Bogdan Lebl „Frankenstein 95”

Adaptacja ta stanowi niezwykle oryginalne, mroczne podejście do klasycznego mitu o szalonym naukowcu i jego stworzeniu, osadzone w ponurych realiach polskiej transformacji ustrojowej lat dziewięćdziesiątych.

Frankenstein 95Utwór: Frankenstein 95

Autor: Bogdan Loebl

Premiera: 3 marca 1996 Teatr Polskiego Radia

Reżyseria: Sławomir Pietrzykowski

Realizacja akustyczna: Jacek Kacperek

Opracowanie muzyczne: Krystyna Młodziejewska

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 61’28″

Obsada

Kalisz: Henryk Bista

Albin: Tomasz Marzecki

Bolek: Andrzej Kopiczyński

Michał: Włodzimierz Press

Tokarz: Wieńczysław Gliński

Kasia: Katarzyna Żak

X: Marcin Troński

Fabuła

W przeciwieństwie do klasycznej powieści Mary Shelley, Bogdan Loebl przenosi akcję w bezwzględny, gangsterski świat raczkującego w Polsce dzikiego kapitalizmu. Głównym bohaterem opowieści jest Michał (w tej roli wystąpił znakomity Włodzimierz Press) – starzejący się, wpływowy i niezwykle zamożny biznesmen, który dorobił się gigantycznej fortuny, ale stracił to, co najcenniejsze: zdrowie. Michał cierpi na skrajną, śmiertelną niewydolność narządów i jego dni są policzone. Medycyna konwencjonalna jest bezradna, a czas oczekiwania na legalny przeszczep okazuje się dla niego wyrokiem śmierci.

Będąc na absolutnym dnie rozpaczy, biznesmen trafia na ślad tajemniczego, doskonale ubranego i całkowicie wypranego ze skrupułów człowieka, ukrywającego się pod pseudonimem „X” (granego przez Marcina Trońskiego). „X” jest powiązanym z mafią brokerem, reprezentującym świetnie wyposażoną, ale całkowicie nielegalną podziemną klinikę transplantologiczną. Mężczyzna składa umierającemu biznesmenowi propozycję nie do odrzucenia: za astronomiczną kwotę gwarantuje mu natychmiastowe znalezienie idealnie dopasowanego, młodego i w pełni zdrowego organu. Zasada jest tylko jedna – pacjent płaci, a broker nie ujawnia absolutnie żadnych informacji o tym, kim jest dawca i skąd wziął się narząd. Zdesperowany Michał zgadza się na ten swoisty pakt z diabłem.

Potajemna, skomplikowana operacja kończy się sukcesem. Michał budzi się z nowym narządem, czując niesamowity przypływ sił witalnych i drugą młodość. Jednak jego euforia z oszukania śmierci nie trwa długo. Szybko ustępuje miejsca niewytłumaczalnemu, narastającemu koszmarowi, który zamienia jego życie w psychologiczne piekło.

Fabuła opiera się na fascynującym i przerażającym motywie tzw. „pamięci komórkowej”. Niedługo po rekonwalescencji Michał zaczyna łapać się na tym, że radykalnie zmieniają się jego nawyki, odruchy i smaki. Zaczyna palić tanie papierosy, których wcześniej nie znosił, przejawia agresję, której nigdy nie miał w swoim charakterze, oraz zaczyna używać slangu z najniższych warstw społecznych. Co gorsza, w nocy nękają go drastyczne, niezwykle realistyczne wizje z perspektywy zupełnie obcego, młodego człowieka. Widzi w nich przerażone twarze zbirów, ciemne zaułki i wreszcie moment własnej, brutalnej śmierci.

Biznesmen z rosnącym przerażeniem uświadamia sobie, że wraz z organem przejął cząstkę świadomości, emocji i cierpienia swojego dawcy. Rozumie też makabryczne znaczenie tytułu „Frankenstein 95” – stał się współczesnym potworem, zlepkiem ciał, żyjącym wyłącznie dzięki czyjejś zbrodni. Z mrocznych przebłysków pamięci jasno wynika, że dawca nie zginął w przypadkowym wypadku drogowym, jak lakonicznie sugerował broker. Był to młody chłopak z marginesu, który został z premedytacją wytypowany, porwany i wręcz „rozebrany na części zamienne” na specjalne zamówienie dla bogatego klienta.

Napędzany gigantycznym poczuciem winy oraz gniewem zamordowanego chłopaka, który zdaje się coraz bardziej przejmować kontrolę nad jego umysłem, Michał rozpoczyna na własną rękę niebezpieczne śledztwo w mrocznym półświatku. Prowadzony jak po sznurku przez obce wspomnienia dociera do środowiska swojego dawcy. Dochodzi w nim do niemal całkowitego rozszczepienia jaźni – zamożny biznesmen zaczyna utożsamiać się ze swoją własną ofiarą.

Finał historii to duszna i pełna psychologicznego napięcia konfrontacja Michała z tajemniczym „X”. Michał, niczym potwór z klasycznej powieści wracający po latach do swojego stwórcy, odnajduje brokera, pragnąc wymierzyć sprawiedliwość systemowi, który odebrał życie niewinnemu człowiekowi. Jednak zdemaskowany „X” nie czuje najmniejszego strachu. Z lodowatym cynizmem uświadamia Michałowi zasady nowej, brutalnej rzeczywistości lat 90. Tłumaczy mu, że w dzikim kapitalizmie moralność to iluzja dla naiwnych. Biedni są tu jedynie zasobem mięsnym, z którego czerpią elity, a sam Michał – płacąc miliony za nielegalną operację – jest tak samo winny morderstwa, jak rzeźnicy, którzy trzymali skalpel.

Bohater zostaje sam ze swoją nową, makabryczną tożsamością. Odkrywa, że nie ma ucieczki od winy, która została fizycznie wszyta w jego własną klatkę piersiową, a kupione za brudne pieniądze życie okazuje się najstraszliwszym więzieniem.

5/5 - (1 vote)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *