Wojciech Letki „Zasiłek”

Zasiłek

Utwór: Zasiłek

Autor: Wojciech Letki

Premiera: 25 października 2002 Teatr Polskiego Radia

Reżyseria: Waldemar Modestowicz

Realizacja akustyczna: Maria Olszewska

Opracowanie muzyczne: Małgorzata Małaszko

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 26’42”

Obsada

Pan Wiesio: Marian Opania

Trzeci: Zbigniew Suszyński

Pan Henio: Jan Prochyra

Fabuła

Słuchowisko „Zasiłek” to komedia kryminalna opowiadająca o losach trzech zdesperowanych, bezrobotnych mężczyzn. Akcja rozpoczyna się przed urzędem pracy, gdzie bohaterowie, żyjący z miesiąca na miesiąc i pobierający skromne zapomogi, narzekają na swoją tragiczną sytuację materialną oraz brak jakichkolwiek perspektyw na znalezienie uczciwego zatrudnienia. Mężczyźni są głęboko sfrustrowani otaczającą ich rzeczywistością, biedą i rosnącymi kosztami życia, co powoli popycha ich do szukania alternatywnych, niekoniecznie legalnych rozwiązań.

Podczas zakrapianego tanim piwem spotkania, sfrustrowani bohaterowie dochodzą do wniosku, że skoro politycy i ludzie na najwyższych stanowiskach bezkarnie okradają państwo, to oni również mają pełne prawo wziąć sprawy w swoje ręce. Inicjatorem przestępczego planu jest najbardziej dominujący z nich, który mianuje siebie szefem całej operacji i przyjmuje kryptonim „Jedynka”. Pozostali dwaj kompani, choć początkowo pełni obaw i wątpliwości, ostatecznie zgadzają się na udział w skoku na bank, otrzymując odpowiednio pseudonimy „Dwójka” i „Trójka”.

Faza przygotowań do napadu szybko obnaża całkowitą amatorszczyznę i absurdalną wręcz biedę niedoszłych rabusiów. Bohaterowie zdają sobie sprawę, że do napadu na instytucję finansową potrzebują broni, jednak nie chcą nikomu zrobić krzywdy, a tym bardziej ryzykować wysokiego wyroku za morderstwo w przypadku wpadki. W związku z tym decydują się na budżetowe rozwiązanie: zakup tanich pistoletów-straszaków, które w ich mniemaniu wystarczą, aby skutecznie sterroryzować personel placówki bankowej i wymusić wydanie gotówki.

Kolejnym, niemal nie do pokonania problemem logistycznym okazuje się kwestia transportu, czyli zorganizowanie odpowiedniego samochodu do ucieczki. Mężczyźni planują kradzież auta tuż przed skokiem, jednak szybko uświadamiają sobie, że nie mają nawet kilkunastu złotych na zakup benzyny, co prowadzi do serii komicznych narad i absurdalnych pomysłów (w tym kradzieży wozu wraz z paliwem). Ostatecznie, mimo piętrzących się trudności logistycznych, własnej nieudolności i braków w sprzęcie, szajka ustala dokładny czas i miejsce napadu, licząc na łut szczęścia i szybki zarobek.

W dniu zaplanowanego skoku napięcie sięga zenitu, gdy trójka zamaskowanych rabusiów dynamicznie wpada do upatrzonego wcześniej niewielkiego oddziału banku. Z okrzykiem domagającym się podniesienia rąk do góry i z wycelowanymi straszakami domagają się natychmiastowego wydania wszystkich pieniędzy znajdujących się w placówce. Szybko jednak okazuje się, że ich brawurowa akcja nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, ponieważ na miejscu zastają widok, którego w żaden sposób nie przewidzieli w swoich drobiazgowych planach.

Zdumieni i zdezorientowani bohaterowie odkrywają, że bank został już okradziony zaledwie chwilę przed ich przybyciem. Szuflady i kasy są całkowicie puste, a w oddali już słychać zbliżające się syreny policyjne, co zmusza trójkę pechowców do natychmiastowej, panicznej ucieczki bez grosza przy duszy. W genialnym, komicznym finale słuchowiska wychodzi na jaw przyczyna ich spóźnienia: szef grupy, „Jedynka”, zapomniał przestawić swój zegarek w związku ze zmianą czasu na letni. Przez ten prozaiczny, głupi błąd, pojawili się na miejscu przestępstwa dokładnie o godzinę za późno, pozwalając innej, bardziej profesjonalnej grupie zgarnąć cały łup przed nimi.

5/5 - (1 vote)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *