Utwór: Murzyn zrobił swoje
Autor: Marcin Wolski
Reżyseria: Andrzej Pruski
Premiera: 1990 Teatr Polskiego Radia
Seria: Baśnie dla bezsennych – noc 19
Czas trwania: 10’41″
Obsada
Janusz Gajos (Jacek)
Katarzyna Walter (Madzia)
Witold Skaruch (Zygmunt)
Izabella Dziarska (Alicja)
Zdzisław Salaburski (aktor-prokurator)
Paweł Wawrzecki (aktor-Kurdziel)
Fabuła
W dziewiętnastej odsłonie cyklu „Baśnie dla bezsennych”, zatytułowanej „Murzyn zrobił swoje”, Marcin Wolski zabiera słuchaczy za kulisy bezwzględnego świata twórczości radiowej. Głównym bohaterem i narratorem jest reżyser oraz rzekomy autor popularnego słuchowiska, który wspólnie ze swoją asystentką Madzią omawia bieżące problemy produkcyjne. Akcja trzyma w napięciu od momentu, gdy narrator wyjawia swój cyniczny plan pozbycia się współpracownika o imieniu Zygmunt. Zygmunt pełni w tym układzie rolę tytułowego „literackiego murzyna” – to on od lat pisze teksty, konstruuje fabułę i wykonuje najcięższą pracę twórczą, podczas gdy główny bohater spija śmietankę sukcesu i podpisuje wszystko własnym nazwiskiem. Bezpośrednim powodem decyzji o zwolnieniu Zygmunta są jego coraz śmielsze żądania finansowe oraz prośby o rewaloryzację głodowej stawki.
Narrator z chłodnym wyrachowaniem wspomina historię swojej wieloletniej relacji z Zygmuntem. Mężczyźni poznali się w przeszłości w Otwocku, gdy główny bohater potrzebował wsparcia przy pisaniu. Zygmunt, będący niedoszłym polonistą, okazał się człowiekiem obdarzonym potężnym talentem literackim, ale jednocześnie osobą całkowicie pozbawioną siły przebicia i życiowej zaradności. Ta asymetria charakterów pozwoliła narratorowi na stworzenie wygodnego układu, w którym Zygmunt przez lata w ukryciu pisał kolejne odcinki radiowego tasiemca, zadowalając się ułamkiem honorarium. Twórca przyznaje bez skrępowania, że wolał mieć cichego wykonawcę niż dzielić się chwałą, jednak teraz, gdy serial zdobył popularność, roszczeniowy „murzyn” stał się dla niego zbędnym balastem.
Plan pozbycia się ghostwritera jest równie okrutny, co psychologicznie precyzyjny. Zamiast uczciwej rozmowy i wypowiedzenia umowy, narrator postanawia zniszczyć Zygmunta mentalnie. Wzywa go na spotkanie i odczytuje mu fragment rzekomej, niezwykle brutalnej recenzji ich słuchowiska. Tekst krytyka bezlitośnie miesza serial z błotem, oskarżając twórców o żałosną wtórność i tanie naśladowanie stylu „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa. Ten cios prosto w serce całkowicie druzgoce wrażliwego literata, który traci resztki pewności siebie i załamuje się. Wykorzystując ten moment słabości, narrator fałszywie współczuje koledze i pod pretekstem odświeżenia cyklu proponuje rezygnację z dotychczasowego formatu na rzecz awangardowej, groteskowej formy. Wie doskonale, że Zygmunt nie będzie w stanie sprostać takiemu zadaniu, i w ten sposób wymusza na nim wycofanie się z projektu.
Przekonany o swoim absolutnym i bezbłędnym triumfie, narrator organizuje radosny wieczór w towarzystwie Madzi. Oboje świętują pozbycie się niewygodnego współpracownika, racząc się alkoholem i snując wizje przyszłości, w której cały splendor oraz zyski finansowe z kolejnych lat produkcji będą trafiać wyłącznie do kieszeni „głównego autora”. Narrator jest pyszny i pewny siebie; uważa, że usunięcie Zygmunta było genialnym posunięciem, a on sam z łatwością poprowadzi dalej sprawdzoną opowieść. Pełna sukcesu sielanka trwa aż do momentu, gdy włączają radio, aby wysłuchać najnowszego odcinka swojego dzieła. Z głośników zaczynają płynąć jednak dialogi i wydarzenia, których reżyser nigdy nie widział na oczy i nie zatwierdzał.
Finał historii przynosi spektakularny zwrot akcji, bezlitośnie kompromitując egoistycznego narratora i ujawniając wybitną zemstę ghostwritera. Okazuje się, że cichy Zygmunt przejrzał intencje szefa i postanowił odejść na własnych, bezkompromisowych zasadach. W wyemitowanym na żywo, nieodwracalnym odcinku, zamiast kontynuacji dotychczasowych wątków, dochodzi do krwawego zamachu z bronią w ręku. Zygmunt jednym pociągnięciem pióra uśmiercił wszystkie kluczowe dla fabuły postacie – w tym Karpińskiego, Wardakową i Rembecką – w absurdalnej strzelaninie, definitywnie i bezpowrotnie niszcząc serialowe uniwersum. Na koniec załamany reżyser dociera do prawdy, słuchając puenty tej sytuacji. Ghostwriter uświadamia swojemu byłemu szefowi, że zagrał mu na nosie, a cała masakra bohaterów została wyemitowana dokładnie pierwszego kwietnia – w Prima Aprilis. Tytułowy Murzyn rzeczywiście odszedł, ale zostawił za sobą jedynie zgliszcza dawnego hitu.
