Utwór: Używka profesora Bingo
Tytuł oryginału: Professor Bingo’s Snuff
Rok opublikowania: 1951
Autor: Raymond Chandler
Przekład: Jan Kraśko
Premiera: 19 czerwca 1993 Teatr Polskiego Radia
Adaptacja: Bożena Helbrecht
Reżyseria: Andrzej Piszczatowski
Realizacja akustyczna: Andrzej Złomski
Opracowanie muzyczne: Barbara Dzięgielewska
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Czas trwania: 34’41″
Obsada
Joe Pettigrew: Krzysztof Chamiec
Gladys, jego żona: Gabriela Kownacka
Porter Green, lokator: Marek Obertyn
Profesor Bingo: Wiesław Drzewicz
Porucznik Wodman: Krzysztof Kołbasiuk
Sierżant Rehder/Gość w barze: Marek Frąckowiak
Policjant 1: Robert Tondera
Policjant 2: Aleksander Kalinowski
Fabuła
Jest to niezwykła i dość nietypowa pozycja w dorobku tego mistrza czarnego kryminału, stanowiąca rzadki u niego eksperyment z elementami fantastyki.
Akcja słuchowiska odchodzi od typowego, surowego realizmu ulic Los Angeles na rzecz intrygującego motywu nadnaturalnego, nie tracąc przy tym dusznego, pesymistycznego klimatu charakterystycznego dla twórczości noir. Głównym bohaterem nie jest tu słynny twardziel Philip Marlowe, ale podstarzały, cyniczny Joe Pettigrew – dawniej artysta cyrkowy, akrobata i klaun, a obecnie zmęczony życiem mąż. Mężczyzna mierzy się z narastającym, niezwykle upokarzającym problemem w swoim życiu osobistym. Od dłuższego czasu podejrzewa swoją znacznie młodszą żonę, Gladys, o potajemny romans. Co gorsza, głównym obiektem jego podejrzeń jest arogancki, pewny siebie Porter Green, który wynajmuje u nich pokój jako sublokator. Słuchowisko od pierwszych minut buduje gęstą atmosferę rosnącej frustracji, ukazując dramat człowieka, który uświadamia sobie, że traci kontrolę nad własnym małżeństwem w sercu własnego domu.
Punktem zwrotnym tej opowieści, który gwałtownie łamie zasady standardowego kryminału, jest pojawienie się magicznego rekwizytu. W ręce sfrustrowanego i zdesperowanego Joego trafia tytułowa „używka” – specyficzny, drobny proszek przypominający tabakę, stworzony przez enigmatycznego profesora Augustusa Bingo. Bohater, początkowo podchodzący do sprawy z pełną rezerwą, szybko przekonuje się na własnej skórze o absolutnie niemożliwych właściwościach substancji: jej zażycie gwarantuje mu całkowitą niewidzialność. W typowym dla Chandlera mrocznym świecie ta nadnaturalna siła zostaje potraktowana niezwykle pragmatycznie. Główny bohater, niczym wyrachowany kalkulator, przeprowadza wręcz metodyczne eksperymenty z magicznym pyłem. Stara się w nich ustalić ścisłe zasady działania swojego nowego atutu, przewidzieć dokładny czas trwania efektu i nauczyć się poruszać tak, by zdradził go żaden gwałtowny dźwięk czy trącony przedmiot.
Wyposażony w absolutną władzę bycia niewidzialnym dla otoczenia, Joe nie ma najmniejszego zamiaru wykorzystać jej do wyższych, szlachetnych celów. Skupia się wyłącznie na bolesnej inwigilacji własnej żony i znienawidzonego sublokatora. Sceny, w których główny bohater bezszelestnie przemyka po mieszkaniu jako niewidzialne widmo, stając się naocznym i niemym świadkiem upokarzających go scen, ociekają potężnym napięciem psychologicznym. Czułe i jednocześnie drwiące ze „starego męża” słowa padające z ust kochanków niszczą w bohaterze resztki moralnych hamulców. Upokorzony cuckold przeistacza się ostatecznie w bezlitosnego człowieka opętanego żądzą zemsty. Zamiast otwarcie wyrzucić niewierną żonę i jej faworyta za drzwi, Joe postanawia uknuć makabryczny plan i wykorzystać wynalazek profesora Bingo do przeprowadzenia morderstwa idealnego.
Słuchowisko sprawnie ewoluuje w konwencję tak zwanej „tajemnicy zamkniętego pokoju” (klasyczny motyw locked-room mystery), windując kryminalny suspens do maksimum. Joe precyzyjnie planuje każdy szczegół swojej wendety. Wykorzystując chwilowy brak fizycznej powłoki, wchodzi do pokoju Portera Greena i z zimną krwią odbiera mu życie. Zbrodniczy zamysł jest iście diaboliczny: zamknięte od wewnątrz, zaryglowane pomieszczenie ma stanowić absurdalnie twarde alibi, wskazując na niemożliwość popełnienia zbrodni przez osoby trzecie. Morderca zamierza czekać wewnątrz pokoju tak długo, dopóki zaalarmowana policja nie wyważy drzwi. Dopiero w wywołanym tym działaniem zamieszaniu, osłonięty całkowitą niewidzialnością, Joe ma w planach fizycznie opuścić scenę zbrodni. Słuchacz śledzi ten mrożący krew w żyłach proces, nasłuchując ostrożnych kroków mordercy, który stara się wymanewrować w tłoku nadciągających mundurowych, ryzykując natychmiastowe wykrycie przy najdrobniejszym fizycznym kontakcie.
W ostatnim akcie słuchowiska na scenę wkraczają klasyczni i przenikliwi dla Chandlera stróże prawa – porucznik Waldman oraz detektyw Rehder. Błyskawicznie rozpoczynają żmudne śledztwo, starając się pojąć nielogiczne z punktu widzenia fizyki i kryminalistyki okoliczności znalezienia zwłok. I właśnie w tym miejscu ujawnia się największy kunszt pisarski autora: okazuje się, że absolutnie żaden, nawet najbardziej nadnaturalny środek nie uchroni człowieka przed jego ułomną naturą. W miarę upływu czasu fantastyczna otoczka blednie w starciu z psychologicznym ciężarem popełnionego morderstwa. Rosnąca panika, fatalne, nieprzewidziane okoliczności działania proszku, a także z pozoru drobne błędy i nieostrożne słowa w trakcie przesłuchań powoli zaciskają pętlę na szyi Joego. Finał utworu bezlitośnie obnaża ponurą prawdę gatunku noir – chociaż niewidzialność faktycznie pozwoliła mu zatrzeć odciski palców i wyjść z pułapki, w żaden sposób nie mogła uratować jego przegranego życia, posklejać zrujnowanego małżeństwa, ani obronić go przed samozagładą własnego umysłu.
