Archiwa tagu: I wtedy zadzwoniła pani Kemp

Ted Leighton „I wtedy zadzwoniła pani Kemp”

I wtedy zadzwoniła pani Kemp

Utwór: I wtedy zadzwoniła pani Kemp

Autor opowiadania: Ted Leighton

„Ted Leighton” był pseudonimem Richarda Levinsona i Williama Linka, późniejszych twórców między innymi Columbo. Pierwowzór nosił tytuł Suddenly, There Was Mrs. Kemp i ukazał się w 1959 roku w kwietniowym numerze „Alfred Hitchcock’s Mystery Magazine”

Premiera: 20 kwietnia 1985 Teatr Polskiego Radia

Adaptacja i reżyseria: Lech Komarnicki

Realizacja akustyczna: Sławomir Pietrzykowski

Inne emisje: 1970-04-16, 1986-01-25

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 19’53”

Obsada

Irena Kwiatkowska – pani Kemp

Jan Matyjaszkiewicz – Walter Hannis

Halina Jezierska – Marta Hannis

Elżbieta Strzałkowska – sekretarka prokuratora

Fabuła

Słuchowisko rozpoczyna się gwałtowną kłótnią małżeńską. Walter Hannis oznajmia żonie Marcie, że będzie to ich ostatni spór. Kobieta początkowo nie wierzy, że mąż naprawdę odważy się zrealizować swój zamiar, potem jednak zaczyna go błagać, by się opamiętał. Walter jest zimny i zdecydowany: twierdzi, że wszystko dokładnie przemyślał i woli podjąć ryzyko związane ze zbrodnią niż dalej znosić wspólne życie. Marta ginie, wypchnięta przez niego z okna mieszkania znajdującego się na dziesiątym piętrze. Śmierć zostaje uznana za samobójstwo, ponieważ Walter przygotował sobie pozornie niepodważalne alibi – według oficjalnej wersji w chwili tragedii wracał dopiero z pracy.

Po pogrzebie Marty do Waltera telefonuje mieszkająca piętro wyżej pani Kemp. Zaprasza wdowca na filiżankę bardzo mocnej herbaty. Początkowo rozmowa wygląda jak niezręczna próba pocieszenia sąsiada przez samotną, gadatliwą starszą kobietę. Pani Kemp opowiada o codzienności, cienkich ścianach i odgłosach dobiegających z innych mieszkań. Wie nawet, że Walter każdego dnia wstaje o wpół do szóstej rano. Stopniowo jednak jej życzliwość zaczyna nabierać niepokojącego charakteru: kobieta zadaje coraz bardziej precyzyjne pytania dotyczące śmierci Marty i powrotu Hannisa do domu.

Pani Kemp wyjawia w końcu, że w dniu tragedii czyściła ramę swojego okna. Z tego miejsca mogła zajrzeć do położonego niżej mieszkania Hannisów. Najpierw dostrzegła dwie szamoczące się osoby, a następnie zobaczyła, jak Walter wypycha żonę przez okno. Nie był to dla niej całkowicie niezrozumiały wybuch, ponieważ już wcześniej słyszała małżeńskie awantury. Walter usiłuje wszystkiemu zaprzeczyć i przypomina, że świadkowie widzieli go nadchodzącego od strony miasta dopiero po śmierci Marty. Sąsiadka nie daje się jednak zbić z tropu.
Kobieta odtwarza prawdopodobną drogę zabójcy. Jej zdaniem Walter po dokonaniu zbrodni zszedł schodami służbowymi, opuścił budynek tylnym wyjściem, obszedł dom i pojawił się ponownie od strony Czterdziestej Drugiej Ulicy. Dzięki temu wyglądało, jakby dopiero wracał z pracy. Szczegółowość rekonstrukcji pokazuje, że pani Kemp nie snuje przypadkowych domysłów. Wie zarówno, co widziała, jak i w jaki sposób Hannis stworzył sobie fałszywe alibi. Walter po raz pierwszy rozumie, że jego starannie zaplanowana zbrodnia ma jednego niezwykle niebezpiecznego świadka.

Pani Kemp nie zamierza jednak natychmiast iść na policję. Podkreśla, że jest porządną kobietą i nie uważa się za szantażystkę, ale jednocześnie zaczyna mówić o wysokim czynszu, kosztach lekarza, codziennych wydatkach i utrzymaniu kota. Walter bez ogródek nazywa jej propozycję szantażem. Sąsiadka odpowiada, że w razie odmowy będzie musiała przekazać swoją wiedzę policji. Hannis ostatecznie zgadza się płacić jej dwadzieścia pięć dolarów tygodniowo, w każdy piątek. Pani Kemp zapewnia, że nigdy nie zażąda podwyżki, jak gdyby regularność i umiarkowana wysokość opłat mogły nadać całemu układowi pozory uczciwości.

Starsza kobieta przewidziała, że morderca może spróbować ją uciszyć. Sporządziła dokładny opis zabójstwa Marty, umieściła go w zapieczętowanej kopercie zaadresowanej do prokuratora okręgowego i powierzyła zaufanej osobie. Gdyby pani Kemp spotkało coś złego, przyjaciółka ma natychmiast wysłać list. Kobieta jest przekonana, że dzięki temu Walter nie odważy się jej skrzywdzić: jej śmierć automatycznie uruchomiłaby mechanizm ujawniający prawdę. Z pozoru to bardzo skuteczne zabezpieczenie, odbierające Hannisowi możliwość prostego pozbycia się świadka.

Podczas wizyty o wpół do szóstej rano Walter pojawia się jednak w mieszkaniu pani Kemp w rękawiczkach. Kobieta skarży się na wczesną porę i sugeruje, żeby następne koperty z pieniędzmi wkładał po prostu do jej skrzynki pocztowej. Hannis podchodzi do niezaświeconej kuchenki i odkręca gaz. Oświadcza, że mimo zabezpieczenia zdecydował się ją zabić. Nie zamierza powtarzać metody zastosowanej wobec Marty – druga kobieta wypadająca z okna tego samego budynku wzbudziłaby podejrzenia. Planuje ogłuszyć panią Kemp w sposób, który nie pozostawi wyraźnych śladów, a następnie pozwolić, by zginęła od gazu. Jej śmierć ma wyglądać na samobójstwo albo nieszczęśliwy wypadek. Scena urywa się podczas realizacji planu; wszystko wskazuje na to, że kobieta ginie.

Finał przenosi akcję do biura prokuratora. Sekretarka przyjmuje ogromną ilość korespondencji, a człowiekiem, który ją dostarcza, okazuje się Walter Hannis. Dopiero teraz zostaje ujawnione znaczenie jego codziennych pobudek o wpół do szóstej: Walter jest listonoszem. Kiedy sekretarka żartobliwie proponuje, żeby któregoś dnia zabrał jeden z listów i w ten sposób zmniejszył stertę pracy, Hannis odpowiada znacząco, że być może już to zrobił. Słuchowisko sugeruje więc, że przechwycił kopertę zawierającą zeznanie pani Kemp. Jej starannie przygotowane zabezpieczenie było od początku bezwartościowe, ponieważ dostarczenie dowodu powierzyła systemowi pocztowemu, nad którym kontrolę sprawował sam zabójca.
Nie jest to klasyczna zagadka typu „kto zabił”, gdyż tożsamość mordercy poznajemy niemal natychmiast. Napięcie wynika z pojedynku dwojga ludzi przekonanych o własnej przewadze. Pani Kemp posiada prawdę i próbuje zamienić ją w źródło stałego dochodu; Walter dysponuje natomiast opanowaniem, bezwzględnością i informacją, której sąsiadka nie wzięła pod uwagę. Finał odwraca pozorny układ sił i pozostawia widza ze złowrogim przypuszczeniem, że Hannis nie tylko popełnił drugie morderstwo, lecz także ponownie uniknie odpowiedzialności.

5/5 - (1 vote)