Premiera: 27 czerwca 1981
Inne emisje: 1993-10-09
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Czas trwania: 28’30″
Obsada
Witold Skaruch (James Scalbrowse vel John Scott)
Wiesław Drzewicz (Tom Irving)
Fabuła
Głównym bohaterem tej intrygującej historii jest z pozoru zwyczajny, ustatkowany mężczyzna o bardzo sprecyzowanych, nieco snobistycznych upodobaniach kulinarnych. Jak sam tytuł wskazuje, jego największą życiową awersją jest jedzenie poddane procesowi mrożenia, a w szczególności wielkie, bezsmakowe mrożone indyki, które uważa za absolutną kulinarną profanację i symbol sztuczności współczesnego świata. Ta z pozoru niewinna, nieco ekscentryczna cecha charakteru staje się nieoczekiwanym punktem zapalnym dla serii mrocznych, a zarazem groteskowych wydarzeń. Z okazji zbliżających się świąt jego żona, ignorując narzekania męża, kupuje ogromny, zamrożony na kamień drób, co wywołuje w domu lawinę narastającej frustracji i wyciąga na światło dzienne głęboko skrywane, małżeńskie pretensje.
Obecność znienawidzonego ptaka w domowej zamrażarce szybko urasta do rangi prawdziwej obsesji głównego bohatera. W miarę upływu czasu mrożony indyk przestaje być jedynie zwykłym produktem spożywczym, a staje się dla mężczyzny fizycznym symbolem chłodu, rutyny i rozpadu w jego własnym związku. Akcja słuchowiska gęstnieje, gdy pewnego wieczoru dochodzi do ostrej, niezwykle emocjonalnej kłótni między małżonkami. Frustracja, tłumiona przez lata pod maską mieszczańskiej uprzejmości, w końcu eksploduje. W szale gniewu, podczas chaotycznej szarpaniny w kuchni, ważący kilkanaście kilogramów, twardy jak głaz mrożony indyk zostaje użyty w sposób najbardziej nieprzewidziany – jako śmiercionośne narzędzie. Jedno niefortunne, potężne uderzenie zamrożonym drobiem kończy się tragedią, a bohater uświadamia sobie ze zgrozą, że właśnie dokonał zbrodni w afekcie.
W tym momencie słuchowisko z domowej czarnej komedii płynnie przechodzi w trzymający w napięciu, klaustrofobiczny thriller. Protagonista, stojąc nad martwym ciałem z mrożonym indykiem w rękach, musi błyskawicznie opanować rosnącą panikę i wymyślić plan doskonały. Czas ucieka nieubłaganie, a świadomość, że za chwilę w drzwiach może stanąć ciekawski sąsiad lub wezwany patrol policji, zmusza go do radykalnych działań. Zaczyna się makabryczny wyścig z czasem, polegający na zacieraniu śladów. Bohater gorączkowo sprząta miejsce zbrodni, ukrywa ciało i staje przed klasycznym dla gatunku dylematem: w jaki sposób skutecznie i bezpowrotnie pozbyć się nietypowego narzędzia zbrodni, które w każdej chwili może zacząć topnieć, ujawniając tym samym kompromitujące dowody?
Zdesperowany morderca wpada na iście diaboliczny, choć wywodzący się z makabrycznego pragmatyzmu pomysł. Postanawia jak najszybciej rozmrozić, przyprawić i wstawić indyka do piekarnika, niszcząc fizyczną strukturę potencjalnego dowodu winy. Niedługo potem w jego domu zjawia się dociekliwy, chłodny i opanowany inspektor policji, co rozpoczyna fascynującą, psychologiczną grę w kotka i myszkę. Dialogi w tej części audycji są pełne ostrych podtekstów i rosnącego napięcia, w czym specjalizował się Teatrzyk Zielone Oko. Policjant zadaje niewygodne pytania, chłodno analizuje nieścisłości w zeznaniach spoconego, udającego spokój gospodarza, podczas gdy w tle, z kuchni unosi się coraz wyraźniejszy, smakowity zapach pieczonego mięsa, dodając całej scenie absurdalnego i ponurego wymiaru.
Finał historii to prawdziwy majstersztyk czarnego kryminału obfitujący w błyskotliwy zwrot akcji. Główny bohater, niemal pewny swojego triumfu nad wymiarem sprawiedliwości, decyduje się na niezwykle zuchwały krok – w geście gościnności podejmuje stróżów prawa prowizoryczną kolacją, na której serwuje im rzekome dowody rzeczowe. Policjanci, nieświadomi prawdziwego pochodzenia potrawy, ze smakiem konsumują pieczonego indyka, co z pozoru zdaje się ostatecznie pieczętować zbrodnię doskonałą. Jednakże przewrotny los, jak to bywa w najlepszych opowieściach noir, krzyżuje mu plany. Gubiącą okazuje się jego własna, nieprzezwyciężona, absolutna niechęć do mrożonego drobiu. To właśnie mimowolny grymas obrzydzenia, podejrzana odmowa zjedzenia choćby kęsa własnego dania i nieostrożne zdanie wypowiedziane przy stole ostatecznie zdradzają jego tajemnicę przed przenikliwym inspektorem. Słuchowisko kończy się gorzką pointą, udowadniając, że perfekcyjny plan może zostać zrujnowany przez jedną drobną, kulinarną słabość.
