Wade Mosby „Herbatka we czworo”

Herbatka we czworo

Utwór: Herbatka we czworo

Autor: Wade Mosby

Premiera: 10 lutego 1969 Teatr Polskiego Radia

Przekład: Roman Chrząstowski

Adaptacja: Zygmunt Malanowicz

Reżyseria: Zofia Rakowiecka

Seria: Teatrzyk Zielone Oko

Czas trwania: 15’44″

Obsada

Melisa: Teofila Koronkiewicz

Jim: Janusz Bukowski

Klara: Barbara Ludwiżanka

George: Gustaw Lutkiewicz

Fabuła

Słuchowisko „Herbatka we czworo”, zrealizowane na podstawie błyskotliwego opowiadania Wade’a Mosby’ego to znakomita, pełna wyśmienitego czarnego humoru komedia kryminalna. Głównymi bohaterkami tej przewrotnej i makabrycznej historii są dwie starsze, z pozoru niezwykle kruche, bezbronne i dystyngowane damy. Kobiety wiodą cichy, wręcz sielankowy żywot w swoim urokliwym, staromodnym i nieco odizolowanym od świata domu. Ich poukładana, salonowa codzienność zostaje jednak pewnego wieczoru brutalnie przerwana, gdy do ich samotni włamuje się dwóch zdesperowanych, uzbrojonych i pozbawionych skrupułów opryszków. Złodzieje są święcie przekonani, że trafili na wyjątkowo łatwy cel i bez najmniejszego problemu obrabują potulne staruszki z ich ukrytych oszczędności oraz rodzinnych kosztowności.

Oczekiwania włamywaczy zderzają się jednak z kompletnie irracjonalną i absurdalną rzeczywistością. Zamiast spodziewanej paniki, histerycznych krzyków i błagania o litość, ku wielkiemu zdumieniu intruzów, starsze panie reagują na ich wtargnięcie z absolutnym, lodowatym wręcz spokojem i przesadną, staroświecką uprzejmością. Traktują brutalnych, wulgarnych złodziei nie jak śmiertelne zagrożenie, lecz jak niespodziewanych, ale bardzo pożądanych gości, którzy wpadli z niezapowiedzianą wieczorną wizytą. Gospodynie wykazują się niezwykłą, nienaganną gościnnością, ignorując wymierzoną w nie broń i proponując zdezorientowanym przestępcom wspólne wypicie tytułowej herbatki oraz skosztowanie domowych wypieków.

Złodzieje, początkowo skrajnie podejrzliwi, wrogo nastawieni i trzymający palce na spustach, z czasem zaczynają ulegać tej usypiającej, surrealistycznej atmosferze. Święcie przekonani o swojej całkowitej fizycznej przewadze i absolutnej kontroli nad sytuacją, dają się wciągnąć w konwersację. Siedząc w wygodnych, antycznych fotelach i popijając aromatyczny napar z filiżanek z najdelikatniejszej, cienkiej porcelany, mężczyźni powoli tracą swoją wrodzoną, przestępczą czujność. Słuchowisko w tym akcie mistrzowsko i niespiesznie buduje napięcie poprzez kolosalny kontrast: z jednej strony mamy brutalną, chciwą naturę intruzów, a z drugiej – arystokratyczne maniery i łagodne, urocze szczebiotanie starszych pań, które zachowują się tak, jakby wydawały przyjęcie w angielskim hrabstwie.

Prawdziwy, makabryczny zwrot akcji następuje w momencie, gdy zrelaksowani włamywacze zaczynają odczuwać nagłe, bardzo niepokojące i szybko postępujące dolegliwości fizyczne. Okazuje się bowiem, że wyśmienita, gorąca herbatka została przez urocze gospodynie hojnie zaprawiona potężną dawką śmiertelnie niebezpiecznej trucizny. Te dystyngowane damy wcale nie są naiwnymi, zdezorientowanymi ofiarami, za jakie wzięli je opryszkowie, lecz niezwykle przebiegłymi, metodycznymi i zimnokrwistymi morderczyniami, które doskonale wiedzą, jak radzić sobie z nieproszonymi gośćmi. Mężczyźni, uwięzieni w salonie, sparaliżowani bólem i pozbawieni resztek sił przez szybko działającą toksynę, w panice uświadamiają sobie, że wpadli w perfekcyjnie zastawioną, śmiertelną pułapkę, z której nie ma już ucieczki.

Finał tej opowieści to absolutny, bezbłędny triumf czarnego humoru, mocno przywodzący na myśl klasyczną sztukę „Arszenik i stare koronki”. Gdy obaj intruzi wydają z siebie ostatnie tchnienie, opadając ostatecznie i bezwładnie na oparcia wygodnych mebli, starsze panie nie wykazują choćby cienia skruchy, wyrzutów sumienia, obrzydzenia czy strachu. Zamiast tego, z rozbrajającym, czysto pragmatycznym spokojem i pedantyzmem zaczynają dyskutować o tym, jak najsprawniej uprzątnąć bałagan i pozbyć się kolejnych ciał. Z ich beztroskiej rozmowy słuchacz dowiaduje się, że w urokliwym, starannie pielęgnowanym przydomowym ogródku, czy też w piwnicy, spoczywa już całkiem spora kolekcja podobnych, łatwowiernych i chciwych rabusiów. To doskonała, przewrotna historia, która w mistrzowski sposób udowadnia, że pozory potrafią być śmiertelnie mylące, a najczystsze, metodyczne zło czasem kryje się za niewinnym uśmiechem uroczej staruszki z dzbankiem świeżo zaparzonej herbaty.

5/5 - (1 vote)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *