Archiwa tagu: John Thomas Lutz

John Thomas Lutz „Twórca Spuda Morana”

Twórca Spuda Morana
Utwór: Twórca Spuda Morana

Tytuł oryginalny: The Creator of Spud Moran

Autor: John Thomas Lutz

Premiera: 26 lutego 1969 Teatr Polskiego Radia

Przekład: Ewa Szumańska

Adaptacja: Ewa Szumańska

Reżyseria: Zofia Malanowska

Produkcja: Polskie Radio Wrocław

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 23’22”

Obsada

Zygmunt Bielawski

Adam Kułakowski

Tadeusz Łączyński

Wojciech Malec

Halina Pielichowska (Loren)

Andrzej Polkowski

Fabuła

Spud Moran jest fikcyjnym bohaterem niezwykle popularnych powieści kryminalnych. To wysoki, muskularny i bezwzględny człowiek, który nie ma skrupułów ani wobec wrogów, ani przyjaciół, ani kobiet. Jego przeciwieństwem jest twórca tej postaci, Randall Morgan: szczupły, wrażliwy pisarz w grubych okularach, potrafiący planować efektowne zbrodnie wyłącznie na papierze. Już w pierwszych minutach słuchowiska pojawia się najważniejsze pytanie: czy człowiek, który wymyślił tak bezlitosnego bohatera, sam potrafiłby zachować się jak on?

Randall wynajmuje prywatnego detektywa, by śledził swoją żonę Loren. Przed motelem otrzymuje potwierdzenie najgorszych podejrzeń: kobieta przebywała w pokoju numer 27 z przystojnym Kejem Claxtonem, radcą prawnym Randalla. Detektyw, będący czytelnikiem jego książek, ostrzega pisarza, aby nie zrobił żadnego głupstwa. Randall wchodzi do motelu, czeka w półmroku, a następnie widzi żonę wychodzącą razem z kochankiem. Zamawia w barze kieliszek dżinu i podchodzi do ich stolika.

Loren jest przerażona i zawstydzona. Nie potrafi znieść konfrontacji i opuszcza restaurację. Claxton zachowuje się natomiast arogancko. Bagatelizuje zdradę, tłumaczy, że między nim i Loren po prostu „nawiązała się nić”, a jako prawnik i doradca Randalla miał wiele okazji, by ją spotykać. Próbuje sprowadzić sytuację do zwyczajnego romansu i cynicznie zauważa, że każda kobieta jest przecież czyjąś żoną, siostrą albo matką.

Randall spokojnie oznajmia, że zabije Claxtona. Zamierza przygotować morderstwo z taką samą precyzją, z jaką konstruuje zbrodnie w swoich książkach. Prawnik początkowo grozi policją i zdeponowaniem listu, który po jego śmierci wskaże Randalla jako sprawcę. Pisarz odpowiada, że Claxton nie będzie chciał wywołać skandalu niszczącego jego małżeństwo, reputację i kancelarię. Claxton trafnie uderza jednak w najsłabszy punkt przeciwnika: przypomina mu, że jest tylko Randallem Morganem, a nie Spudem Moranem. Pisarz może wymyślać morderstwa, ale nie ma odwagi ich popełniać.

W domu Randall zastaje Loren pakującą walizki. Jest gotów jej wybaczyć, lecz kobieta wyznaje, że naprawdę kocha Claxtona. Zamierza zamieszkać w hotelu i czekać, aż kochanek powiadomi swoją żonę oraz uzyska rozwód. Randall ostrzega, że prawnik prawdopodobnie składał już podobne obietnice innym kobietom, ale Loren nie pozwala się przekonać i odchodzi. Dla Randalla zdrada przestaje być przejściowym upokorzeniem — oznacza całkowity rozpad jego dotychczasowego życia.

Pisarz przez wiele godzin usiłuje obmyślić morderstwo, lecz nie przychodzi mu do głowy żaden realny plan. Dopiero widok maszyny do pisania podsuwa rozwiązanie. Randall nie potrafi zaplanować zbrodni jako on sam, ale może stworzyć ją dla Spuda Morana. Rozpoczyna nową powieść zatytułowaną Zemsta Spuda Morana. W książce brutalny bohater śledzi prawnika będącego odpowiednikiem Claxtona. Pisanie stopniowo staje się nie tylko literacką fantazją, ale także instrukcją i psychologicznym treningiem dla samego autora.

Randall zaczyna wcielać kolejne fragmenty powieści w życie. Telefonuje do Claxtona z pogróżkami i zapowiada, że jego zwłoki mogą być tak zmasakrowane, iż nie uda się ich zidentyfikować. Kiedy prawnik przestaje odbierać telefony, pojawiają się listy i nekrologi z jego nazwiskiem. Randall prześladuje go także pozornie przypadkowymi spotkaniami: pojawia się w sklepach, kawiarniach i innych miejscach odwiedzanych przez swoją przyszłą ofiarę. Claxton początkowo lekceważy groźby, lecz z czasem chudnie, źle sypia i znajduje się na skraju załamania nerwowego.

Po ukończeniu najważniejszego rozdziału Randall przychodzi nocą do domu Claxtona z rewolwerem. Każe mu założyć strój i buty myśliwskie, zabrać sztucer oraz klucze do leśnej chaty. Zmusza również prawnika do napisania wiadomości dla żony, według której wyjeżdża na kilkudniowe polowanie. Claxton wciąż nie wierzy, że niepozorny pisarz rzeczywiście go zabije. Drwi z jego planu, krytykuje go nawet jako kiepski pomysł literacki i ponownie powtarza, że Randall nie jest Spudem Moranem.

Obaj jadą do odosobnionego domu pisarza. Na trawniku czeka rozłożona plastikowa płachta. Randall ładuje broń i każe Claxtonowi na niej stanąć. Prawnik podejmuje ostatnią próbę poniżenia przeciwnika: mówi, że Randall jest tchórzem, który jedynie odgrywa swojego bohatera. Pisarz rzeczywiście drży i z trudem przezwycięża strach, ale ostatecznie strzela. Następnie zawija ciało w płachtę, ukrywa je w gęstych krzakach i rusza do klubu. Gra w brydża, odwiedza restaurację oraz znajomych, tworząc świadków swojego pozornie zwyczajnego wieczoru.

Po zbudowaniu alibi Randall wraca do maszyny do pisania, aby za pomocą literackiej rutyny dopracować finał. Przygotowuje dwa wcześniej otrute wiewiórki, ciało Claxtona umieszcza w samochodzie i jedzie do jego chaty myśliwskiej. Wewnątrz zostawia ślady sugerujące niedawną obecność gospodarza: papierosy, zmierzwioną pościel i porozrzucane przedmioty. Zwłoki oraz broń układa tak, by śmierć wyglądała na wypadek podczas polowania. Wiewiórki mają stanowić niewinne wyjaśnienie strzałów i śladów związanych z plastikową płachtą.

Plan wydaje się niemal doskonały. Na pierwszym zakręcie Randalla zatrzymuje jednak strażnik. Nie pyta o prawo jazdy, lecz o kartę łowiecką, ponieważ słyszał strzały. Zaskoczony pisarz przyznaje, że strzelał do wiewiórek. Wtedy dowiaduje się o banalnym szczególe, którego nie przewidział: trwa okres ochronny i na te zwierzęta nie wolno obecnie polować. Drobne wykroczenie tworzy urzędowy ślad potwierdzający obecność Randalla w pobliżu miejsca upozorowanego wypadku. Słuchowisko nie opisuje dalszych technicznych etapów śledztwa, lecz od razu przeskakuje do procesu.

Dwa miesiące później morderstwo jest już wyjaśnione. W mieszkaniu Randalla odnaleziono maszynopis Zemsty Spuda Morana, zawierający motyw oraz niemal dokładny przebieg prawdziwej zbrodni. Rozstrzygnięcie sprawy zostaje wstrzymane do czasu decyzji komisji psychiatrów. Pisarz, który chciał wykorzystać literaturę jako narzędzie pozwalające dokonać doskonałego morderstwa, pozostawił w ten sposób najpełniejsze możliwe przyznanie się do winy.

Pół roku później Loren odwiedza Randalla w szpitalnej izolatce. Próbuje powiedzieć mu, że rozumie już, jak bardzo musiał ją kochać, skoro z jej powodu zabił Claxtona. Randall nie poznaje jednak żony. Twierdzi, że nigdy nie był żonaty, a kobiety zawsze traktował jak zabawki. Nie uważa się już za słabego pisarza – przedstawia się jako Spud Moran, słynny gangster i wielokrotny morderca.

Po odejściu płaczącej Loren „Spud Moran” siada przy stoliku, bierze ołówek i postanawia dla zabawy napisać powieść. Jej bohaterem ma być śmieszny, mały człowieczek nazwiskiem Randall Morgan, kiepski autor kryminałów, który nieudolnie i po partacku popełnił zbrodnię. Finał odwraca więc relację między twórcą i postacią: Randall stworzył Spuda literacko, lecz Spud stworzył z Randalla mordercę, a następnie całkowicie wyparł jego osobowość. Claxton miał rację, mówiąc, że Randall nie jest Spudem – aby udowodnić mu coś przeciwnego, pisarz musiał przestać być sobą.

5/5 - (1 vote)