Utwór: Pralnia, czyli niezgodność z regułami gry
Autor: Arthur Ray (to pseudonim literacki Pawła Szlachetko)
Premiera: 7 maja 1994 Teatr Polskiego Radia
Adaptacja: Bożena Helbrecht
Reżyseria: Sławomir Olejniczak
Realizacja akustyczna: Andrzej Złomski
Opracowanie muzyczne: Krystyna Młodziejewska
Inne emisje: 2003-04-25
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Czas trwania: 22’05″
Obsada
Cezary Nowak (Angelo)
Katarzyna Tatarak (Adeline)
Jacek Jarzyna (aktor)
Wacław Szklarski (profesor Monti)
Ewa Serwa (Angelika)
Fabuła
Fabuła słuchowiska rozpoczyna się od mrocznego, kryminalnego układu. Młoda i atrakcyjna kobieta imieniem Adelina pragnie ostatecznie pozbyć się swojego starszego, ponad sześćdziesięcioletniego męża, bogatego reżysera teatralnego – Monty’ego. W dyskretnych okolicznościach spotyka się z niepozornym mężczyzną o imieniu Angelo, który ze swoimi złocistymi lokami przypomina raczej byłego ministranta niż bezwzględnego zabójcę. Kobieta, działając z wyrachowaniem, przekazuje mu gazetę z ukrytą wewnątrz gotówką – pięcioma tysiącami dolarów, co stanowi zaliczkę z wycenionego na piętnaście tysięcy kontraktu. Zbrodnia ma zostać misternie upozorowana na zwykły, tragiczny wypadek uliczny. Taki obrót spraw pozwoliłby Adelinie szybko odziedziczyć majątek i rozpocząć nowe życie jako zamożna wdowa.
Akcja przenosi się następnie na deski teatru, gdzie mąż Adeliny, Monty, zmaga się z wyczerpującą reżyserią klasycznej sztuki Williama Szekspira „Poskromienie złośnicy”. Niestety, sceniczne próby okazują się absolutną katastrofą. Monty, będący perfekcjonistą o wybuchowym temperamencie, nie szczędzi swoim aktorom (odgrywającym wymagające role Petruccia i Katarzyny) miażdżącej, wulgarnej wręcz krytyki. Oskarża ich o brak elementarnego talentu, żałosne błaznowanie i niszczenie spektaklu, na który zewnętrzny producent wyłożył blisko pół miliona dolarów. Wściekły, zirytowany i wyczerpany nerwowo reżyser ogłasza w końcu godzinną przerwę, stanowczo zakazując swojej sekretarce, Angelice, wpuszczania kogokolwiek do jego gabinetu. Pragnie jedynie zamknąć się w samotności, by przy szklance koniaku choć trochę opanować narastającą furię.
Spokój sfrustrowanego Monty’ego zostaje gwałtownie przerwany, gdy w jego pilnie strzeżonym biurze niespodziewanie pojawia się Angelo. Początkowo zirytowany do granic możliwości reżyser bierze go za kolejnego, natrętnego aktora marnej klasy, który próbuje desperacko wyprosić u niego rolę, odgrywając przed nim absurdalną, zaimprowizowaną scenkę. Sytuacja staje się jednak śmiertelnie poważna, gdy niezapowiedziany gość ujawnia swój prawdziwy cel: wyznaje, że został wynajęty przez żonę Monty’ego, Adelinę (za pośrednictwem jej adwokata), aby wykonać na nim brutalny wyrok. Rozmowa szybko zbacza na całkowicie irracjonalne tory. Płatny zabójca o twarzy cherubina wyznaje ze stoickim, mrożącym krew w żyłach spokojem, że w rzeczywistości ma pięćset, a może i sześćset lat, a w swoim niezwykle długim życiu parał się dziesiątkami profesji – od bankiera po pomywacza i krawca.
W tym przełomowym momencie słuchowisko gwałtownie przekracza granice tradycyjnego thrillera, stając się opowieścią z pogranicza science-fiction i ponurej metafizyki. Angelo wyjawia istnienie tytułowej „Pralni” – potężnej i bezdusznej instytucji zajmującej się swoistym recyklingiem ludzkich dusz i talentów artystycznych. Wyjaśnia z chłodnym pragmatyzmem, że z czysto ekonomicznego punktu widzenia „niańczenie wybranego oseska” od narodzin i torowanie mu nowej drogi kariery pociąga za sobą zbyt duże koszty czasowe i finansowe. Znacznie bardziej opłacalne dla systemu jest tytułowe wymazanie pamięci i tożsamości, „wypranie starych brudów” i wgranie w istniejący już obiekt zupełnie nowej wrażliwości. Zbliżający się koniec XX wieku rzekomo sprzyja takim praktykom. Angelo przekonuje przerażonego, uwięzionego we własnym gabinecie Monty’ego, że i on musi przejść ten radykalny proces, by osiągnąć swoiste katharsis, czyli całkowite wyzwolenie poprzez śmierć.
Finał słuchowiska obfituje w surrealistyczne zwroty akcji, które zmuszają odbiorcę do całkowitej redefinicji tego, co przed chwilą usłyszał. Tajemnicza instytucja z ukrytymi biurami (wynajmowanymi na godziny) skutecznie wkracza do akcji, a dawni, beztalentni aktorzy z teatru Monty’ego przechodzą przez system Pralni. Powracają z niej w niewyjaśnionych okolicznościach jako genialni artyści, wygłaszając trudne, szekspirowskie kwestie z niespotykaną dotąd, absolutną perfekcją, co wprawia odmienionego reżysera w szczerą euforię i zachwyt. Pojawia się jednak kluczowa, tytułowa „niezgodność z regułami gry”. Surowa procedura wymaga bowiem, by poddane czyszczeniu dusz osoby dostępowały natychmiastowego, całkowitego zapomnienia o swoim dawnym wcieleniu. Tymczasem z ust tajemniczego nadzorcy padają słowa o tym, że postąpiono celowo wbrew ustalonym zasadom – pan pamięta rzeczy, których pamiętać nie powinien, ale tym razem pozwolono mu na „odejście w spokoju”. To otwarte, gęste od niedopowiedzeń zakończenie zmusza słuchacza do ponurej refleksji: czy w sztuce warto ryzykować własną duszę, aby ostatecznie zostać jedynie trybikiem w wypranej, idealnie zaprogramowanej machinie metafizycznej Pralni?.
