Autor: Ewa Szumańska
Premiera: 8 lipca 2018
Nagranie zostało zrealizowano w Dworku Sierakowskich (siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Sopotu) w Sopocie podczas Festiwalu Dwa Teatry 2018.
Producent: Teatr Polskiego Radia
Reżyseria: Adam Nalepa
Realizacja akustyczna: Andrzej Brzoska
Muzyka: Włodek Pawlik
Wykonanie muzyki: Włodek Pawlik
Czas trwania: 30’55″
Inne emisje: 1.04.2025, godz. 23.07
Obsada
Dziewczyna – Dorota Landowska
Dyrektor – Marcin Troński
Prezes – Andrzej Mastalerz
Psychoterapeuta – Marcin Hycnar
Klient – Szymon Warszawski
Fabuła
Historia rozpoczyna się, gdy znajdujący się na życiowym zakręcie i cierpiący na depresję mężczyzna trafia z polecenia swojego przyjaciela do tajemniczej instytucji, nazywanej roboczo Gabinetem Powtórzeń. Placówka ta, zarządzana przez pewnego siebie Prezesa, zajmuje się odpłatnym oferowaniem klientom szczęścia, opierając swoje działania na twardych podstawach naukowych oraz zaawansowanej technologii. Prezes wyjaśnia nowemu klientowi, że poczucie szczęścia w życiu człowieka to zazwyczaj tylko krótkotrwałe, ulotne chwile, przypominające małe światełka, które zbyt szybko gasną w mroku. Celem gabinetu jest precyzyjne odtworzenie i utrwalenie tych wyjątkowych momentów z przeszłości za pomocą komputerów, digitalizacji czy holografii, tak aby klient mógł do nich powracać wielokrotnie i przeżywać je na nowo w dowolnym czasie bez względu na porę dnia i nocy. Sceptycznie nastawiony, ale zaintrygowany mężczyzna zgadza się na wzięcie udziału w tym niezwykłym eksperymencie, po czym zostaje przekazany w ręce Głównego Psychologa.
Zadaniem Głównego Psychologa jest odnalezienie w przeszłości klienta idealnego momentu, który posłuży jako precyzyjny scenariusz do przeprowadzenia symulacji. Po odrzuceniu wspomnień związanych ze sportem, szkolnymi osiągnięciami czy zagranicznymi podróżami, psycholog nakierowuje rozmowę na relacje damsko-męskie. Mężczyzna przypomina sobie dawny, romantyczny wieczór spędzony w przyciemnionym lokalu z niedużą blondynką o imieniu Renata. Po wypełnieniu przez pacjenta bardzo szczegółowych ankiet dotyczących wyglądu partnerki, jej ubioru, muzyki i całej atmosfery, rozpoczyna się pierwsza próba. Początkowo iluzja wydaje się wręcz perfekcyjna, ponieważ zatrudniona w scenografii modelka wygląda i mówi dokładnie tak samo jak kobieta z przeszłości. Jednak w momencie, gdy kobieta wielokrotnie, trzymając się sztywno narzuconego scenariusza, zadaje mu pytanie „zatańczymy?”, mężczyzna uświadamia sobie sztuczność i bezsensowność całej sytuacji, po czym każe zapalić światła i kategorycznie przerywa eksperyment. Tłumaczy psychologowi, że choć otoczenie zostało odtworzone bezbłędnie, to on sam fizycznie się zmienił i zestarzał, a z wypowiadanych słów uleciało dawne podskórne napięcie emocjonalne, pozostawiając jedynie pusty bełkot.
Zirytowany i zniechęcony tym niepowodzeniem klient chce natychmiast zrezygnować z dalszych usług, ale psycholog nie wyraża na to zgody, obawiając się o prestiż oraz perspektywy rozwoju firmy, która pokłada nadzieje w swoim pierwszym pacjencie. Postanawia zmienić taktykę i proponuje odtworzenie sukcesu zawodowego, argumentując, że w tego typu wspomnieniach wiek i kondycja fizyczna pacjenta nie będą odgrywały znaczącej roli, uniemożliwiając w ten sposób zniszczenie iluzji. Mężczyzna przypomina sobie bardzo satysfakcjonującą chwilę sprzed lat, gdy niespodziewanie dowiedział się o wznowieniu swojego odrzuconego wcześniej projektu oraz o przyznaniu mu odznaczenia pracowniczego. Druga symulacja rusza, odtwarzając uroczyste zebranie, podczas którego dyrektor ogłasza te radosne nowiny przed zgromadzonymi współpracownikami. Niestety, i ta próba kończy się całkowitym fiaskiem, gdyż zdezorientowany klient wpada w nagły atak nerwowy, demoluje pieczołowicie przygotowaną scenografię i błaga wyimaginowanych kolegów o wysłuchanie go. W pomeczowej rozmowie z psychologiem wyznaje, że to konkretne wspomnienie w ogóle nie było momentem szczerego szczęścia, ponieważ w rzeczywistości wiedział o nagrodzie znacznie wcześniej, a całą sprawę zawdzięczał wyłącznie znajomościom swojej ówczesnej drugiej żony, co całkowicie pominął podczas wypełniania ankiet.
Po tym groźnym incydencie zdesperowany klient kategorycznie żąda zaprzestania eksperymentów i wypuszczenia go do domu, uskarżając się na trzęsące się ręce i zbliżające się załamanie nerwowe. Ku jego olbrzymiemu przerażeniu, psycholog zamyka drzwi na klucz i odmawia mu prawa do wyjścia, informując go wprost, że stał się więźniem swojego własnego szczęścia i z gabinetu nie wyjdzie. Zdeterminowany i niewzruszony pracownik gabinetu nie zamierza się poddać i zmusza wycieńczonego pacjenta do analizowania kolejnych pomysłów na symulację, takich jak wyjazd do leśniczówki i samotne wędkowanie, zasypując go jednocześnie absurdalną ilością nowych pytań i ankiet dotyczących ryb, hobby czy robótek ręcznych. Psycholog zapowiada mu bez ogródek, że nie wypuści pacjenta i będzie mu tak długo „brzęczał koło ucha”, aż w końcu obaj osiągną zaplanowany rezultat.
To właśnie sformułowanie o natrętnym brzęczeniu wyzwala w umyśle klienta nowe, decydujące i dość nietypowe skojarzenie. Mężczyzna przypomina sobie pewien zwyczajny jesienny wieczór, kiedy w spokoju czytał niezwykle ciekawą książkę przy zapalonej lampie i popijał koniak. Wtedy też jego upragniony spokój został zburzony przez czarnozielonkawą, głośno bzyczącą nad głową muchę, która z minuty na minutę doprowadzała go do coraz większej, skrajnej wręcz irytacji i niemożności zebrania myśli. Po wielu całkowicie bezskutecznych próbach pozbycia się owada poprzez odganianie, dmuchanie dymem z papierosa, otwieranie okien czy gaszenie światła w pokoju, w końcu udało mu się zabić natrętną muchę własnoręcznie zrobioną packą ze zwiniętej w rulon gazety. Zalegająca tuż po tym nagłym uderzeniu cisza przyniosła mu w tamtej konkretnej chwili niewiarygodne wręcz, najgłębsze uczucie szczęścia.
Po tym długim wyznaniu akcja gwałtownie przeskakuje do momentu, w którym klient po upływie ponad trzech miesięcy niesamowicie wyczerpujących symulacji, spotyka się ponownie z Prezesem w jego gabinecie. Prezes, obserwując całe przedsięwzięcie z zewnątrz, gorąco gratuluje zmizerowanemu mężczyźnie długo wyczekiwanego sukcesu, ciesząc się, że w końcu odnieśli wielkie zwycięstwo, i proponuje uczczenie tego wydarzenia kieliszkiem koniaku. Włodarz instytucji jest w pełni przekonany, że sukces terapeutyczny polegał na tanim i bardzo prostym zrekonstruowaniu sceny z uprzykrzającą życie muchą w czytelni. Klient brutalnie wyprowadza go jednak z tego wielkiego błędu, uświadamiając mu największą wadę i jednocześnie pomyłkę leżącą u podstaw proponowanej metodyki: natura ludzka bezustannie się zmienia, stale ewoluuje, przez co prawdziwe szczęście staje się zjawiskiem z gruntu intymnym i niepowtarzalnym. Wyjaśnia zszokowanemu Prezesowi, że w trakcie tych wszystkich wielomiesięcznych, zmuszających do obnażania najintymniejszych szczegółów życia sesji badawczych, pod wpływem których jego życiorys znalazł się jak pod szkłem mikroskopu, narodziło się w nim potężne, w pełni irracjonalne uczucie czystej nienawiści w stosunku do Głównego Psychologa. Ostateczny, makabryczny zwrot akcji następuje, gdy klient z chłodnym opanowaniem wyznaje, że przed chwilą wcale nie zabił wirtualnej, bzyczącej muchy uderzeniem zwiniętej gazety, lecz przy użyciu ostrego noża, który jeszcze tego samego ranka dostał do odtworzenia wspomnienia strugania wierzbowej fujarki z lat młodzieńczych, z zimną krwią zamordował swojego natrętnego dręczyciela. Dopiero ten drastyczny i całkowicie realny akt uśmiercenia żywego człowieka, który nie dawał mu spokoju i bezustannie go zadręczał, przyniósł klientowi to upragnione i w pełni niepowtarzalne uczucie prawdziwego, głębokiego szczęścia.
Opowiedziana historia stanowi zrealizowany na żywo podczas festiwalu w 2018 roku remake oryginalnego słuchowiska Ewy Szumańskiej z 1977 roku.
