowe, zapominając poinformować o tym Hallorana. Robot doskonale rozpoznaje porucznika, jednak jego instrukcje są jednoznaczne: każda istota usiłująca wejść bez prawidłowego hasła może być przebranym Eridańczykiem.

Halloran próbuje odwołać się do zdrowego rozsądku, wspólnej przeszłości i oczywistego podobieństwa do samego siebie. Informuje robota, że aktualne hasło zostało zapisane w księdze leżącej wewnątrz namiotu, ale IQ interesuje wyłącznie wypowiedzenie właściwego słowa. Porucznik ucieka się więc do kolejnych podstępów. Udaje „prawdziwego Hallorana”, który wrócił z inspekcji, i ostrzega przed Eridańczykiem wyglądającym dokładnie tak jak on. Następnie próbuje zmusić robota do przeniesienia obozu, wymyślając zagrożenie tektoniczne. IQ nie może jednak opuścić posterunku bez formalnego odwołania rozkazu za pomocą aktualnego hasła.

Tymczasem Halloran cierpi z powodu potężnego upału i odwodnienia, a jedyny zapas wody znajduje się w obozie. Oświadcza więc, że naprawdę jest Eridańczykiem i jako jeniec wojenny, zgodnie z konwencją genewską, powinien otrzymać wodę. Robot przyjmuje jego deklarację, ale decyzję w sprawie jeńca może podjąć jedynie Halloran – ten prawdziwy, przebywający rzekomo w obozie.

Porucznik odkrywa wreszcie słabość logicznego systemu IQ. Według definicji robota człowiek jest rozumną istotą znającą hasło, a Eridańczyk – rozumną istotą, która go nie zna. Halloran zaczyna więc pełzać jak zwierzę, wydaje niezrozumiałe odgłosy i w ogóle nie odpowiada na pytanie o hasło. IQ 2201 uznaje, że ma do czynienia z pozbawionym rozumu, niegroźnym stworzeniem, i pozwala mu przekroczyć granicę obozu.

Po powrocie pozostałych członków ekspedycji robot nie potrafi wyjaśnić, jak Halloran znalazł się w środku. Twierdzi, że żadnego człowieka nie przepuścił – obok niego przeczołgało się jedynie jakieś zwierzę, które później zniknęło. Halloran pokonuje zatem inteligentną maszynę nie siłą, lecz wykorzystując niewolnicze przywiązanie robota do niedoskonałych definicji.

Cena

John Carrin żyje w przyszłości oferującej człowiekowi niemal niewyobrażalny komfort. Jego dom wypełniają automatyczne urządzenia: kucharz, kamerdyner, masażysta, projektor holograficzny, odkurzacz oraz dziesiątki innych maszyn. Mimo tych udogodnień Carrina dręczy samobójstwo sąsiada Greenwooda. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego człowiek posiadający rodzinę, pracę i wszystkie dostępne luksusy powiesił się na zwykłym kawałku sznurka.

Carrina odwiedza Pathis, przedstawiciel działu rozliczeń Paradise Electric. Okazuje się, że gospodarz jest winien firmie ponad czterysta tysięcy dolarów. Nawet dzięki wydłużonemu przez medycynę życiu nie zdoła spłacić całej sumy. Pathis nie zamierza jednak odbierać mu urządzeń. Przeciwnie – proponuje kolejny kredyt, zabezpieczony zarobkami syna Carrina z pierwszych trzydziestu lat jego dorosłego życia. Przekonuje, że nie jest to dług, lecz inwestycja w dobro całej rodziny. W tym społeczeństwie czymś zwyczajnym stało się obciążanie zobowiązaniami nie tylko dzieci, ale nawet jeszcze nienarodzonych wnuków.

Carrin podpisuje umowę. Niedługo później jego syn wyznaje, że chciałby zostać inżynierem serwisu naprawczego albo pilotem statku kosmicznego i polecieć na Alfa Eridani. Ojciec tłumaczy mu jednak, że najpierw będzie musiał przejąć rodzinne zadłużenie. Sam w młodości również marzył o wielkich wyprawach, lecz dorósł, spłacał długi odziedziczone po poprzednich pokoleniach, założył rodzinę i podporządkował się obowiązującym zasadom. Tego samego oczekuje teraz od syna.

Wieczorem Carrin jedzie do całkowicie zautomatyzowanej fabryki. Pracuje na końcu linii produkcyjnej pralek, które praktycznie nigdy nie mają usterek. Jego jedynym zadaniem jest naciskanie guzika i słuchanie powtarzanego przez kolejne urządzenia komunikatu o gotowości do pracy. Przed nim osiem godzin bezmyślnego wykonywania tej samej czynności.

W monotonii fabryki Carrin zaczyna rozumieć własny niepokój. Przypomina sobie młodzieńcze marzenia o kosmosie oraz Greenwooda, który również pragnął kiedyś przygód i innego życia. Technika uwolniła ludzi od wysiłku, ale nie dała im wolności. Otoczeni przedmiotami, pracują tylko po to, aby spłacać urządzenia wykonujące za nich niemal wszystko. Carrin żałuje, że nie został pilotem, lecz nawet wyprawę kosmiczną potrafi już wyobrazić sobie jedynie jako kolejne naciśnięcie guzika.

Pielgrzymka na Ziemię

Wiele lat później Alfa Eridani jest już skolonizowana. Życie na odległej planecie pozostaje surowe, praktyczne i pozbawione miejsca na nierozsądne uczucia. Przybyły z Ziemi agent turystyczny opowiada mieszkańcom o rodzinnej planecie ludzkości, która – po wyczerpaniu bogactw naturalnych i zatruciu gleby – uczyniła swoim głównym towarem wszystko, co niepraktyczne: piękno, szaleństwo, namiętność, grzech i miłość.

Zafascynowany tymi opowieściami Bill Carrin [syn Johna z poprzedniej historii] wyrusza na Ziemię w poszukiwaniu prawdziwego uczucia. Na miejscu odkrywa świat, w którym można legalnie kupić niemal każde doświadczenie. Jedną z pierwszych atrakcji jest strzelnica oferująca żywych ludzi jako cele. Wstrząśnięty Bill odmawia udziału, ponieważ przybył na Ziemię po miłość, a nie po okrucieństwo.

Trafia do przedsiębiorstwa „Miłość S.A.”, prowadzonego przez pana Tate’a. Ten zapewnia go, że firma nie sprzedaje taniej imitacji ani zwykłej usługi erotycznej, lecz najzupełniej autentyczne uczucie. Bill poznaje Penny Bright. W chwili spotkania oboje zakochują się w sobie bez pamięci. Zostają przewiezieni do domku położonego w palmowym gaju nad morzem, gdzie spędzają razem idealny dzień i noc. Kochają się na ciemnej plaży pod „szalonym księżycem”, dokładnie tak, jak obiecywał turystyczny przewodnik.

Następnego dnia Penny wraca jednak z Billem do siedziby firmy i znika za zamkniętymi drzwiami. Tate przedstawia klientowi rachunek obejmujący koszt miłości, transport helikopterem oraz napiwek dla dziewczyny. Bill chętnie płaci, ponieważ zamierza zabrać Penny ze sobą na Alfa Eridani. Wówczas dowiaduje się, że było to wyłącznie czasowe zlecenie.

Penny jest pracownicą firmy. Za pomocą warunkowania psychicznego, hormonów i pobudzania odpowiednich ośrodków mózgu została zaprogramowana tak, aby naprawdę kochać Billa. Jej uczucie nie było udawane – pod względem intensywności przewyższało nawet naturalną miłość. Po wykonaniu usługi poprzednie uwarunkowanie zostało jednak usunięte, a Penny w tej samej chwili kocha już następnego klienta równie głęboko i bezgranicznie.

Bill rzuca się na Tate’a, ale zostaje obezwładniony i wyrzucony na ulicę. Początkowo chce natychmiast opuścić Ziemię. Ostatecznie wraca jednak do strzelnicy, która wcześniej napełniła go odrazą. Tym razem każe ustawić przed sobą kobiety będące żywymi celami i wybiera karabin. Ziemia sprzedała mu prawdziwą miłość, odebrała ją zgodnie z warunkami transakcji, a jego rozpacz zamieniła w kolejny dochodowy produkt – przemoc.

5/5 - (2 votes)

Jeden komentarz do “Robert Sheckley „Maszyny””

  1. Pingback: Robert Sheckley „Pielgrzymka na Ziemię” « Blog autorski – ousider.waw.pl – klubówki, drugi trzeci obieg, obywatel a system

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *