Andrzej Sosiński „Pan dwoistości”

Pan dwoistości

Utwór: Pan dwoistości

Autor: Andrzej Sosiński (Encyklopedia Teatru błędnie podaje Anna Sosińska[1])

Premiera: 27 września 2002 Teatr Polskiego Radia

Reżyseria: Waldemar Modestowicz

Realizacja akustyczna: Maria Olszewska

Opracowanie muzyczne: Małgorzata Małaszko

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 25’25″

Obsada

Karski, policjant:   Jerzy Bończak

Profesor Olendorf: Wojciech Wysocki

Komisarz Kolski: Marcin Troński

Profesor Konrad Rosenfeld: Marek Bargiełowski

Fabuła

Akcja słuchowiska rozpoczyna się, gdy prywatny detektyw (i były policjant) Andrzej Karski otrzymuje nietypowy list, w którym znajduje się banknot stuzłotowy oraz intratna propozycja pracy. Nadawcą listu jest rzekomo Ludwik von Olendorff, profesor zwyczajny Uniwersytetu w Getyndze, który prosi detektywa o spotkanie w swoim warszawskim mieszkaniu. Z powodu dziwnej choroby tropikalnej, która rzekomo zmusza go do unikania światła, spotkanie obu mężczyzn odbywa się w całkowitych ciemnościach. Karski dowiaduje się od swojego nowego klienta, że ten czuje się śmiertelnie zagrożony i chce go wynająć do odnalezienia człowieka, który najwyraźniej na niego poluje. Sytuacja staje się wysoce absurdalna, gdy klient wyznaje, że poszukiwanym przez niego mordercą jest… Ludwik von Olendorff – czyli człowiek, którego on sam zastrzelił w meksykańskim Veracruz w 1921 roku. Zleceniodawca przekazuje również detektywowi dziwny wiersz dotyczący azteckich bóstw.

Zdezorientowany tą rozmową detektyw udaje się po radę do swojego dawnego przełożonego, komisarza Kolskiego. Doświadczony oficer szybko łączy fakty i wyjaśnia Karskiemu prawdziwą tożsamość jego rzekomo niemieckiego klienta: to w rzeczywistości Polak, Stanisław Krasnowolski. W 1919 roku w Meksyku Krasnowolski zajmował się przemytem broni, po czym wraz ze wspólnikiem o nazwisku Atkins został wynajęty do ochrony wykopalisk archeologicznych prawdziwego profesora Olendorffa. Gdy Olendorff dokopał się do piramidy, całkowicie postradał zmysły, wczuł się w rolę azteckiego kapłana i zamordował Atkinsa, a Krasnowolski cudem zdołał uciec. W 1921 roku Polak ponownie natknął się na szalonego profesora, zabił go, a następnie wykorzystał ich fizyczne podobieństwo, kradnąc jego tożsamość oraz bezcenną, archeologiczną kolekcję, którą następnie sprzedał w Europie. Komisarz Kolski dodaje do tej mrocznej historii przerażający, aktualny fakt – na warszawskim Wybrzeżu Helskim nad Wisłą znaleziono niedawno zwłoki nieznanego mężczyzny ze zdartą skórą, rozciętą klatką piersiową i wyrwanym sercem. Krasnowolski wpadł w paraliżujący panikę, ponieważ sposób zabójstwa to klasyczny rytuał ofiarny dla azteckiego boga Xipe Toteca, co sugerowało, że obłąkany Olendorff jednak powrócił.

Komisarz Kolski namawia Karskiego, aby jak najszybciej wrócił do swojego zleceniodawcy i nakłonił go do dobrowolnego zgłoszenia się na policję w celu zapewnienia mu ochrony przed brutalnym mordercą. Detektyw spieszy na miejsce, jednak po ponownym wejściu do zaciemnionego mieszkania dokonuje wstrząsającego odkrycia. Stanisław Krasnowolski został zamordowany dokładnie w ten sam rytualny sposób, co poprzednia ofiara nad rzeką. Z jego ciała morderca zdarł skórę, a klatka piersiowa została rozcięta kamiennym, obsydianowym nożem, aby wyrwać serce ofiary. Oprócz zdartych powłok, zabójca pozostawił na miejscu zbrodni upiorne artefakty, w tym rytualną maskę wykonaną w całości z ludzkiej czaszki, dedykując ten krwawy obrzęd azteckiemu „Panu Dwoistości”.

Chcąc bezwzględnie schwytać nieuchwytnego zbrodniarza, Karski i Kolski dowiadują się o trwającej w Warszawie wizycie profesora Konrada Rosenfelda – wybitnego archeologa i doradcy prezydenta Meksyku, który ze względu na swój staż musiał w przeszłości znać prawdziwego profesora Olendorffa. Karski postanawia zastawić na niego sprytną pułapkę. Podczas osobistego spotkania detektyw wręcza mu bilet wizytowy z nazwiskiem Olendorffa, by sprowokować i zbadać jego reakcję, a następnie pokazuje wiersz otrzymany wcześniej od zamordowanego Krasnowolskiego. Rosenfeld, sprawiający wrażenie spokojnego naukowca, bezbłędnie identyfikuje tekst jako starożytny hymn ku czci Xipe Toteca – tytułowego Pana Dwoistości, potężnego boga obdartego ze skóry, który domagał się krwawych ludzkich ofiar, by móc na nowo się odrodzić. Chwilę po tej wymianie zdań Karski celowo opuszcza pokój pod pretekstem wykonania pilnego telefonu, zostawiając naukowca sam na sam z komisarzem.

Pozostawienie Kolskiego i profesora Rosenfelda w jednym pomieszczeniu błyskawicznie doprowadza do punktu kulminacyjnego słuchowiska. Nagle zza drzwi dobiegają odgłosy szamotaniny i krzyki zszokowanego komisarza, na którego rzuca się napastnik. Karski natychmiast wraca z interwencją, ratując życie swojego przyjaciela. Okazuje się, że to właśnie wybitny profesor Rosenfeld, przebrany w tej chwili w ceremonialny strój kapłana i przerażającą maskę z czaszki, był bezwzględnym sprawcą serii rytualnych mordów. Archeolog z biegiem lat całkowicie zatracił się w krwawym kulcie, stając się narzędziem w rękach starych, meksykańskich wierzeń. Słuchowisko kończy się śmiercią napastnika oraz formalnym podziękowaniem złożonym przez przedstawicieli prezydenta Meksyku za bezcenne odzyskanie skradzionej niegdyś z piramidy kolekcji. W finałowych słowach Karski gorzko podsumowuje sprawę, stwierdzając, że szaleniec przed swoim końcem niemal podziękował mu za śmierć, głęboko wierząc, iż azteccy bogowie tak naprawdę nie umierają, lecz po prostu odradzają się i powracają w kolejnym cyklu destrukcji.


https://encyklopediateatru.pl/przedstawienie/53958/pan-dwoistosci

5/5 - (1 vote)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *