Autor: Ewa Szumańska
Premiera: 16 października 1977
Producent: Teatr Polskiego Radia
Reżyseria: Stanisława Grotowska
Realizacja akustyczna: Andrzej Złomski
Seria: Teatrzyk Zielone Oko
Obsada
Grażyna Barszczewska (Dziewczyna)
Czesław Wołłejko (Prezes)
Janusz Kłosiński (Dyrektor)
Bronisław Pawlik (Klient)
Piotr Fronczewski (Psycholog)
Fabuła
Historia rozpoczyna się w chwili, gdy mężczyzna znajdujący się na życiowym zakręcie, przygnieciony ciężarem własnych niepowodzeń i cierpiący na głęboką depresję, trafia – za namową przyjaciela – do osobliwej instytucji, określanej roboczo mianem Gabinetu Powtórzeń. Placówka ta, kierowana przez pewnego siebie Prezesa (Czesław Wołłejko), zajmuje się odpłatnym dostarczaniem klientom szczęścia, opierając swą działalność na rzekomo niewzruszonych podstawach naukowych oraz nowoczesnych zdobyczach techniki. Prezes z właściwą sobie emfazą tłumaczy nowemu klientowi, iż szczęście w życiu człowieka ma zazwyczaj charakter przelotny, niemal efemeryczny, przypominając drobne błyski światła, które gasną, nim człowiek zdoła się nimi nacieszyć. Zadaniem gabinetu jest więc wierne odtwarzanie owych chwil za pomocą skomplikowanych urządzeń, tak aby można było powracać do nich wielokrotnie, bez względu na czas i okoliczności. Zaintrygowany, choć niepozbawiony sceptycyzmu, mężczyzna przystaje na udział w eksperymencie i zostaje oddany pod opiekę Głównego Psychologa (Piotr Fronczewski).
Ów Psycholog (Piotr Fronczewski), człowiek o chłodnym spojrzeniu i metodycznym usposobieniu, przystępuje do zadania z należytą starannością, starając się wydobyć z przeszłości klienta moment najdoskonalszy, który mógłby posłużyć za wzorzec do symulacji. Odrzuciwszy wspomnienia banalne – związane ze sportem, nauką czy podróżami – kieruje rozmowę ku sprawom serca. Wówczas mężczyzna przywołuje obraz dawnego wieczoru spędzonego w półmroku lokalu z młodą blondynką imieniem Renata, którą w rekonstrukcji odtwarza Dziewczyna (Grażyna Barszczewska). Po skrupulatnym zebraniu szczegółów rozpoczyna się próba. Iluzja wydaje się niemal doskonała, lecz w chwili, gdy kobieta – wierna scenariuszowi – po raz kolejny pyta „zatańczymy?”, mężczyzna nagle dostrzega sztuczność sytuacji. Każe zapalić światło i przerywa eksperyment, tłumacząc, iż choć dekoracja została oddana wiernie, to on sam nie jest już tym człowiekiem co dawniej, a słowa pozbawione są dawnego napięcia i znaczenia.
Zniechęcony niepowodzeniem klient pragnie zrezygnować, lecz Psycholog (Piotr Fronczewski), kierując się zarówno ambicją, jak i troską o przyszłość przedsięwzięcia, nie dopuszcza do tego. Proponuje zmianę kierunku i odtworzenie sukcesu zawodowego, gdzie – jak twierdzi – upływ czasu nie powinien zakłócić odbioru. Mężczyzna przypomina sobie chwilę, gdy ogłoszono wznowienie jego projektu oraz przyznanie mu wyróżnienia. Symulacja przenosi go na zebranie, podczas którego Dyrektor (Janusz Kłosiński) ogłasza tę wiadomość wobec współpracowników, wśród których pojawia się również Klient (Bronisław Pawlik) jako element odtwarzanej sceny. Jednak i ta próba kończy się gwałtownym załamaniem – mężczyzna wpada w rozstrój nerwowy, niszczy dekorację i błaga fikcyjnych uczestników o wysłuchanie. Później przyznaje, iż wspomnienie to od początku było skażone fałszem, gdyż o nagrodzie wiedział wcześniej, a jej uzyskanie zawdzięczał nie zasługom, lecz znajomościom.
Po tym incydencie klient domaga się natychmiastowego uwolnienia, lecz Psycholog (Piotr Fronczewski) odmawia, zamykając drzwi i oznajmiając, iż eksperyment musi zostać doprowadzony do końca. Rozpoczyna się okres wyczerpujących prób, wypełnionych niekończącymi się pytaniami i coraz bardziej absurdalnymi propozycjami kolejnych symulacji. W pewnym momencie mimochodem wypowiedziane przez niego słowa o „brzęczeniu nad uchem” przywodzą klientowi na myśl dawne, pozornie błahe zdarzenie. Przypomina sobie spokojny wieczór, przerwany przez natrętną muchę, której nie potrafił się pozbyć. Dopiero jej zabicie – po długiej walce – przyniosło mu uczucie ulgi tak intensywne, że niemal graniczące ze szczęściem.
Po upływie kilku miesięcy mężczyzna ponownie staje przed Prezesem (Czesław Wołłejko). Ten, przekonany o powodzeniu eksperymentu, gratuluje mu sukcesu i proponuje uczczenie go kieliszkiem koniaku. Sądzi bowiem, iż istota osiągnięcia polegała na prostym odtworzeniu sceny z muchą. Klient jednak prostuje to przekonanie, wskazując na zasadniczy błąd całej metody: człowiek nie jest bytem stałym, a jego przeżycia nie poddają się mechanicznemu powielaniu. Wyznaje następnie, że w trakcie długotrwałych badań narodziła się w nim narastająca nienawiść do Głównego Psychologa (Piotr Fronczewski). W finale, z niepokojącym spokojem, ujawnia, iż zamiast odtworzyć wspomnienie, dokonał czynu rzeczywistego – wykorzystując nóż, zabił swego prześladowcę. I dopiero ten akt, brutalny i nieodwracalny, przyniósł mu – jak twierdzi – jedyne prawdziwe i niepowtarzalne doświadczenie szczęścia.
Gra aktorska stoi na wyjątkowo wysokim poziomie. Czesław Wołłejko jako Prezes prowadzi swoją rolę z dużą powściągliwością, a jednocześnie potrafi nadać jej wyraźny rys niepokoju i intelektualnej wyższości. Piotr Fronczewski w postaci Psychologa jest skupiony, precyzyjny, chwilami wręcz natarczywy, co dobrze oddaje narastające napięcie tej relacji. Grażyna Barszczewska jako Dziewczyna tworzy postać subtelną i nieco odrealnioną, idealnie wpisującą się w konwencję odtwarzanego wspomnienia. Janusz Kłosiński w roli Dyrektora oraz Bronisław Pawlik jako Klient grają oszczędnie, bez zbędnych efektów, dzięki czemu ich postaci pozostają wiarygodne i przekonujące. Całość sprawia wrażenie spójnej i dobrze przemyślanej, a aktorzy zdają się w pełni rozumieć ton tej opowieści.
