Flora Fletcher „Szczęśliwa moneta”

To niezwykle klimatyczne i duszne studium zbrodni doskonałej, która zostaje zdemaskowana wyłącznie dzięki nieustępliwości jednego człowieka.

Szczęśliwa moneta

Utwór: Szczęśliwa moneta

Autor: Flora Fletcher

Premiera: 9 grudnia 1970 Teatr Polskiego Radia

Producent: Rozgłośnia PR Wrocław

Przekład: Ewa Szumańska

Adaptacja: Ewa Szumańska

Reżyseria: Helena Małachowska

Realizacja: Marek Motas

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Inne emisje: 1989-08-02

Czas trwania: 26’53″

Obsada

Doktor: Bolesław Abart

Szeryf: Mieczysław Łoza

Sierżant Fuller: Wojciech Malec

Żona szeryfa: Janina Martynowska

Weller: Andrzej Polkowski

Porucznik Marcus: Igor Przegrodzki

Sąsiadka: Irena Remiszewska

Fabuła

Opowieść rozpoczyna się od dramatycznego i wstrząsającego odkrycia w pewnym spokojnym, ułożonym miasteczku. W jednym z domów należących do miejscowej, szanowanej elity dochodzi do tragedii. Ciało pani Weller zostaje znalezione u stóp stromych schodów w jej własnym przedpokoju. Wstępne oględziny miejsca zdarzenia, pośpiesznie przeprowadzone przez lokalnego lekarza oraz miejscowego szeryfa, zdają się nie pozostawiać żadnych wątpliwości. Wszystko wskazuje na bardzo nieszczęśliwy, losowy wypadek – otoczenie i władze zakładają, że kobieta po prostu nieszczęśliwie potknęła się w ciemności, straciła równowagę i spadła, łamiąc kark. Cała prowincjonalna społeczność natychmiast pogrąża się w szczerym smutku, głęboko współczując owdowiałemu panu Wellerowi. Mąż zmarłej cieszy się w miasteczku absolutnie nienaganną opinią, jest człowiekiem powszechnie lubianym, zamożnym i sprawia wrażenie osoby całkowicie zdruzgotanej nagłą, bezsensowną stratą swojej ukochanej żony.

Rutynowe i pośpieszne zamknięcie śledztwa zostaje jednak gwałtownie zablokowane za sprawą porucznika Marcusa, niezwykle wnikliwego i doświadczonego detektywa, który przejmuje tę sprawę. Od samego początku, kiedy tylko przekracza próg domu Wellerów, Marcus czuje głęboki, niewytłumaczalny niepokój. Jego wyostrzony, policyjny instynkt podpowiada mu, że w tej rzekomo perfekcyjnej układance nieszczęśliwego wypadku stanowczo brakuje realizmu. Kąt upadku, ułożenie ciała, a nade wszystko ból męża, który wydaje się porucznikowi odrobinę zbyt wyreżyserowany i gładki, budzą jego najwyższe podejrzenia. Mimo nacisków ze strony otoczenia oraz otwartego sceptycyzmu swoich współpracowników, w tym sierżanta Fullera, porucznik kategorycznie odmawia odłożenia akt na półkę i postanawia przyjrzeć się sprawie oraz samemu wdowcowi znacznie bliżej.

Detektyw rozpoczyna żmudne, psychologiczne dochodzenie, postanawiając sięgnąć w przeszłość tego z pozoru nieskazitelnego człowieka. Marcus zaczyna dyskretnie rozpytywać otoczenie, przeprowadza długie, krzyżowe rozmowy z sąsiadami oraz bliskimi znajomymi rodziny, uważnie wsłuchując się w relację żony szeryfa oraz miejscowych plotkarek. Krok po kroku, pod warstwą idealnego, niemal lukrowanego małżeństwa, śledczy odkrywa głębokie i bolesne pęknięcia. Okazuje się, że za grubymi drzwiami ich eleganckiego domu od dawna toczyła się cicha, wyniszczająca wojna psychologiczna, a perfekcyjny wizerunek pana Wellera był jedynie starannie dobraną maską, za którą krył się człowiek chłodny, wyrachowany i zdeterminowany, by odzyskać wolność bez dzielenia się majątkiem. Detektyw buduje twardy obraz narastającej frustracji oraz bardzo silnych motywów, które mogły popchnąć męża do zaplanowania morderstwa.

Kluczowym i najbardziej fascynującym elementem całej intrygi, do którego wprost odwołuje się tytuł słuchowiska, staje się tytułowa szczęśliwa moneta. Pan Weller, będąc człowiekiem aroganckim, przekonanym o własnym sprycie i wierzącym w absolutną bezkarność, miał w zwyczaju nosić przy sobie ów unikalny, osobisty talizman, który rzekomo miał zawsze przynosić mu szczęście i gwarantować pomyślność. W toku wnikliwych oględzin i żelaznej logiki porucznik Marcus łączy ten z pozoru nieistotny, fizyczny detal z miejscem zbrodni. Śledztwo ostatecznie dowodzi, że mąż starannie wyczekał na odpowiedni moment, celowo sprowokował sytuację na szczycie schodów i z zimną krwią zepchnął przerażoną żonę w dół.

Finał tej historii to mistrzowski, niezwykle napięty pojedynek słowny i psychologiczny między bezkompromisowym porucznikiem a mordercą przekonanym o własnej nieuchwytności. Marcus, zamiast brutalnie atakować oskarżeniami, zastawia na Wellera sprytną, intelektualną pułapkę. Detektyw powoli, z chirurgiczną precyzją konfrontuje wdowca ze zgromadzonymi poszlakami, niszcząc warstwa po warstwie jego nienaganne alibi. Szczęśliwa moneta, mająca chronić mordercę przed wszelkim pechem, w najbardziej ironicznym zbiegu okoliczności staje się właśnie tym koronnym i zgubnym dowodem, który ostatecznie krzyżuje jego plany i niezbicie udowadnia jego obecność oraz bezpośredni udział w morderstwie. Niezachwiany dotąd Weller, widząc, że jego perfekcyjny plan zbrodni legł w gruzach, wreszcie się załamuje, a słuchacz otrzymuje niezwykle satysfakcjonujące zakończenie, w którym żelazna sprawiedliwość dopada zbrodniarza, dowodząc, że ludzkie szczęście – nawet to zaklęte w monecie – ma swoje granice.

5/5 - (1 vote)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *