„Skarb opata Tomasza” jest klasyczną adaptacją opowiadania jednego z największych mistrzów grozy Montague Rhodesa Jamesa. Słuchowiska oparte na prozie M.R. Jamesa zawsze charakteryzują się narastającym, dusznym nastrojem i konfrontacją racjonalnego świata nauki z pradawnym, niewyobrażalnym horrorem.
Autor: Montaque Rhodes James
Premiera: 1 czerwca 1985 Teatr Polskiego Radia
Przekład: Janina Mroczkowska
Adaptacja: Aleksander Nebelski
Reżyseria: Aleksander Nebelski
Realizacja akustyczna: Andrzej Złomski
Opracowanie muzyczne: Barbara Dzięgielewska
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Czas trwania: 21’51″
Obsada
Robert: Tadeusz Borowski
Henryk: Piotr Machalica
Fabuła
Akcja tej klasycznej opowieści grozy skupia się wokół postaci pana Somertona, niezwykle szanowanego, racjonalnego i pedantycznego angielskiego antykwariusza oraz badacza historii Kościoła. Somerton, podczas swoich rozległych studiów nad średniowiecznymi i renesansowymi manuskryptami, natrafia na intrygujące wzmianki dotyczące dawnego, niemieckiego opactwa w Steinfeld. Jego szczególną uwagę przykuwa postać żyjącego w XVI wieku opata Tomasza von Eschenhausena. Historyczne dokumenty i lokalne legendy malują obraz człowieka niezwykle chciwego, a wręcz niebezpiecznego, który rzekomo parał się czarną magią, alchemią i zgromadził niewyobrażalny majątek w złocie. Majątek ten, według starych zapisków, nigdy nie został odnaleziony po śmierci duchownego.
Zaintrygowany tą zagadką Somerton postanawia spędzić urlop w Niemczech, aby osobiście zbadać pozostałości dawnego klasztoru, który obecnie pełni funkcję zwykłego kościoła parafialnego. Antykwariusz, uzbrojony w lupę, szkicownik i ogromną wiedzę historyczną, spędza całe dnie na wnikliwym badaniu architektury budowli.
Prawdziwy przełom w śledztwie następuje, gdy Somerton zaczyna analizować wspaniałe, zabytkowe witraże znajdujące się w świątyni. Badacz ze zdumieniem dostrzega, że w kunsztowne, biblijne sceny przedstawione na szkle (ukazujące m.in. Hioba czy świętego Jana) wpleciono szereg pozornie pozbawionych sensu łacińskich inskrypcji. Odkrywa, że litery na zwojach trzymanych przez postaci z witraży nie tworzą standardowych wersetów z Pisma Świętego, lecz stanowią skomplikowany, genialnie przemyślany kryptogram.
Rozpoczyna się żmudny proces łamania kodu. Somerton przesiaduje do późnych godzin nocnych w swoim pokoju, analizując sekwencje liter i odnajdując ukryty klucz. Krok po kroku, z narastającą ekscytacją, antykwariusz odczytuje mroczną wiadomość pozostawioną przez opata Tomasza stulecia temu. Rozszyfrowany tekst zawiera dokładne, niezwykle precyzyjne wskazówki prowadzące do miejsca ukrycia legendarnego skarbu. Wskazówki te kierują Somertona na zewnątrz kościoła, na stary dziedziniec, prosto do wyschniętej, zabytkowej kamiennej studni. Kryptogram instruuje, że złoto znajduje się w ukrytej skrytce, w ścianie szybu, dokładnie „siedem stóp pod cembrowiną”.
Opanowany gorączką odkrywcy i żądzą odnalezienia historycznego skarbu, Somerton traci swój zwykły, naukowy chłód. Postanawia działać pod osłoną nocy, aby uniknąć ciekawskich spojrzeń miejscowych i ewentualnych problemów z prawem. Wraz ze swoim wiernym, choć bardzo zaniepokojonym służącym, Brownem, wymyka się z gospody i udaje na teren dawnego opactwa.
Atmosfera tej nocy jest gęsta i złowroga. Mężczyźni docierają do starej studni. Somerton przywiązuje się liną, a służący powoli opuszcza go w dół ciemnego, wilgotnego, pachnącego stęchlizną szybu. Zgodnie z rozszyfrowanymi instrukcjami, antykwariusz odlicza kamienie i rzeczywiście natrafia na obluzowany blok skalny, na którym wyrzeźbiono wizerunek ropuchy – symbol często kojarzony w średniowieczu ze złem i chciwością. Z ogromnym wysiłkiem wyciąga kamień, odsłaniając głęboką, czarną wnękę.
Somerton, w całkowitych ciemnościach, wsuwa ramię głęboko do skrytki, oczekując, że jego palce natrafią na zimny metal ciężkich worków ze złotem. Zamiast tego, to, czego dotyka, przyprawia go o paraliżujący, lodowaty dreszcz. Jego dłoń spoczywa na czymś, co przypomina w dotyku oślizgłe, skórzaste i niepokojąco ciepłe worki.
Zanim racjonalny umysł naukowca zdąży przetworzyć tę informację, kształty w ciemności zaczynają się poruszać. Z wnęki niespodziewanie wysuwają się dziesiątki śliskich, mackowatych ramion, które z nieprawdopodobną siłą owijają się wokół rąk i szyi przerażonego badacza. Somerton uświadamia sobie potworną prawdę: opat Tomasz wcale nie zostawił złota bez opieki. Używając zakazanych, czarnomagicznych rytułów, przywołał z zaświatów demonicznego, obrzydliwego strażnika, którego jedynym celem jest strzec skarbu i zabić każdego, kto spróbuje go zagrabić. Ciemność studni wypełnia się smrodem zgnilizny i nieludzkim sykiem.
Rozpoczyna się desperacka, makabryczna walka o życie. Somerton wrzeszczy wniebogłosy, a przerażony sługa na górze, słysząc te nieludzkie odgłosy, zaczyna gorączkowo ciągnąć linę w górę. Koszmarna istota z mackami próbuje wciągnąć antykwariusza z powrotem do wnęki. Tylko dzięki nadludzkiemu wysiłkowi Browna i pęknięciu ubrań Somertona, badacz zostaje wyrwany z morderczego uścisku potwora i wyciągnięty na powierzchnię, niemal pozbawiony zmysłów.
Doświadczenie to całkowicie łamie dotychczasowego człowieka nauki. Somerton zostaje uratowany fizycznie, ale jego psychika jest w strzępach. Nawiedzają go potworne ataki paniki i widzi oślizgłe kształty w każdym cieniu. Prawdziwa groza opowiadania Jamesa ujawnia się w epilogu: skarb wciąż pozostaje w studni. Somerton, wiedząc już, jak straszliwa siła go pilnuje, organizuje potajemne, ostateczne zacementowanie włazu studni, by nikt nigdy więcej nie obudził potwora. Antykwariusz do końca życia pozostaje cieniem dawnego siebie, porzucając na zawsze badania nad dawnymi tajemnicami, świadom, że w mrokach historii kryją się rzeczy, których człowiek nigdy nie powinien odkrywać.
