Utwór: Szpital Przemienienia
Autor: Stanisław Lem
Premiera: 27 marca 2021 Teatr Polskiego Radia
Adaptacja: Piotr Skotnicki
Reżyseria: Piotr Skotnicki
Realizacja akustyczna: Maciej Kubera
Muzyka: Piotr Skotnicki
Czas trwania: 48’41”
Obsada
Doktor Stefan Trzyniecki: Damian Kulec
Doktor Nosilewska: Ewelina Szostkowa
Doktor Kauters: Krzysztof Gosztyła
Zygmunt Sekułowski : Adam Ferency
Pajączkowski: Kazimierz Kaczor
Marglewski: Włodzimierz Press
Krzeczotek: Krzysztof Szczepaniak
Ksiądz: Stanisław Brudny
Rabijewski: Mariusz Bonaszewski
Rabijewska: Ewa Kania
Thiesdorf: Andrzej Mastalerz
Hutka: Zbigniew Konopka
Pacjentka zdrowa: Angelika Kurowska
Pacjentka recytująca: Barbara Skotnicka
Pacjentka lustrzana: Karolina Michalik
Pacjent liczący: Aleksander Pietrzak
Fabuła
Akcja słuchowiska, będącego radiową adaptacją słynnej powieści Stanisława Lema pt. „Szpital Przemienienia” w reżyserii Piotra Skotnickiego, rozpoczyna się w 1939 roku w ponurym zakładzie psychiatrycznym, kierowanym przez charyzmatycznego i despotycznego dyrektora Pajączkowskiego. Główny bohater, młody i wykształcony lekarz Stefan Trzyniecki, rozpoczyna właśnie swoją pierwszą poważną pracę, zostając oprowadzony po zakładzie przez doświadczoną lekarkę, doktor Nosilewską. Trzyniecki szybko zapoznaje się z innymi lekarzami, w tym z cynicznym i wyrachowanym Kautersem, filozofującym i dziwnym Marglewskim oraz młodym poetą Sekułowskim. Słuchowisko ukazuje w tym miejscu surrealistyczny, często niemal poetycki obraz pacjentów przebywających w szpitalu, których zachowania są dla głównego bohatera jednocześnie fascynujące, jak i przygnębiające, stając się dla niego metaforą samej natury ludzkiego bytu.
Spokojne, choć specyficzne życie szpitala zostaje brutalnie przerwane, gdy placówka otrzymuje przerażającą i dramatyczną informację o rychłym nadejściu wojsk niemieckich. Wśród personelu wybucha wielka panika, a lekarze stają w obliczu niewyobrażalnego, egzystencjalnego dylematu – uciekać i ratować własne życie, czy zostać na miejscu z całkowicie bezbronnymi i nieświadomymi zagrożenia pacjentami. Otrzymują oni stanowczy nakaz od wyższych władz medycznych, aby bezwzględnie pozostać na swoich posterunkach w celu ukrycia i zatuszowania wszelkich oznak chorób umysłowych wśród swoich podopiecznych przed nadciągającym okupantem. Trzyniecki jest świadkiem pełnej skrajnych emocji narady, podczas której ujawniają się najprawdziwsze, nierzadko najmroczniejsze postawy moralne jego kolegów.
Decyzja o ukrywaniu pacjentów okazuje się nie tylko zadaniem niezwykle trudnym w realizacji, ale wręcz całkowicie beznadziejnym w swoim absurdzie. Trzyniecki szybko zdaje sobie sprawę z brutalnej prawdy: plan jest niemożliwy do wykonania, a Niemcy i tak wymordują wszystkich bez najmniejszego wyjątku. Mimo to dyrektor Pajączkowski nie zgadza się na żadną, najmniejszą nawet eutanazję z litości, zmuszając cały podległy mu personel do absolutnego posłuszeństwa i biernego oczekiwania na nieunikniony los. Młody lekarz, nie chcąc brać udziału w zbliżającej się rzezi, decyduje się na drastyczny krok – planuje cichą, zorganizowaną ucieczkę ze szpitala w towarzystwie zaprzyjaźnionej lekarki, doktor Nosilewskiej.
Podczas gdy młodzi lekarze próbują potajemnie opuścić budynek, do szpitala z potężnym, złowieszczym warkotem silników, brutalnie i bez ostrzeżenia wkraczają oddziały niemieckie pod dowództwem SS-manna Tysdorfa. Trzyniecki i Nosilewska, próbując ukryć się w jednym z nieoświetlonych korytarzy, zostają zauważeni i brutalnie zmuszeni przez żołnierzy do powrotu do budynku. Sytuacja staje się niezwykle dramatyczna, a cała nadzieja na ratunek pryska. Rozpoczyna się bezwzględna, systematyczna selekcja, przeprowadzana z nieludzką precyzją. Pacjenci szpitala są brutalnie wywlekani w głąb ciemnego lasu, gdzie czeka ich nieuchronna śmierć.
Na tle przerażających, dantejskich scen i wrzasków bezbronnych pacjentów, dyrektor Pajączkowski próbuje za wszelką cenę interweniować u dowodzącego akcją niemieckiego oficera. Z wielką desperacją, powołując się na konwencje międzynarodowe i podstawowe prawa człowieka, usiłuje chronić powierzonych mu pacjentów, nie zdając sobie sprawy, że jego starania są z góry skazane na absolutne niepowodzenie. Niemiecki oficer Tysdorf, ze spokojem, lodowatą obojętnością i cynizmem odrzuca argumenty lekarza, twierdząc, że dla tych „istot” eutanazja jest z punktu widzenia eugeniki aktem prawdziwego miłosierdzia i oczyszczenia społeczeństwa. Pajączkowski, w akcie skrajnej desperacji i obrony resztek godności, głośno sprzeciwia się woli okupanta, za co zostaje bezlitośnie i z zimną krwią zastrzelony na oczach sparaliżowanego strachem personelu.
Po śmierci dyrektora sytuacja ulega drastycznemu, jeszcze bardziej tragicznemu pogorszeniu. W finale słuchowiska dochodzi do wielkiego i nieoczekiwanego buntu kilku młodszych, najbardziej zdesperowanych pacjentów. Wśród krzyków i wystrzałów broni maszynowej, Trzyniecki wykorzystuje potężne i narastające zamieszanie, z narażeniem życia wymykając się z pułapki razem z ocaloną Nosilewską, wbiegając i znikając głęboko w pobliskim, spowitym nocą lesie. Doświadczenie makabry, której młody mężczyzna był bezradnym świadkiem, diametralnie i nieodwracalnie zmienia jego światopogląd, stając się tytułowym, bolesnym i egzystencjalnym „przemienieniem” w obliczu absolutnego, niczym niepohamowanego zła.
Recenzja. W labiryncie obłędu i historii
Słuchowisko w reżyserii Piotra Skotnickiego udowadnia, że klasyczna forma teatru radiowego wciąż doskonale sprawdza się w przekazywaniu najtrudniejszych dylematów moralnych. To precyzyjna, oczyszczona z nadmiaru wątków adaptacja, która bezbłędnie trafia w najczulsze struny.
Szpital Przemienienia to dzieło pod wieloma względami nietypowe w dorobku Stanisława Lema. Ukończona we wrześniu 1948 roku powieść natrafiła na twardy mur ówczesnej cenzury i nie mogła ukazać się od razu. Od młodego autora oczekiwano uległości wobec socrealistycznych doktryn: gloryfikacji nowego ustroju i wyraźnego waloru dydaktycznego. Zmuszony do kompromisów Lem rozbudował historię młodego lekarza, Stefana Trynieckiego, do rozmiarów obszernej trylogii zatytułowanej Czas nieutracony, w której główny bohater ostatecznie przyjmował legitymację partyjną. Opowieść o odciętym od świata prowincjonalnym zakładzie psychiatrycznym z początków II wojny światowej ujrzała światło dzienne dopiero w 1955 roku. Jak wskazują badacze literatury, Lem niezwykle niechętnie wracał do tamtego okresu swojej twórczości, czując ciężar wymuszonych przez system zmian. Bardzo możliwe, że to właśnie te gorzkie zmagania z cenzurą zaważyły na jego decyzji o całkowitym poświęceniu się fantastyce naukowej.
Choć w Szpitalu Przemienienia brakuje kosmicznych wojaży i futurystycznych technologii, utwór tętni od głębokich, typowych dla Lema refleksji nad naturą człowieka, granicami kultury i istotą szaleństwa. Powieść, często porównywana przez literaturoznawców do Czarodziejskiej góry Thomasa Manna, funkcjonuje tu jako uniwersalny traktat etyczno-filozoficzny. Główny bohater, stażysta doktor Tryniecki, trafia do sanatorium w niezwykle mrocznym momencie historycznym. Przemierzając szpitalne korytarze, próbuje odnaleźć odpowiedź na pytanie o to, czym jest humanizm w obliczu upadku cywilizacji. Zamknięty mikrokosmos zakładu to arena starcia skrajnych postaw: od pełnego empatii podejścia dyrektora Pajączkowskiego, przez cynizm, aż po zimną instrumentalizację chorych. Ostatecznym sprawdzianem dla wszystkich zgromadzonych tam osób staje się moment likwidacji szpitala przez nazistów – chwila próby, w której nie ma już miejsca na proste odpowiedzi.
Pod względem formalnym słuchowisko Piotra Skotnickiego stawia na sprawdzoną, tradycyjną formę, co okazuje się jego ogromnym atutem. Reżyser z doskonałym wyczuciem dramaturgicznym zaadaptował tekst Lema, wydobywając z niego to, co najważniejsze. Słuchacz niczym zagubiony wędrowiec podąża za Trynieckim przez akustyczny labirynt kolejnych oddziałów. Sugestywna warstwa dźwiękowa materializuje w naszej wyobraźni zarówno duszny gabinet dyrektora, jak i sale pełne pogrążonych w swoim świecie schizofreniczek, czy makabryczny gabinet doktora Kautersa, przechowującego w słojach ludzkie płody i potworniaki. Mistrzowska realizacja akustyczna sprawia, że osaczenie i nadciągająca groza stają się niemal namacalne.
Wiarygodność tego ponurego świata to jednak przede wszystkim zasługa wybitnych kreacji aktorskich. Radiowe medium, skracając dystans między aktorem a odbiorcą, pozwala nam wejść bezpośrednio w umysł głównego bohatera i niemal fizycznie odczuć jego rozterki. W wyobraźni natychmiast ożywają głosy doskonałej obsady: poszukującego moralnego kompasu Trynieckiego (Damian Kuleć), pełnego zgorzknienia nihilisty Sekułowskiego (Adam Ferency), wyrachowanego i demonicznego chirurga Kautersa (Krzysztof Gosztyła), chłodnej doktor Nosilewskiej (Ewelina Szostkowa) czy wreszcie bezradnego w swoim humanizmie Pajączkowskiego (Kazimierz Kaczor). Dzięki nim słuchowisko Skotnickiego to nie tylko świetnie zrealizowany teatr wyobraźni, ale przede wszystkim poruszające, polifoniczne doświadczenie, które brutalnie konfrontuje nas z pytaniem o to, kim staje się człowiek w czasach apokalipsy.
